Eiserne J - Rozdział 1 ,,Świt''

Świt. Słońce powoli wyłania się znad horyzontu dając początek nowemu dniu. Wszystko jest takie spokojne, takie zwyczajne. Jak co dzień. Ranne ptaszki wioski pokazują się na ulicach. Są jednak i tacy, którzy z konieczności wstają o tak wczesnej porze. Jednym z nich jest chłopak w czarnym płaszczu z symbolem swojego klanu umieszczonym na plecach. Przemykający po dachach budynków; niezauważalny dla oczu zwykłych szarych zjadaczy chleba funkcjonariusz Konoszańskiej Policji – Sasuke Uchiha. Nawet jeśli ktoś przyuważy przemykającą ciemniejszą smugę nie zwróci na to najmniejszej uwagi. Takie patrole to dla nich rutyna.
Ciemnowłosy dotarł do końca uliczki i zgrabnie zeskoczył z dachu na ziemię. Niezadowolony zmarszczył brwi i rozejrzał się dokoła. No tak, czego mógł się spodziewać. Jego partner jak zwykle się ociąga.
- Gdyby choć raz zrobił to, co powinien na czas pewnie świat by się skończył - pomyślał z nutką sarkazmu. Po chwili czekania westchnął przeciągle i wznowił patrol nad powierzoną mu częścią wioski. Sasuke postanowił nie przejmować się tym problemem i uznał iż nie będzie jego winą, jeśli coś wydarzy się w sektorze czwartym – to będzie wina niekompetencji tego idioty - dodał. Od kilku lat we wszystkich bardziej wpływowych wioskach została wprowadzona nowa zasada, która obowiązywała zarówno przyszłe drużyny jak i funkcjonariuszy wioski w skład których wchodzą dwie osoby. Pary muszą być zrównoważone pod względem siły. Silniejsi muszą pracować z tymi słabszymi, ale wszystko miało swoje granice. Ciemnowłosy chłopak nie mógł zrozumieć tego, że on jako jeden z najsilniejszych funkcjonariuszy musi borykać się z przydzielonym mu do drużyny leniwym, niekonsekwentnym i nieodpowiedzialnym partnerem. Przydzielony przez jego dowódcę - Fugaku Uchiha, partner nie specjalnie przypadł do gustu młodemu Uchiha, jednakże z jakiegoś dziwnego powodu Ikuto był faworytem na to stanowisko w oczach jego ojca. Gdyby to od niego zależało już dawno wyrzuciłby partnera na zbity pysk.

~~**~~**~~

Sasuke, znużony, przymknął na chwilę powieki. Słońce prażyło niemiłosiernie - Jakiemu wrogowi chciałoby się ruszyć tyłek, żeby zaatakować wioskę w taki gorąc? - zapytał w myślach. Żar był nie do zniesienia sprawiając, że każdy, kto mógł, chował się w swych czterech ścianach. Młody Uchiha musiał przecierpieć jeszcze dwie godziny patrolu; dopiero wtedy będzie mógł się zamknąć w swoim mieszkaniu i przeczekać tam aż do wieczora korzystając ze wszelkich dobrodziejstw jakie w nim posiada. Ciężka jest dola wysoko postawionego funkcjonariusza Konohy. Nawet chwili spokoju zaznać nie można. Kiedy bohater miał zamiar skręcić w prawą stronę zeskakując na niższy budynek, na jego drodze pojawił się Sai.
- Witamy wytrwałego pana policjanta – zachichotał brunet stojąc na wprost Uchihy. Chłopak w ostatniej chwili zahamował i spojrzał na znajomego po czym ukłonił się.
- Cóż za zaszczyt być zapamiętanym przez syna dowódcy policji – zakpił , dodatkowo wykonując teatralny ukłon.
- Trudno zapomnieć kogoś, kto przez trzy dni był w stanie nieustannie śledzić mnie, maltretując bym kupił jakiś tandetny obrazek – na twarzy Sasuke pojawił się krzywy uśmiech.
- Tylko nie tandetny! Tylko nie tandetny! – zaśmiał się Sai – to było dzieło abstrakcyjne!
- Nie mam pojęcia, co to było, ale nawet przyzwoicie prezentuje się nad moim kiblem – kontynuował Sasuke – Myślałem nawet, czy nie sprawić sobie takiego do drugiej łazienki?
- To był komplement?
- Jeśli tak uważasz – rzucił na odchodne.
- Tak przy okazji, znawco sztuki, widziałem twojego kolegę w barze Iruki – krzyknął za nim Sai czmychając pod dach. Młody potomek Uchiha słysząc to, tylko odwarknął coś niezrozumiałego i już go nie było.

