Eiserne J Rozdział 4 - Nocny konflikt

Noc. Dwójka naszych bohaterów z Konohy została zaatakowana przez tajemniczych wędrowców ubranych w szare kombinezony. Dzięki ponadprzeciętnym umiejętnościom posługiwania się kataną, Sasuke uratował nieostrożnego kompana. Jego podejrzenia względem nowo zawartego sojuszu zostały ostatecznie rozwiane przez Sobę - małą przyjaciółkę Ikuto, której chłopak zalecił obserwowanie dwójki ninja z Sunagakure zaraz po wyjściu z kryjówki. Z jej raportu wynikało, że pustynne rodzeństwo również zostało zaatakowane. Przyzwana kocica zaprowadziła chłopców na miejsce starcia, jednak okazało się, że Temari i jej młodszy brat Kankuro zdążyli już uporać się z problemem. Pokonali wrogów co do jednego zupełnie sami, udowadniając tym swoją niewinność.
Po zdaniu raportu Tsunade, funkcjonariusze rozeszli się do swych domów. Niestety, lider nie mógł zbyt długo cieszyć się ciszą i spokojem we własnym mieszkaniu, gdyż niedługo potem wizytę złożyła mu Soba, przekazując pewną informację. Zaniepokojony Sasuke udał się czym prędzej do biura czcigodnej Hokage, by przekonać się osobiście o przekazanych wieściach. Najgorszy scenariusz, który jawił się w umyśle młodego Uchihy ,urzeczywistnił się – naprzeciwko niego stał jego starszy brat Itachi, który powrócił do wioski po kilku latach nieobecności.

~~**~~**~~

Młody, ciemnowłosy chłopak spojrzał złowrogo na swojego brata. W jego pamięci pojawiła się scena z dzieciństwa, kiedy to on i Itachi stali dokładnie w tym samym miejscu. I wtedy spotkaniu towarzyszyła równie nieprzyjemna atmosfera, co teraz. Chłopak doskonale pamiętał swoje pożegnanie z ukochanym bratem i to, jak bardzo tęsknił i czekał na niego każdego dnia przy głównej bramie wioski. Miał nadzieję, że będzie mógł pochwalić się nowymi umiejętnościami. Pamiętał dobrze, że wszystko, co starał się robić dla wioski, dla klanu, a przede wszystkim dlatego, by go doceniono, było niejednokrotnie przyćmiewane wielkimi osiągnięciami jego starszego brata. Czcigodna Hokage wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się do siebie. Doskonale wiedziała, że to musiało zdarzyć się prędzej, czy później i uświadomiła sobie, że próba ukrycia tego spotkania przed jej podopiecznym nie była najlepszym rozwiązaniem. Wstała ze swojego krzesła z wygodnym oparciem i podeszła do biurka, na którego środku stanowczym gestem położyła dłoń, chcąc podkreślić znaczenie swoich słów.
- Dobrze więc... Sasuke! Nie mam zamiaru dłużej bawić się w podchody. Powiem wprost: Itachi przejmuje po tobie sprawę tajemniczych napadów na wioski. Wybacz, naprawdę nie chciałam, byś dowiedział się o tym w ten sposób.
- A-ale...Tsunade-sama! – zaprotestował, z niedowierzaniem spoglądając na blondynkę - Przecież wykonaliśmy zadanie z Ikuto bardzo sprawnie, zdaliśmy raport i, co najważniejsze, udało nam się zdobyć kilka istotnych informacji odnośnie tych wszystkich napadów. Dlaczego misję przejmuje ktoś, kto miał w dupie to, co działo się z wioską przez te wszystkie lata!? – zapytał, kipiąc ze złości. Piąta Hokage starała się uspokoić ognisty temperament młodego Uchihy, ale, gdy zauważyła, że to nic nie daje, uderzyła pięścią w stół, w efekcie łamiąc go na pół.
- Posłuchaj! Chcę, abyś wiedział, że wszelkie starania twoje i Ikuto bardzo doceniam, ale pojawiły się pewne okoliczności, które rzuciły nowe światło na całą sprawę i…
- I co?! Znów mój cudowny braciszek ma przejąć po kimś robotę i spić całą śmietankę?! - Powieka Itachiego lekko zadrgała, lecz wciąż, z wyrazem głębokiego spokoju, słuchał przebiegu rozmowy pomiędzy jego młodszym bratem a panią Hokage, jednak w tym momencie Sasuke umilkł, nie mając zamiaru kontynuować tej bezsensownej wymiany zdań. Tsunade, zauważając jego obojętność, zwróciła się bezpośrednio do młodszego z braci:
- To nieprawda, że jesteś zdatny tylko do wykonywania prostych zadań, Sasuke – starała się, aby brzmiało to pokrzepiająco - Wciąż mam na uwadze twoje ponadprzeciętne umiejętności i z całą pewnością otrzymasz niebawem nowe zadanie. Uwierz, że nie będziesz miał czasu na nudę.
- Kolorowa cenzura ^^. Spadam stąd! Ziściły się najgorsze przypuszczenia Sasuke - pod wpływem emocji, które targały młodym bohaterem przez większość wizyty w gabinecie, wybiegł z sali i udał się na dach biura Tsunade. Następnie zeskoczył na niższy budynek administracji i pobiegł w kierunku monumentu Hokage. Odgłos jego sandałów zbudził Shizune i Tonton, które zaraz potem, obdarzywszy Uchihę paroma niezadowolonymi pomrukami, przykryły się swoimi derkami aż po czubek głowy i ponownie próbowały zasnąć. Przez całą drogę młody Uchiha wspominał przebieg spotkania ze swoim bratem po latach. Był mocno oburzony jego arogancką postawą, oraz spojrzeniem, które było dokładnie tak samo zimne, jak w dniu odejścia z wioski. W decyzji, jaką podjęła szefowa, najbardziej zabolało to, że właśnie JEGO wybrała na ,,zastępcę''.

