4. "Zobaczyć to, o czym śnili oni." cz.2

-Może mi wyjaśnicie, jakim cudem ona przetrwała w cieniu 7 lat?- powtórnie rozległ się huk, spowodowany uderzeniem Tsunade o biurko. Po usłyszeniu tylu nowych informacji, w ciągu jednej godziny, i to dotyczących tylko jednej osoby, to wydawało jej się wyjątkowo absurdalne. Znużona Riin zaczęła się tłumaczyć:
-Co jakiś czas, wychodziłam by coś zjeść, i za potrzebom. Mogłam to robić tylko, jak głęboko spał, by mnie nie zauważył. Z latami było to coraz trudniejsze. No a kiedy zostawało mi trochę tego czasu, kiedy np. od sypiał, ćwiczyłam swoje własne techniki.- dokończyła z dumą w głosie- Tak udało mi się opanować 6 technik.- Hokage podniosła wzrok na dziewczynę, a potem na Sasuke.:
-A jak mi wyjaśnicie Mangeq Sharingan, który zauważył u niej Kakashi?- chłopak zaklnoł pod nosem. Ledwie uszło mu na sucho, to co narobił poza wioską. Jeśli do tego, miało by dojść zdobycie MS, byliby skończeni. Jednak tylko on, tak się tym przejął. Czarno włosa zamknęła oczy, i wycedziła przez zęby:
-Czy posiadanie go, zawsze musi wiązać się z zabójstwem?- kipiała z niej złość. Uchiha niepewnie się odsunął, gabinet znowuż nie był tak wielki, ale wystarczający by uniknąć ewentualnego ataku. Tsunade zamrugała z zdziwieniem, i przywołała do siebie Shizune. Ta śpiesznie podeszła by wysłuchać polecenia:
-Powiedź mi,- blondynka z powrotem zajęła miejsce za biurkiem- czy w histori Uchiha, był ktoś nie splamiony krwią, i posiadający ten poziom Kekeii Genkai?- ta ,delikatnie panikując szybko odpowiedziała:
-Nikt z tych, o których mamy informacje.
-A więc słucham.- liderka posłała złośliwy uśmieszek Riin- Jakim cudem?- ta zaś poluzowała pięści, i bez dalszych kłótni, spojrzała na pytającą i odparła z grymasem:
-Jakim cudem? O to mnie się nie pytaj, Bogiem nie jeste. Ja wiem tylko w jakich okolicznościach.- odwróciła się ku kuzynowi- Pamiętasz walkę z Killerem Bee?- chłopak przytaknął:
-Wyjątkowo bolesna.
-A to jak przebił cię czteroma mieczami na raz?- Uchiha skrzywił się na to wspomnienie- Widzisz, były one nasączone wyjątkowo szybką trucizną.- oczy Sasuke zrobiły się nie naturalnie wielkie ze zdumienia:
-Nie, nie możliwe! Byłbym już martwy!- ślimacza księżniczka przytaknęła na potwierdzenie. Była przecież specjalistką w tej dziedzinie:
-To prawda, cztery miecze, plus szybka trucizna, śmierć w przeciągu 30 sekund.
-Byłoby, tak bardzo chciałam zatrzymać działanie substancji, tak bardzo chciałam cię uratować, że nawet się nie skapnęłam, kiedy całą ją wyssałam. A dokładniej, zrobiło to moje Susano. Nie potrzebowałam lustra, by wiedzieć że mam MS.- zapadła cisza. Tsunade coś marudziła pod modem, ale ostatecznie podjęła decyzje:
-Dobrze! Możecie odejść! A ty,- wskazała na czarnowłosą- od dziś jesteś ninja Konohy.- Uchiha zgięli się w pół, i odwrócili w stronę drzwi. Mieli już wyjść, gdy Shizune ich zatrzymała:
-Jednego nie rozumie, skąd czerpałaś chakre, by używać Jutsu przez tak długi czas?
-Hę?- dziewczyna była lekko skołowana. Nie dotarło do niej o co kunoichi się pyta:
-To znaczy...- krótkowłosa poczuła na plecach, zniecierpliwione spojrzenie swojej mentorki:
-Bardzo długo używałaś techniki, by chować się w cieniu. Z pewnością ty sama nie posiadasz tyle chakry.
-Ach, to!- Riin odetchnęła z ulgą- Wcale nie potrzebowałam jej dużo. Sama technika w moim wydaniu jest ograniczona, i pochłania duże jej ilości. Ale "Jutsu połączenia cienia" zabiera śladowe ilości, i wcale nie ode mnie.- z końcem wypowiedzi posłała złośliwy uśmieszek kuzynowi. "Ekstra, żerowała no mojej chakrze. Ehhhh..."- pomyślał zrezygnowany. Nareszcie udało się im opuścić pomieszczenie. Teraz zmierzali pustymi ulicami wioski, do domu Naruto. Czekali tam na nich Suigetsu, Juugo i Karin, a od powrotu do Konohy, właśnie tam sypiali:
-Wiesz... Ja nie wracam do Uzumakiego. Idę do Zetsu.
-A to dlaczego?