~~**~~**~~

- Ooo tak!~ I jeszcze za uszkiem! – łasił się do blondynki Ikuto.
– Mrau!♥
- Puci, puci, puci, koteczku – piszczała Ino drapiąc siedzącego jej na kolanach kota.
– I kto jest najpiękniejszym koteczkiem?
- Ja, mrau! – zamruczał zadowolony.
- A kto zaraz będzie martwym koteczkiem? – warknął niskim głosem ciemnowłosy, wchodząc do baru błyskając czerwienią Sharingana.
- Ty tutaj Sasuke?! – pisnął Ikuto i przybliżył się do blond przyjaciółki.– Czemu zawdzięczam to spotkanie, mrau?!
- Nie udawaj idioty większego niż jesteś – nachylił się nad nim Uchiha, za co dostał od kota łapą po nosie – Grabisz sobie.
- Sasuke-kun? – zwróciła na siebie uwagę Ino
– O co chodzi? To twój kot?
- Powiedzmy…
- Nie znam go, mrau! – zaprzeczył kotek. Sasuke zacisnął usta w wąską linię, a w jego oczach pojawił się Magekyō Sharingan. - Załatwiajcie swoje sprawy na zewnątrz, panowie – zareagował Umino, który cały czas obserwował rozwój wydarzeń zza baru – Nie życzę sobie żadnych zniszczeń w budynku. Ciemnowłosy chwycił kota, który zaczął cierpiąco pomiaukiwać, pod pachę i czym prędzej opuścił bar. Pobiegł do najbliższego zaułka i rzucił kota pod ścianę.
- Wracaj do swojej ludzkiej postaci. Już! – rozkazał ciemnowłosy.
- Dobra, dobra. Nie tak nerwowo, Sasuke-chi – zachichotał Ikuto, zamieniając się w człowieka
– Może o tym porozmawiamy? - Gdyby mój ojciec stanowczo nie zakazał mi niszczenia twojej głupiej mordki, już dawno wąchałbyś kwiatki od spodu. Przy okazji...włożyłbyś coś na siebie...
- Ojejej! Ale zgubiłem gdzieś zwój, w którym miałem zapieczętowane ubrania! Pofatygujesz się dla mnie po nowe ciuszki? – zamruczał Ikuto, stojąc jak go pan bóg stworzył. Sasuke zmarszczył brwi z niesmakiem. Nie dowierzał, że ktoś taki jak on reprezentuje dumny klan Uchiha.
- Ostatni raz. Jeśli jeszcze raz ci się to zdarzy będziesz biegał nago po wiosce.
- Przesadzasz, Sasuke-chi – zaśmiał się. Sasuke, raz po raz wzdychając, rozglądał się po ulicy szukając czegoś dla swojego kompana. Po chwili rozwiązanie pojawiło się samo, piszcząc głośne „Sasuke-kun!”. O nic nie pytająca Sakura dała chłopakowi zwój z zapieczętowanymi ubraniem na zmianę. Dziewczyna wiedziała, że partner znów potrzebował pomocy z jej strony i postanowiła niezwłocznie zainterweniować. Podziękowawszy uśmiechnął się do niej i ulotnił do partnera czekającego gdzieś w jednym z zaułków miasta. Różowo włosa Haruno zdziwiła się, że jej chłopak tak chłodno ją przywitał. W końcu już od około pół roku są oficjalnie parą.
- Ubieraj się – powiedział, rzucając zwój w stronę Ikuto. Po minucie był już ubrany w ubrania Sakury, ale jemu widać to nie przeszkadzało – A teraz rusz się trochę po okolicy i chociaż przez godzinę patroluj teren jak należy! - Dodał z lekkim grymasem na twarzy.
- Tak, tak, Sasuke-chi!