~~**~~**~~

W pewnym momencie zauważył dziwne światło, które nagle znikąd pojawiło się przed jego oczyma wśród monotonii mroku, otaczającego wioskę o tak późnej porze. Zaciekawiony zboczył z kursu i udał się do źródła poświaty, by dowiedzieć się, kto urządza sobie przechadzki w środku nocy. Okazało się, że knajpka Iruki obchodziła w tę noc swój jubileusz i ludzie zebrali się tam tłocznie, by wspólnie z nim świętować.
Wśród tłumu bawiących się ludzi, Sasuke dostrzegł swojego kompana Ikuto oraz Ino i Tenten, które jak zwykle dopieszczały swojego kolegę, który widocznie bardzo upodobał sobie życie w kociej skórze. Uchiha obserwował szczęśliwe twarze mieszkańców Konohy, a nawet podsłuchał rozmowę kompana z szefem małej restauracyjki.
- Heee...Iruk-a...pofiedz no...*hyk* - próbował zacząć rozmowę Ikuto, lecz na skutek wypitego alkoholu, wyraźne artykułowanie zdań wydawało się prawie niemożliwe.
- Tak?
- J-jaaak to sje stało, żeś *hyk* ty ninja wys-sokiej klasy nigdy nie został czo? hihihi..przeecież eg-gzaminy to pestka. mrrraaau~♥
- Cóż. Kiedyś bawiłem się trochę w te sprawy, ale podczas ataku Kyuubiego na wioskę rodzice uświadomili sobie, jak bardzo niebezpieczne to dla mnie zajęcie. Mama zmieniła się po tym wszystkim...zrobiła się nadopiekuńcza. Tata starał się wybić mi te wszystkie egzaminy z głowy... Widać skutecznie. Cała nasza rodzina skupiła się na tym, czym zajmował się mój dziadek i tak oto wylądowałem w kuchni! Hehehe... - Wyjaśnienia Iruki odnośnie swej przeszłości zaskoczyły jego przyjaciół. Nawet sam Ikuto, który był stałym klientem jego restauracji, nie wiedział nic o tej sferze życia swojego ulubionego konoszańskiego kucharza.
Po chwilowej ciszy, wszyscy znów powrócili do konsumowania przepysznych potraw i wspólnie rozmawiali o nowinach z życia wioski. W końcu nie zawsze była okazja na wspólne beztroskie spotkanie w tak ciepłą noc. Sasuke nie mógł dłużej znieść widoku bawiącego się, nieświadomego zagrożenia Ikuto. Jego postawa była dla niego zawsze zagadką, zwłaszcza, że (jakby nie było) reprezentował klan Uchiha. Nim księżyc w swej pełnej okazałości pojawił się centralnie na gwieździstym niebie, ciemnowłosy siedemnastolatek siedział już na wyrzeźbionej w skale głowie jednego z poprzednich Kage Wioski Liścia. Spoglądał na wszystko z góry. Mieniące się tysiącami kolorów lampiony, roześmiani, głośno „debatujący” o różnych sprawach mieszkańcy, słyszalne co jakiś czas głosy matek, goniących swe dzieci do snu – wszystko to sprawiało wrażenie tętniącego życiem, spokojnego miasteczka. Miasteczka, które nie spodziewa się jakiegokolwiek niebezpieczeństwa.
- Wiedziałem, że cię tu spotkam, Sasuke-kun. - Ten głos...
Chłopak otworzył szeroko oczy. Ów głos był mu doskonale znany. Od razu przypomniał sobie, kiedy ostatnim razem to usłyszał. Gdy się obrócił, wszystko stało się dla niego jasne. Przed jego oczyma stał Uzumaki Naruto we własnej osobie. Blondyn o błękitnych oczach podszedł z szerokim uśmiechem na twarzy do swojego przyjaciela i wyciągnął ku niemu dłoń, chcąc pomóc wstać Uchisze. Sasuke, bez wahania, podał rękę chłopakowi i przy jego pomocy wstał z ziemi.
- Naruto! Co ty tutaj robisz?
- Nie wszystko, co widzisz musi być prawdziwe... - zaraz po wypowiedzeniu tych słów, Naruto rozpłynął się w powietrzu, machając w stronę zdezorientowanego Sasuke. Chwilę potem na jego miejscu pojawił się Itachi. Uśmiechnął się zadziornie do młodszego brata i rzekł:
- Aleś ty się zrobił naiwny, braciszku.
- Śledziłeś mnie?! - zapytał rozdrażniony swoim chwilowym brakiem czujności Sasuke.