-Widzisz... Miejsce do którego można wrócić, to takie, gdzie ciebie wyczekują. Moim takim miejscem jest kryjówka Zetsu. Naruto to twój przyjaciel, on czeka na ciebie, nie na mnie, więc ja wrócę do moich przyjaciół.- chłopaka zamurowało, nie wiedział co odpowiedzieć. Poczuł sympatię do tamtego miejsca, która narastała w nim z niewiadomych powodów. Nie nienawidził tych białych dziwolągów, a jednak:
-Dopiero co odzyskałem część mojej rodziny, i nie pozwolę jej iść gdzieś beze mnie. Jeśli bardzo ci na nich zależy, i na zamieszkaniu tam, pójdę z to...- nie zdążył dokończyć, gdy ta uwiesiła się na jego szyi, wykrzykując:
-Dziękuję!- odstawił ją delikatnie na ziemię, dodając:
-Nie ma sprawy.- dalszą drogę przebywali w ciszy. Była wyjątkowo piękna noc. Pełnia księżyca w towarzystwie kilku tysięcy małych, złocistych gwiazd, była onieśmielająco cudowna. A do tego te ciche i spokojne ulice, na których asfalcie idealni odbijała się poświata księżyca. Riin szła równym krokiem, gdy Sasuke wpatrywał się w okrągłą tarcze księżyca. Szli by tak dalej, gdyby nie pytanie dziewczyny:
-Tak się zastanawiam, tęsknisz teraz?- Uchihe to pytanie wyrwało z zamyślenia. Spojrzał bacznie na przypatrującą się mu kuzynkę, i szepnął niepewnie:
-Myślałem o Itachim. Ale czemu pytasz?
-Bo nagle ogarnęło mnie silne uczucie tęsknoty. Od rana pojawiają się we mnie różne uczucia, nagle mnie nachodzą, by potem tak samo zniknąć.- chłopak potrząsnął głową z niedowierzaniem:
-Mnie też!- twarz Riin wygięła się ni to w przerażeniu, ni to w zdziwieniu:
-O co chodzi?
-Bo ten, tego... Jeżeli ty też tak masz, może to być skutkiem "ubocznym" mojego Jutsu.
-C..c, co?- wydukał w odpowiedzi.
-Wygląda na to, że "Technika połączenia cienia", w jakiś sposób "połączyło" nasze uczucia. I kiedy jedno z nas jest w dobrym stanie, np.radość (Ying), a drugie w złym, np. gniew (Yang), to ten silniejszy stan, przelewa się na drugą osobę.- mózg Sasuke jeszcze to przetwarzał. Dopiero powoli zaczynał pojmować, co się z nim działo, i co będzie. Myśl o "narzucaniu" odczuć, niezbyt przypadła mu do gustu:
-Czy...- nie zdążył dokończyć, gdy cisze nocy przeszył wrzask:
-Zabić!- spojrzeli na siebie porozumiewawczo, i pobiegli do domu Natuto. Drzwi na szczęście były otworzone. Jednym susem, wpadli do pokoju gdzie zastali Suigetsu i Karin, którzy z trudem przytrzymywali Juugo. Uzumaki stał naprzeciw nich, lekko przerażony, bardziej zdezorientowany. Riin dopadła Juugo, który już prawie wyrwał się pozostałej dwójce, a Sasuke użył na nim sharingana. Znaki zaczęły powoli schodzić z ciała "wariata". Trzymający go wcześniej, opadli na podłogę, ledwie łapiąc oddech, a Uchiha zaczęła spowiedź:
-Co żeście narobili?
-No bo...- zakłopotany blondyn podrapał się po głowie- Oni się pokłócili, ja ich chciałem rozdzielić, i wtedy on...
-Wpadłem w szał, przepraszam.
-Dosyć tego!- setne powtórzenie sytuacji, wyprowadziło Sasuke z równowagi- Macie pięć minut, by zebrać swoje rzeczy i wyjść na dwór.- nie poinformowani zmierzyli go pytającymi spojrzeniami:
-To znaczy, że macie zbierać manatki.- poprawiła czarnowłosa.
-Ależ nic się nie stało!- zaprotestował Naruto. Uchiha poklepał przyjaciela po plecach:
-Nie będziemy ci się dłużej narzucać. I tak mieliśmy jutro stąd zabrać swoje rzeczy.
-Przecież nie macie gdzie...
-Wracamy do Zetsu.- przerwała Riin, jednocześnie wyganiając z pokoju pozostałą trójkę.
-Jesteście pewni?
-Tak.- jak powiedział, w przeciągu pięciu minut, wszyscy stali na dworze, i żegnali się z dotychczasowym schronieniodawcą. Po tej formalności, zwrócili się w stronę lasu, zostawiając tymczasowe schronienie za sobą. Naruto długo jeszcze stał, podążając wzrokiem za oddalająchmi się byłymi spółlomatorami. Gdy zniknęli całkowicie z pola jego widzenia, smętnym krokiem wrócił do środka...
Praca własna Komentarzy: 1 31 Marzec 2014
Dodane przez: RiinUchiha
  • RiinUchiha
    RiinUchiha

    Następne rozdziały nie pojawią się na SENPUU, można będzie je czytać na moim blogu- http://opowiadania-shinobi.blogspot.com/

    Są rzeczy jakie mnie drażnią, i są rzeczy jakie mnie drażnią na tyle, że aż podniecają i stają się nałogiem. Wiesz o czym mówię?