4. "Zobaczyć to, o czym śnili oni." cz.1

Dziewczyna dalej szlochała. Nie wiedziała co powinna ze sobą zrobić. Z jednej strony miała za złe bratu, że nie dotrzymał obietnicy, i po jej "śmierci" na nowo zaczął rozsiewać chaos. Z drugiej, dalej był jej Tobim, starszym braciszkiem, który tej nocy miał tak samo w kość, jak Itachi. A z innej jeszcze strony, czuła się winna, że nie wyszła z cienia, puki on żył. Czuła się podle, gdy tylko myślała o tej ostatniej stronie. To wszystko, odbierało jej siły, jej szloch stawał się coraz cichszy, a oddech płytszy. Nie było już nawet słychać szeptu, za pomocą którego wyrzucała to wszystko z siebie. Sasuke nawet nie drgnął, miał mętlik w głowie, choć tak naprawdę sam nie wiedział dlaczego. Kakashi zaś rozmyślał ze zwieszoną głową, co teraz będzie. Naruto, Suigetsu i Karin, kompletnie nie wiedzieli, czy mają zacząć resztę pocieszać, czy dać im czas do namysłu, to też nic nie robili. Jedynie Juugo dalej trzeźwo myślał, i nie czekając na pozwolenie, podszedł do spiralnego Zetsu i zadał mu pytanie:
-Mówisz że Obito Uchiha po jej,- wskazał na bezradną dziewczynę- "śmierci" na nowo podjął drogę Madary. Powiedz więc kiedy ją opuścił.- Zetsu się zamyślił, zaczął coś mamrotać pod nosem, by po chwili odpowiedzieć:
-Podczas ataku na Konohe, 16 lat temu, doszły go słuchy, że jego rodzice doczekali się kolejnego dziecka. Od razu postanowił to sprawdzić. Gdy tylko potwierdził te informacje, zaprzestał działać na korzyść planu "Księżycowe Oko". Chciał by ona dorosła w spokoju, na nowo poczuł że ma swoje miejsce na świecie. Pewnego dnia 5 letnia Riin zgubiła się w tym lesie, znalazł ją, i chciał "zagonić" z powrotem do wioski. Ale mu się nie udało...- Zetsu zaczął się śmiać. Dopiero po kilku minutach, uspokoił się na tyle, by móc opowiadać dalej:
-Nasza mała dziewczynka, zamiast się wystraszyć szkaradnej twarzy Tobiego, oburzyła się i zaczęła wykrzykiwać: "Czy głupi chłopczyk nie widzi, że się zgubiłam? Niech mnie przestanie straszyć, bo próbuje się skupić!"- biały ledwie wyrabiał ze śmiechu. Riin zaś się uspokoiła, i chwiejnie wstała z podłogi, podpierając się o ścianę jaskini. Suigetsu szybko podszedł, i pomógł jej złapać równowagę. Jej głos zwrócił uwagę wszystkich, łącznie z rozbawioną rośliną:
-Przypominam Ci, że mina Tobiego była sto razy zabawniejsza od mojej wypowiedzi.- przez jej twarz przeleciał leciutki jak wiaterek uśmiech:
-Taaa,- rozmyślił się Zetsu- był tak zszokowany twoją reakcją! Był przekonany że jego twarz cię obrzydzi, wręcz bał się, że doprowadzi do płaczu, a ty zaczęłaś na niego krzyczeć!- czarnowłosa przytaknęła, i podjęła kontynuację wspomnień:
-W końcu stanęło na tym, że mnie odprowadził, i kazał zapomnieć że go spotkałam. Naiwny. Następnego dnia wróciłam do lasu by go szukać...- tu przerwał jej biały, by dorzucić swoje parę groszy:
-Trochę to trwało, ale się przełamał, i pokazał Ci to miejsce. Od tej pory nie dawałaś mu żyć! Codziennie się tu zjawiałaś, bawiłaś, bądź trenowałaś z nami.- Rumieniec i zakłopotanie zagościły na jej twarzy, gdy tylko zdała sobie sprawę, że jest w centrum uwagi. Przez te siedem długich lat, zdążyła się odzwyczaić od wzroku innych, skierowanego wprost na jej osobę. Tak naprawdę jedynie jej kuzyn, nie patrzył na nią. Jego oczy były skierowane ku niej, ale sam wzrok... on był gdzieś tam, błądził w jego własnych myślach: "Czemu mnie ogarnia te uczucie? Przed chwilą z niewiadomych powodów byłem skołowany, a teraz...? Tak samo jak tamte uczucie, nagle ogarnęła mnie błogość. Dlaczego?" Błądził i błądził tak w własnej głowie, ale nie długo, głos znowu zabrała jego kuzynka:
-Chciałabym...-stwierdziła rozmarzonym tonem, spoglądając w bajecznie piękne niebo, takim wzrokiem, jakby była tam, tuż nad nią, najwspanialsza osoba pod słońcem:
-By nas obserwowali, śledzili każdy nasz ruch, i pomagali. Teraz, gdy ich dziecinne nadzieje z tamtej nocy, mogą się spełnić... Po prostu chcę, by duszą byli przy nas.- każdego na własny sposób ruszyły te słowa. Sasuke zaś, wspomniał Itachiego, który patrzył na niego z braterską miłością w oczach, i rozpływał się w powietrzu. Usta Uchihy wygięły się delikatnie ku górze. Podszedł do czarnowłosej, złapał za nadgarstek, i zwracając oczu ku niebu, potwierdził:
-Też bym chciał, i myślę... że oni nas obserwują, nie zostawią.- na powrót zapadła wcześniejsza cisza. Jedynie z taką różnicą, że tym razem nie była ona nie przyjemna ani krępująca. Uchiha dalej stali wpatrzeni w przyciemnione niebo, Karin z czułością przyglądała się swojemu ukochanemu, gdy Suigetsu i Juugo z zadowoleniem wymalowanym na twarzy, i założonymi rękoma na piersi, czekali na ciąg dalszy wydarzeń. Sam Kakashi zaś spojrzał na chmury, gdy Naruto przeszło przez myśl: "Itachi, Obito, myślę, myślę że teraz będzie już tylko lepiej." Nikt nie śmiał przerwać tej chwili. Każdy z nich wiedział, jak to jest stracić bliską swemu sercu osobę. Mimo iż ona nie żyję, dalej pragnie się jej obecności. W trudnych chwilach, wsparcia, a w radosnych- by radowała się razem z nim. Nagle ni z tąd ni z owąd, wpadła na polanę Sakura:
-Czcigodna Tsunade, prosi o stawienie się Uchiha u niej w... biurze.- różowowłosa osłupiała na widok Zetsu, i cofnęła się z obrzydzeniem:
-Co one tu robią!!!- wykrzyczała na całe gardło. Naruto odwrócił się ku przyjaciółce, i począł jej tłumaczyć, zanim w brutalny sposób zrobił by to kto inny, z patrzących na nią w tej chwili 6 wzburzonych osób:
-Sakura-chan, oni są tymi, no cóż, dobrymi. I proszę nie krzycz tak...- nie zdążył dokączyć, gdy w środku zdania przerwał mu jeden z białych:
-Jak znalazłaś to miejsce? Nie posiadasz sharingana.- ta zaś pokręciła z niedowierzaniem głową, i wskazała na rękę Uzumakiego:
-Rana dalej jest otwarta, i co jakiś czas skapywała jej krew, na gałęzie.- chłopak pośpiesznie schował dłoń w kieszeń. Riin mierzyła właśnie przybyszkę wzrokiem, z którego wręcz miotały pioruny. Otworzyła usta, ale nie zdążyła wyzywać, bo do rozmowy dołączył się Sasuke:
-Sakura,-zaczął tym swoim chłodnym tonem- po co Hokage nas wzywa?
-W sprawie tej tu.- wskazała obojętnie na czarnowłosą.
-Pierwsze,- wybuchła dziewczyna- mam imię. Drugie, jest noc. Trzecie, spadaj z tond, i czwarte, nigdzie się nie ruszam.- na twarzy Suigetsu zagościł uszczypliwy uśmieszek, skierowany do Sakury. Juugo zaś kierowany rozsądkiem rzekł:
-Sasuke, lepiej będzie jak się tam stawicie.
-Wiem, ale do niczego nie będę jej zmuszał.- niespodziewanie wtrącił się Hatake:
-Riin, myślę że mogłabyś tam pójść, przynajmniej dla Obito.- dziewczyna skrzyżowała ręce, i wzięła głęboki oddech. Skierowała swe kroki w stronę wioski. Sasuke, Karin, Juugom i Suigetsu nie czekali na zaproszenie, i także ruszyli. Naruto spojrzał zdezorientowany na mistrza, i na skinięcie głową poszedł za nim. W tyle było słychać głośne narzekanie:
-Ale wrócicie? Tu jest nudno!
-Riin, nie odchodź!
-Halo, stójcie!- dziewczyna odwróciła się na pięcie, i z uśmiechem obiecała:
-Wrócę, wrócę.- "Zresztą gdzie indziej mam iść?"
Praca własna Komentarzy: 3 26 Marzec 2014
Dodane przez: RiinUchiha
  • RiinUchiha
    RiinUchiha

    Jeśli są tu jakieś literówki, proszę wypiszcie, bym mogła poprawić- klawiatura odmawia spół pracy. :D

    Są rzeczy jakie mnie drażnią, i są rzeczy jakie mnie drażnią na tyle, że aż podniecają i stają się nałogiem. Wiesz o czym mówię?
  • KONAN
    KONAN

    SUPER !! Już nie mogę się doczekać następnego ;3

  • RiinUchiha
    RiinUchiha

    Przepraszam że znowu taki krótki, ale nie mam kiedy usiąść i pisać ;P

    Są rzeczy jakie mnie drażnią, i są rzeczy jakie mnie drażnią na tyle, że aż podniecają i stają się nałogiem. Wiesz o czym mówię?