- Nie było to trudne. Jesteś tak oczywisty w swoich działaniach, że nawet średnio rozgarnięty sensor byłby w stanie cię odnaleźć.
- Jeśli przybyłeś tu, by głosić mi kazania na temat tego, jak być dobrym ninja - daruj sobie. To ja zostałem w wiosce, to ja sam musiałem ciężko trenować i szkolić się na własną rękę… nikt mi w tym nie pomógł, wiesz? Poza krótkim epizodem z mistrzem Kakashim, wszystko musiałem robić sam! To ja zapracowałem sobie na stanowisko lidera konoszańskiej policji i to ja zaraz udzielę Ci kilku życiowych lekcji! – powiedziawszy to, Sasuke wyrwał się do ataku. Jego katana po kilku sekundach zaczęła żarzyć się niebieskimi iskrami Chidori. Zadał kilka prostych cięć w kierunku brata.
Ciemnogranatowy płaszcz Itachiego został rozcięty w trzech miejscach w okolicach klatki piersiowej. Niewzruszony mężczyzna w ciągu kilku krótkich chwil zamienił swe ciało w dziesiątki czarnych jak smoła kruków, które otoczyły szczelnie ze wszystkich stron Sasuke.
- Czyżbyś zapomniał o posiadaniu Sharingana, Sasuke?
- Chyba kpisz! Tylko patrz! - chłopak uruchomił swojego Mangekyo Sharingana i zamienił wszystkie kruki w małe srebrne kulki, które natychmiast opadły na ziemię. Jedna z kulek urosła do rozmiarów człowieka, a z niej wyłoniła się ręka. Z każdego z palców u dłoni wysunęły się małe łańcuchy, które z niebywałą prędkością zbliżały się w stronę Sasuke. Młody Uchiha odskoczył w ostatniej chwili i z powietrza wykonując Katon: Hosenka no Jutsu, roztopił wszystkie cele. Naprzeciwko niego pojawił się oponent i równie szybko zniknął. Po chwili zewsząd otoczyły chłopaka klony Itachiego. Oczy Sasuke nie potrafiły rozpoznać, który z nich to ten prawdziwy. Nie było dłuższego czasu do namysłu – starszy brat zbliżał się z każdym krokiem, ukazując się w kilku miejscach jednocześnie. W końcu, posuwając się do ostateczności, siedemnastolatek użył ponownie Katon, lecz tym razem wokół siebie tworząc gigantyczną tarczę z ognia, jednocześnie zdolną do ataku. Dzięki dużej przestrzeni, wielka gorąca fala dosięgła każdą podróbkę.
Sasuke odkrył, gdzie ukrywa się prawdziwy przeciwnik i nim ten zdążył wykonać swój następny ruch, on zastosował na nim swą nową technikę - Sen'eijashu. Z jego rękawa momentalnie zaczęły wypełzać średniego rozmiaru węże, które uczepiały się ciała Itachiego niczym pijawki. Ciężki do rozplątania węzeł sprawił, że mężczyzna stał w bezruchu tuż obok brata.
- Skąd znasz tą technikę? – mimo, iż znał odpowiedź, a w jego myślach pojawiła się postać doktora Orochimaru, złudnie liczył, że braciszek go zaskoczy.
- Dobrze wiesz, kto mnie jej nauczył. To prawda, złamałem twój zakaz i spotkałem się z panem Orochimaru. Zastanawiasz się pewnie, dlaczego to zrobiłem. Ano dlatego, że ty nigdy nie wierzyłeś we mnie - słuchając słów młodszego, Itachi zamknął usta i zaczął spokojnie mierzyć go obojętnym wzrokiem
- Przez całe życie liczyłeś się tylko ty i twoje osiągnięcia. Któregoś razu miałem po prostu tego dość! Czekałem aż przyjdziesz, nie by pokazać ci, co potrafię, lecz by udowodnić jak daleko zaszedłem i jak bardzo jesteś w tyle...
- Sasuke. Spójrz proszę na mnie raz jeszcze. Uspokój się i przestań bredzić.
- C-co? O czym gada~ - wtem chłopak zauważył, że coś zaczęło go mocno uciskać. Dopiero, gdy posłuchał brata, zorientował się, że tak naprawdę to on był uwięziony, a nie, jak myślał przez cały czas, starszy brat. Pierwsze, co rzuciło się w oczy uwięzionego, to brak poszarpanych elementów ubrania Itachiego, które zrobił swoją kataną. Po chwili mężczyzna podszedł do niego i wolno podniósłszy dłoń, spoliczkował nierozważnego chłopaka. Lider klanu westchnął przeciągle, niezadowolony z postępowań swojego młodszego brata. Usiadł po turecku naprzeciw Sasuke i przyglądał się jego staraniom w próbach uwolnienia się od pułapki, którą sam przed momentem na siebie nałożył.