~~**~~**~~

Patrol wreszcie dobiegł końca. Chłopcy westchnęli z ulgą. Ostatnio cały czas wzdychał. Zauważył, że nabrał dziwnych przyzwyczajeń obracając się w towarzystwie Ikuto. Sasuke nie mógł doczekać się pójścia do siebie. Zregenerowania sił w chłodnym łóżeczku. Choć na chwilę będzie mógł zapomnieć o przytłaczających go obowiązkach i niekompetentnym partnerze. Chyba nikt aż tak go nie wkurzał, nawet Naruto. Potrząsnął głową, odpędzając niechciane wspomnienia. Miał odpocząć, nie się zadręczać.
- Domku mój, łóżeczko moje – idę do was!
- Sasuke-chi! – zatrzymał go irytujący głos partnera.
- Czego chcesz? – niechętnie zerknął w jego kierunku, nie mogąc powstrzymać grymasu, który wkradł mu się na twarz.
- Tsunade-sama nas wzywa – poinformował, ruszając uszami z niepokojem Ikuto, który tym razem zachował pełną powagę na twarzy.
- Mh – rzucił zrezygnowany Sasuke wiedząc, że skoro sama Hokage ich wzywa to musi być to coś poważnego co z całą pewnością skreśli jego marzenie o zasłużonym wypoczynku w domu. Skierował się w kierunku gabinetu Piątej. Partner podreptał zaraz za nim.

~~**~~**~~

Tsunade dmuchała herbatę, przesuwając wzrokiem po kolejnych linijkach tekstu. Kobieta doskonale wiedziała, ze sytuacja nie była ciekawa. Można powiedzieć, że im dłużej by zwlekała tym byłoby gorzej dla wioski Liścia i innych wiosek. Trzeba będzie szybko zainterweniować nim zagrożenie urośnie do niebezpiecznych rozmiarów. ,,Piąta'' wstała z krzesła i podeszła do okna. Spoglądając na swoją ukochaną wioskę w jej głowie pojawiły się różne czarne scenariusze, ale starała się zachować zimną krew. Analizując raporty od innych wiosek o podobnych przypadkach dostarczonych przez Shizune, zabijała czas nim przyszli jej funkcjonariusze. Najbardziej w tym wszystkim zastanawiało ją to dlaczego wioski broniły szczegółów informacji skoro sprawa dotyczyła ich wszystkich. Nawet Tonton chrumkała smutną intonacją, tak jakby odczuwała zagrożenie w swoim małym zwierzęcym ciałku. Opierała się jedynie na raportach przygotowanych przez szpiegów Konohy, kobieta nie była w stanie ustać w miejscu.
Rozmyślania Tsunade przerwało pojawienie się w gabinecie dwóch młodych Uchiha, których spodziewała się już od jakiegoś czasu w swoim gabinecie. Na środku pomieszczenia stanęło dwóch wysokich chłopaków: ciemnowłosy chłopak o śnieżnobiałej cerze i oczach błyszczących czerwienią, ubrany w długi czarny płaszcz z naszytym znakiem klanu Uchiha na plecach oraz, nieco niższy od niego chłopak o krótkich granatowych włosach i jasnej cerze, mający na głowię parę kocich uszu. Machał energicznie granatowym kocim ogonkiem, ubrany w sukienkę Sakury. Tsunade odchrząknęła;
- Uchiha Sasuke… i ty Uchiha Ikuto – dodała po chwili wahania, gdyż nawet dla niej strój partnera jednego z najlepiej prezentujących się funkcjonariuszy wioski był co najmniej nietypowy. Ona też nie pochwalała wyboru Fugaku, ale nie miała zbytniego wpływu na wewnętrzne funkcjonowanie policji, a wolała nie sprzeciwiać się wyborom dowódcy. Sasuke wystąpił na przód i spojrzał na panią Hokage czekając na dalsze polecenia.
– Wezwałam was, gdyż dostałam niepokojące raporty od kilku naszych szpiegów. Sytuacja nie jest najciekawsza; otóż nastąpiła seria dziwnych napadów, najpierw na Wioskę Piasku, potem Mgły, a ostatni atak miał miejsce w pobliżu Konohy. Wiele wskazuje na to, że te ataki są ze sobą powiązane. Prawdopodobnie odpowiada za nie ta sama grupa osób. Nie znamy szczegółów, dlatego chwilowo bazujemy tylko na domysłach i niesprawdzonych informacjach z przekazów ustnych. Z powodu tylu niewiadomych jestem zmuszona wysłać kogoś na zwiady. Jako, że ty, Sasuke i twój partner jesteście jednym z najsilniejszych duetów w Konoszańskiej policji, powierzam wam tą misje. Czy mogę na Was liczyć? - Dumny przedstawiciel Uchiha uśmiechnął się szyderczo i zapytał:
- A na czym ma dokładniej polegać nasze nowe zadanie?
- Heh, zawsze podziwiałam waszą determinacje i pozytywne nastawienie do przedzielanych zadań. - Powiedziała z czystą stanowczością hokage, jednakże zauważywszy bojaźliwą postawę Ikuto, uśmiechnęła się nieszczerze i dopowiedziała w duchu: ,,...a przynajmniej ty Sasuke''.