Dopiero po pewnym czasie, Sasuke poddał się, spojrzał na pełnię księżyca, którego blask padał na ponurą twarz Itachiego, podkreślając tym samym jego wykrzywione w gniewie na brata usta i groźnie zmarszczone brwi. W momencie, gdy przestał zaciskać pięści, węże zniknęły, a on mógł swobodnie poruszać ciałem. Powstał i chwytając się za bolące, jeszcze do niedawna szczelnie oplecione przez węże, nadgarstki, odszedł kilka kroków w tył.
- Po co tu przylazłeś?
- By udowodnić ci, dlatego to mnie Tsunade wybrała do tej sprawy… choć to nie jedyny powód.
- ...?
- Wbrew temu, co o mnie myślisz, tęskniłem za rodziną, a za tobą najbardziej. Niestety to, co tutaj zastałem wcale nie poprawiło mi humoru. Okazało się, że mój młodszy brat, zamiast nabyć z wiekiem więcej rozwagi, stał się jeszcze bardziej brawurowy i bezmyślny.
- To nieprawda, ja…
- Wiem. Starasz się każdego dnia… Wioska, jak i nasz klan to doceniają, uwierz mi, ale to nie wystarcza. Bo widzisz... Akatsuki już od dłuższego czasu zajmuje się sprawą tych tajemniczych zaginięć. Mamy pełne ręce roboty, starając się dowiedzieć czegoś więcej na ich temat, ale za każdym razem sprawcom udaje się uciec. Jednakże, dzięki twoim informacjom natrafiliśmy na nowy trop w tej sprawie.
- Jak to? - zapytał z zaciekawieniem.
- Jeden z naszych ludzi, który jest także informatorem dla Liścia, odkrył, że prawdopodobnie w organizację odpowiedzialną za ataki, wmieszany jest Naruto Uzumaki. Zważywszy na to, iż wiem, ile on dla ciebie znaczy, zaproponowałem Tsunade, by wykluczyła cię z udziału w tej misji. Sasuke pojął, co chciał mu w ten sposób przekazać Itachi; jego brat chciał wykluczyć go z misji nie dla swoich egocentrycznych pobudek, ale z powodu jego więzi z Naruto, przez które chłopak mógłby mieć problemy z właściwym wykonaniem zadania, kierowany uczuciami do przyjaciela z dawnych lat. Młody Uchiha zdał sobie też sprawę z całego przebiegu zdarzenia. Itachi, jakimś sposobem, przekonał Sobę, by zaprowadziła go do biura Hokage, a następnie, w momencie, gdy Sasuke wparował do środka, został poddany jego genjutsu, nim cokolwiek zdołał zrobić. Itachi, dając złudną nadzieję młodszemu bratu na wygraną, chciał sprawdzić, jaki ruch wykona w stosunku do iluzji byłego przyjaciela i niego samego.
Z konsternacją Uchiha przysłuchiwał się tłumaczeniom swego brata, nie dowierzając, że dał się złapać w tak prostą pułapkę, oraz że jego przyjaciel mógłby mieć cokolwiek wspólnego z całą tą sprawą. W wyniku takiego obrotu sytuacji, uderzył pięścią w otwartą dłoń drugiej ręki i zaklął pod nosem.
- Proponuję, byś poszedł się teraz zdrzemnąć, bo jutro czekają cię kolejne wyzwania. W końcu jesteś liderem konoszańskiej policji, a z tego, co wiem to nie byle kto – powiedziawszy to, na twarzy Itachiego pojawił się delikatny uśmiech. Puścił oczko młodszemu bratu, a jego ciało w jednej chwili zaczęło się kruszyć na drobne czarne kawałki, które następnie przeistaczały się w kruki o krwistoczerwonych oczach. Ptaki rozproszyły się po całym niebie, a Sasuke przyglądał się ich lotowi, dopóki były widoczne, rozmyślając. Po chwili otrząsnął się z zadumy i przypomniał sobie, że za niecałe trzy godziny zaczyna się kolejna dniówka, więc czym prędzej udał się do swojego mieszkania.

~~**~~**~~

Tymczasem po drugiej stronie, tam, gdzie ogromny, biały jak śnieg księżyc świeci w pełnej okazałości nad głowami mieszkańców, dwoje zakapturzonych wędrowców przekrada się niepostrzeżenie w stronę swego kolejnego celu. Niczego nieświadoma postać, wracająca z długiej i wyczerpującej misji, próbuje resztkami sił, w szampańskim nastroju, otworzyć drzwi do swojego mieszkania. Wnet za jego plecami pojawiają się dwa cienie. Łączą się z jego własnym, sprawiając, że nie może się ruszać. Jeden z zakapturzonych zachodzi przerażonego mieszkańca od tyłu i zadaje szybki, ale za to bardzo celny cios w kark. Mężczyzna traci świadomość i zaczyna osuwać się na ziemię. Błyskawicznie zostaje skrępowany i zakneblowany, na wypadek, gdyby chciał wzywać pomocy. Dwaj zakapturzeni znikają wraz ze swoją ofiarą równie szybko, jak się pojawili. Pozostali mieszkańcy, przechodzący obok miejsca zdarzenia, nie zauważają niczego podejrzanego i dalej swobodnie poruszają się po uliczkach tonącej w mroku wioski.
Praca własna Komentarzy: 8 06 Październik 2013
Dodane przez: Eriessette
  • shimetsu
    shimetsu

    @Katarina każdy używa onomatopei w taki sposób jak uważa za słuszny. "Eh" to westchnięcie, które towarzyszy zachwytowi, przynajmniej u mnie.