~~**~~**~~

Tsunade-sama wyjaśniła dokładnie dokąd mają udać się jej posłańcy. Zaraz po rozmowie z jasnowłosą kobietą poszli po swój niezbędny ekwipunek i jeszcze tego samego dnia wyruszyli po za tereny miasta. Podróż nie trwała zbyt długo ponieważ dostali bardzo dokładną mapkę w której były opisane najszybsze drogi docelowe. Po drodze nie było miejsca na nudę. Ikuto wymyślał coraz dziwniejsze sposoby na, jak on to mówił: ,,kreatywne spędzanie czasu''. Niemniej jednak każdy następny pomysł doprowadzał Sasuke do szewskiej pasji. W końcu partnerzy dotarli na miejsce. Znajdowali się w starym, opuszczonym miasteczku na granicy ziemi Kazekage. Przywódca spragniony wody podszedł do najbliższej studzienki. Udało mu się chwycić w garść wodę i bez zastanowienia zbliżał w kierunku ust.
- Nie radzę korzystać z wody z tej studzienki. Od lat jest skażona. - Męski, postawny głos powstrzymał Sasuke w ostatniej chwili. Postać pojawiła się ni stąd ni zowąd na jednej z ciemno bordowych skał jakich wiele w tych okolicach. Niestety promienie słońca sprawiały, że żaden z chłopaków był w stanie dostrzec twarzy. Dopiero gdy ten zeskoczył na ziemię i stanął na przeciwko rówieśników wszystko stało się dla nich jasne. Okazało się, że owym informatorem był Kankuro.
- Kopę lat Ikuto, Sasuke!
Praca własna Komentarzy: 5 15 Wrzesień 2013
Dodane przez: Eriessette
  • shimetsu
    shimetsu

    ale zapewniam, że nie wzorowałem się na Twojej postaci:D

    domyślam się, zważywszy na fakt, że historia, w której występuje, nigdy nie ujrzała światła internetowego :)

    Dobra, więc czekam na kontynuację historii, wyjaśnienia i mniejszą ilość błędów :)
  • Eriessette
    Eriessette

    Drogi @shimetsu już wyjaśniam wszelakie Twoje pytania i sugestie ;)

    Najpierw zacznę od strony fabularnej:

    W jakim momencie jest umiejscowiona historia? Sasuke jest w wiosce i należy do konoszańskiej policji (więc musi być starszy, niż w chwili masakry klanu), a jego ojciec żyje. Więc nieco zmieniłeś. Co i jak bardzo? W dodatku Tsunade jest już Hokage, a Sasuke zna Kankurou


    Historia mojej opowieści jest umiejscowiona mniej więcej na początku ,,Shippuudena'', LECZ wiele wydarzeń potoczyło się zupełnie innym torem^^ Nie mogę zdradzić jakie to wydarzenia, bo zaspoilerowałbym następne rozdziały. Będą też podrozdziały uzupełniające wszelkie wątpliwości co do tego dlaczego bohaterzy, którzy nie nosili sukienek teraz je noszą, a Sasuke mówi zdrobniale, a Sai jest z nami i ma się dobrze i wiele innych^o^ Mogę już teraz z tego miejsca zapewnić, że jest to alternatywna historia w której to Sasuke gra pierwsze skrzypce, lecz z racji, że większość wydarzeń, które w serii macierzystej zabarwiły go na kolor ponurego psychola i ważniaka w jednym, nie miały miejscu;)
    Dodam też, że zaplanowałem każdy element powieści, więc niech nikt nie oczekuje, że wszystko co tutaj zapisałem wymyśliłem na poczekaniu nie wzorując się wcześniej na mandze:D

    Teraz część niedociągnięć interpunkcyjnych nie tylko:

    "NA rozdział pierwszy" albo "do CZYTANIA rozdziału pierwszego".

    Masz rację. Od rozdziału 2 (który już w niedzielę!^o^) zacznę tak pisać:)
    Brzmi, jakby to TonTon opierała się na raportach.

    Jakby tak się przypatrzeć to rzeczywiście, gomene ^ ^"
    No, nie powiem... chciałbym to zobaczyć :) "NA herbatę".

    Haha...faktycznie. Postaram się poprawić w przyszłości takie głupie błędy:D
    Czemu ma kocie uszy? Jest typowym nekomimi, zwanym też kemonomimi :) I czemu bezproblemowo nosi Sukienkę Sakury (od kiedy ona ma sukienki?!)?