  • Katarina
    Katarina

    @shimetsu "eh" w moim odczuciu raczej nie wyraża aprobaty. Oh lub Ah jak już :)

    "Eh, to wspaniałe!"

    To co się zobaczyło nie zostanie już odzobaczone
  • shimetsu
    shimetsu

    Łamanie stołów było koncepcją autora. Nic w tym nie zmieniłam.... ale pytam: gdzie tu błąd? -.-'

    a czy ja napisałem, że to błąd? Wyraziłem jedynie swe uwielbienie do łamania stołów przez Tsunade :)
  • Katarina
    Katarina

    @shimetsu

    uderzyła pięścią w stół, w efekcie łamiąc go na pół.

    eh, uwielbiam gdy Tsunade łamie stoły

    Łamanie stołów było koncepcją autora. Nic w tym nie zmieniłam.... ale pytam: gdzie tu błąd? -.-'



    Pierdolenie. Spadam stąd!


    Nie dodałam żadnego przekleństwa -_- M. jest głupi i nie pozwala mi pisać wulgaryzmów, więc bardzo szerokim łukiem je omijam i ŻADNYCH nie dopisuję. Nie tutaj.



    słyszalne


    Mój word nie podkreśla tego słowa, a i widzę to słowo tu i ówdzie. Ot tutaj: KLIK KLIK



    przy jego pomocy wstał z ziemi.

    "z jego pomocą". Naruto to istota żywa, która pomogła mu stać, a nie przykładowo słup, dzięki któremu Sasuke podniósł się do pionu.

    Tu plus dla Ciebie. Tutaj rzeczywiście jest być może błąd. Czemu być może? To genjutsu i bo ja wiem, co tam się dzieje. Autor tak napisał, tak zostawiłam. Jeśli czegoś nie wiem na pewno, wolę to zostawić, niż przedobrzyć z korektą.




    Wszystkie zastrzeżenia, co do niezgodności w fabule tylko do @Eriessette. Ja jedynie robię za korektę :P




    Moim zdaniem nie zostawiłam tu żadnych błędów, do których mógłbyś się przyczepić. Jedynie to przy jego pomocy, którego nie jestem pewna.
    Co do zmieniania czasu... Czemu autor go zmienił? Bo tak chciał. To jego opowiadanie, może kierować akcją i jej czasem jak mu się żywnie podoba. Ot tyle.




    Dziękuję. Miłego dnia kolorowa cenzura.
    To co się zobaczyło nie zostanie już odzobaczone
  • Eriessette
    Eriessette

    @shimetsu
    No to jest nas dwóch :) Też zwracam uwagę i czasem jak nie jestem czegoś pewny to sięgam do źródła, aczkolwiek skoro to alternatywna rzeczywistość to nie wszystko potoczyło się tak jak w oryginale i też nie wszyscy bohaterzy są odwzorowani tak, ponieważ przeżyli TO inaczej ;)

    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • shimetsu
    shimetsu

    @Eriessette

    Tak się zastanawiam, czy którykolwiek ninja w mandze kiedykolwiek użył brzydkiego słowa hmmm <myś

    na pewno nie w oryginale. Manga jest skierowana do stosunkowo młodych czytelników.

    I ja się nie czepiam, ja zwracam uwagę na wszystkie szczegóły.
  • Eriessette
    Eriessette

    @shimetsu
    Zauważyłem, że lubisz czepiać się szczegółów nawet jeśli nie wiesz jeszcze, czy to było zamierzone, czy zwykła nieuwaga autora :)
    Od razu odpowiadam na wszystkie pytania: Jest to alternatywna historia w której część wydarzeń potoczyła się podobnie jak w oryginale, a jeszcze inne całkiem na odwrót.
    Itachi i Gaara są tego świetnym przykładem ;) Na razie nie zdradzę za wiele, bo to będzie dość długa historia (chyba, że odechce mi się, tudzież nie będę miał czasu jak w tym tygodniu, stąd nie dodałem rozdziału 5), ale z czasem wszystko stanie się jasne!^u^ Cieszę się, że śledzisz na bieżąco chapterki, więc rób tak dalej, albowiem wrota do rozwiania wszelkich wątpliwości zostaną otwarte przed Tobą :D

    Oczywiście błędy się zawsze jakieś tam przewiną, ale jak już wspomniałem za obróbkę tekstu, a czasem i zmiany niektórych zdań odpowiada @Katarina więc jakby co to pytania do mojej darmowej pracownicy! ^o^

    @Alextasha
    Hahaha serio?...Nie wiedziałem, że jedno malutkie przekleństwo wywoła takie coś:) Chciałem tylko podkreślić gniew Sasuke, a on pozwala sobie na takie słowa, bo nie jest tym samym Sasuke którego znamy z serii macierzystej ^u^ Każdy z nas wie, że miało to na celu podkreślić jego gniew, a nie że sobie przeklął, bo tak lubi. Trochę szkoda, że to usunęłaś, noo ale Wasza strona, wasze reguły :c
    Tak się zastanawiam, czy którykolwiek ninja w mandze kiedykolwiek użył brzydkiego słowa hmmm <myśli> Nie chce mi się sprawdzać 651 ch. więc uwierzę nawet w to, że nie ^ ^" Tyle ode mnie.

    Następne rozdziałki będą wkrótce :)

    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • shimetsu
    shimetsu

    uderzyła pięścią w stół, w efekcie łamiąc go na pół.

    eh, uwielbiam gdy Tsunade łamie stoły

    Pierdolenie. Spadam stąd!

    Po 1, mocne słowa jak na Sasuke. Po 2, mocne słowa jak do przywódcy wioski. Po 3, na takie słowa jeśli już, to w stosunku do Tsunade, mógłby pozwolić sobie jedynie Naruto i Jiraiya. Po 4, wulgaryzm zawsze można zastąpić innym słowem, co też ci polecam.

    Odgłos jego sandałów zbudził Shizune i Tonton, które

    one śpią na dachu?!

    słyszalne

    słyszane

    przy jego pomocy wstał z ziemi.

    "z jego pomocą". Naruto to istota żywa, która pomogła mu stać, a nie przykładowo słup, dzięki któremu Sasuke podniósł się do pionu.

    Btw. Itachi jest w Akatsuki, tak? I czy wybił klan czy w twojej wersji jednak nie? Bo wkroczył do wioski i na lajcie Tsunade daje mu zadanie, więc raczej nie jest poszukiwanym kryminalistą. A jeśli jednak wybił rodzinę, to trochę absurdalne, że bez żadnych wytłumaczeń piszesz o tym, jak ma dobre kontakty z Konohą.

    Skąd Sasuke ma MS, skoro Itachi żyje? Co spowodowało, że jego sharingan podniósł się na wyższy poziom?

    Oczy Sasuke nie potrafiły rozpoznać, który z nich to ten prawdziwy

    Dlaczego? Przecież ma Mangekyou Sharingana, jedynie Mokutonowe klony Hashiramy były tak idealnym odwzorowaniem, żeby nie dało się ich przejrzeć.

    Sen'eijashu

    W jakim celu Sasuke był u Oro, w takim razie, skoro nie miał potrzeby zdobycia mocy, by zabić Itachiego? Zwłaszcza, że kilkanaście linijek wyżej wspomina o tym, że sam musiał dojść do wszystkiego, jedyny krótki epizod był z Kakashim, jako jego nauczycielem.

    dlatego

    dlaczego

    Ostatni akapit. Czemu nagle zmieniłeś czas? Przykład
    dwoje zakapturzonych wędrowców przekrada się niepostrzeżenie

    "przekrada", zamiast "przekradało".