    To jaki jest Ikuto i dlaczego taki jest zostanie wyjaśnione w pierwszym speszjalu jaki planuję wydać początkiem października, ale jeszcze nie powiem kiedy dokładnie, bo nie wiem^^"
    Właśnie mi się podoba taka koncepcja nekomimi i zostałtaki :D Dodam, że pomysł na kreacje tej postaci podsunęła mi @Katarina
    Bezproblemowo, bo dba o linię;) A tak na poważnie to dla gagów...a Sakura w tym wymiarze jest bardziej kobieca:D

    Robi się ciekawie, chociaż denerwują mnie postaci, pokroju Ikuto, to bardzo przypomina mi pewnego bohatera moich opowiadań, który również jest zmanierowany i zachowuje się niczym maskotka :)
    I popracuj nad interpunkcją.

    Nie ukrywam, cieszę się, że się podoba opowieść:) Ikuto...albo dobra, sami się przekonacie :x
    ale zapewniam, że nie wzorowałem się na Twojej postaci:D
    i...staram się. Interpunkcja wychodzi średnio ja wiem, ale ćwiczę to to^^

    Dziękuję za wszelkie uwagi! Wbrew temu co zobaczysz w przyszłych rozdziałach, przyjmuje do wiadomości każdą cenną radę!

    @mangekyou
    Haha cieszę się, że nasza ,,maskotka'' Ci przypadła do gustu:D

    @Yozura
    W każdą niedzielę w godzinach popołudniowych błędzie wystawiana główna gałąź fabularna, a o wszelkich zmianach będę informował pod poprzednim rozdziałem odpowiednio wcześniej! ^U^
    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • shimetsu
    shimetsu

    Co do opisu samego rozdziału.

    Zapraszamy do rozdziału pierwszego

    "NA rozdział pierwszy" albo "do CZYTANIA rozdziału pierwszego".

    W jakim momencie jest umiejscowiona historia? Sasuke jest w wiosce i należy do konoszańskiej policji (więc musi być starszy, niż w chwili masakry klanu), a jego ojciec żyje. Więc nieco zmieniłeś. Co i jak bardzo? W dodatku Tsunade jest już Hokage, a Sasuke zna Kankurou.

    - Tylko nie tandetny! Tylko nie tandetny! – zaśmiał się Sai – to było dzieło abstrakcyjne!

    To jakiś nowy Sai, któremu nie wyprano mózgu w Korzeniu? Bo Sai, którego znamy, zachowuje się i wyraża zgoła inaczej.

    zareagował Umino, który cały czas obserwował rozwój wydarzeń zza baru

    Iruka pracuje w Ichiraku? Dorabia sobie po godzinach?

    Po minucie był już ubrany w ubrania Sakury, ale jemu widać to nie przeszkadzało

    Seriously?:D Ma na sobie ubrania Sakury? Haha
    W ogóle, Ikuto jest... mocno zmanierowany ;) A co do niego, kim jest dla Sasuke?

    - Domku mój, łóżeczko moje – idę do was!

    Mroczny, emo Sasuke mówi zdrobniale? To niebywałe ^^

    Tsunade dmuchała herbatę,

    No, nie powiem... chciałbym to zobaczyć :) "NA herbatę".

    w swoim małym zwierzęcym ciałku. Opierała się jedynie na raportach przygotowanych przez szpiegów Konohy, kobieta nie była w stanie ustać w miejscu.

    Brzmi, jakby to TonTon opierała się na raportach.

    Machał energicznie granatowym kocim ogonkiem, ubrany w sukienkę Sakury.

    Czemu ma kocie uszy? Jest typowym nekomimi, zwanym też kemonomimi :) I czemu bezproblemowo nosi Sukienkę Sakury (od kiedy ona ma sukienki?!)?

    Robi się ciekawie, chociaż denerwują mnie postaci, pokroju Ikuto, to bardzo przypomina mi pewnego bohatera moich opowiadań, który również jest zmanierowany i zachowuje się niczym maskotka :)
    I popracuj nad interpunkcją.
  • mangekyou
    mangekyou

    No cóż, powiem szczeże że bardzo mi się spodobało. Uważam że nieodpowiedzialny i gapowaty partner Sasuke sprawia że niejednokrotnie uśmiechnęłam się czytając twoją opowieść. Mam nadzieję że w najbliższym czasie pojawią się kolejne części.

  • Yozura
    Yozura

    Ciekawe, czekam na następny roz :-)

    Wróciłam,oby było do czego. Wróciłam, oby ktoś mnie pamiętał. Wróciłam, lecz czy będę się z tego powodu uśmiechać?