Eiserne J - ,,W samo południe''

Środek dnia. Dwójka wysłańców z Konohy, za rozkazem piątej Hokage, odbyło podróż do mniej znanych regionów Kraju Piasku. Miało tam dojść do spotkania z tajemniczym informatorem, który kilka dni wcześniej wysłał czcigodnej Tsunade wiadomość o interesującej, choć niepełnej treści. Dotyczyła ona sprawy ostatnich napadów dokonanych przez grupę zamaskowanych osób. Mimo wszystko, tożsamość informatora pozostała nieznana. Zadaniem funkcjonariuszy z liścia było dowiedzieć się kim jest owy sojusznik, oraz czy wie coś więcej na ten temat.
Sasuke i jego wierny, choć lekkomyślny kompan Ikuto przybyli na miejsce pierwsi. Z racji tego, że dojście tutaj w tak upalne południe sprawiło im trochę trudności, spragnieni postanowili poszukać miejsca, gdzie mogliby wypocząć i odpowiednio się nawodnić. Kiedy lider zauważył studnię, oboje oniemieli ze szczęścia. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej młody Uchiha miał zamiar skorzystać z niej, lecz w tym samym czasie, można by rzec, w ostatniej chwili, głos dobiegający ze stromego urwiska powstrzymał go przed popełnieniem tego czynu. Tajemnicza postać przestrzegła go przed zatruciem układu pokarmowego niezdrową wodą. Gdy mężczyzna zeskoczył do nich, okazało się, że był to Kankuro, znajomy Sasuke z dawnych lat.

~~**~~**~~

Fakt, że to właśnie on okazał się informatorem Tsunade wstrząsnął chłopakami. Z niedowierzaniem przyglądali się brunetowi, ten natomiast patrzył liderowi prosto w oczy z pełną powagą i lekkim niepokojem. Wreszcie, by przerwać grobową ciszę, Sasuke wystąpił na przód i rozpoczął rozmowę.
- Nie sądziłem, że po akcji z atakiem na wioskę będziesz miał czelność pokazywać nam się na oczy!
- Teraz rozumiecie, dlaczego list do waszej Hokage był anonimowy? Ze względu na konflikt między nami tamtego dnia, byłem wręcz przekonany, że jeślibyście wiedzieli o mnie to nie uznalibyście tych informacji za wiarygodnych.
- Dlaczego mamy ci ufać?
- Eh...wszystko wyjaśnię krok po kroku i odpowiem na każde pytania, ale proszę, nie tutaj.
- Co jest nie tak w tym miejscu? Sam prosiłeś w liście, byśmy się tutaj spotkali, mrau~ - zapytał Ikuto z lekką frustracją w głosie.
- Owszem, ale ,,ściany mają uszy'', chodźcie za mną!
Kankuro zaprowadził chłopaków w zaciszne miejsce. Nie wiele różniło się ono od poprzedniego. Na dole wokół bohaterów był sam piasek, bezkresne puste pola, a co jakiś czas można było spotkać przydrożne jaskinie. W końcu jednym, ale zrozumiałym dla nich znakiem informator dał do zrozumienia, że między dwoma większych rozmiarów skałami znajduje się mała szczelina, w której było ukryte przejście do środka. Tam właśnie udała się cała trójka. Z każdą minutą Sasuke i Ikuto nabierali coraz większych podejrzeń. Zastanawiali się, czemu ma służyć to wszystko. Dla pewności lider uruchomił Sharingana, a swojemu wspólnikowi rozkazał dokładnie rozejrzeć się wokoło. Dla Ikuto była to bułka z masłem, gdyż dzięki swojej unikalnej technice Neko me no justu, w połączeniu z niezwyciężonymi oczami Uchiha, jego zdolność widzenia w ciemnościach uległa znacznej poprawie. W dodatku, inne zmysły również wyostrzyły się. Zaraz po aktywacji techniki, ujrzał on jasnowłosą kobietę opierającą się o boczną ścianę na końcu korytarza.
- Jesteśmy na miejscu - poinformował Kankuro, natychmiast zatrzymując się, co spowodowało, że wciąż biegnący za nim Ikuto nie zdążył odpowiednio wcześnie wyhamować i odbił do jego pleców. - Zachowuj się durniu! - skomentował podirytowany zachowaniem kumpla Sasuke.
- P-przepraszam, miau~
- Nareszcie jesteście.
- Ledwo przyszliśmy i już narzekasz siostrzyczko. Wiesz, że musieliśmy zachować ostrożność.
- Stała wymówka, blablabla...nie chce mi się na okrągło wysłuchiwać jak (...) - Sasuke słuchał jak kobieta wykłóca się ze swoim bratem. Była to, rzecz jasna, Temari. On nie za dobrze ją pamiętał, ale już po kilku sekundach od rozpoczęcia spotkania bardzo go zirytowała. Przekomarzanie się rodzeństwa przerwał głośnym i stanowczym ,,Dość!'', a następnie z dezaprobatą porównał ich do małych gówniarzy z podwórka, którzy często zakłócali jego spokój, gdy po ciężkiej dniówce starał się wyciszyć i zrelaksować. Rozmowa wróciła do odpowiedniego toru.

~~**~~**~~
- Przejdźmy do rzeczy. Ty, Sasuke, z całą pewnością mnie pamiętasz, ale ciebie nie kojarzę, dlatego przedstawię się. Jestem Temari i możecie być spokojni, to co za moment usłyszycie od mojego (durnego) braciszka z całą pewnością zainteresuje waszą przywódczynię.
- Wreszcie możemy swobodnie rozmawiać. Wybaczcie mi to całe zamieszanie ze zmianą terenu, ale już wszystko wyjaśnię. Otóż w liście zawarłem kilka informacji o tajemniczych napadach zorganizowanej szajki przestępczej, która głównie za cel brała sobie zwoje z zakazanymi technikami i tymi podobne.
- Tak. Wiesz coś może więcej na ten temat? - zapytał z zaciekawieniem Sasuke.
- Jasne. We współpracy z Temari udało nam się dowiedzieć, że część z tych napadów to jedynie przykrywka dla głębszych intryg.
- J-jak to?
- Dzięki wnikliwym obserwacją udało nam się zauważyć kilka interesujących faktów - dodała Temari.
- Po pierwsze: podczas każdego z napadów towarzyszyło jedno zaginięcie. Najczęściej był to ktoś z klanu, który bierze bierny udział w polityce swojego kraju.
- Po drugie: jak dotąd były atakowane wszystkie wielkie kraje z wyjątkiem Kiri-Gakure i Liścia.
- Po trzecie: podczas rabunku biorą udział dwie, czasem trzy zamaskowane osoby. Po ,,akcji'' uciekają do wyznaczonych wcześniej punktów...skąd znikają. Przypuszczamy, że posługują się jakąś techniką teleportującą, a nawet maszyną, którą posługiwał się świętej pamięci Sandaime Raikage.
- Po czwarte: odnotowano w raportach o pewnym użytkowniku rzadko spotykanego Kekkei Touta, który pomagał uciekinierom podczas napadu na Wioskę Ukrytą w Deszczu.
- Zaraz, zaraz...- przerwał Ikuto - Chcecie powiedzieć, że każda z wiosek jest wplątana w tą cała intrygę?!
- Tak naprawdę nie wiemy, ilu ich jest i gdzie mają rozsianych swoich sojuszników, ale najbardziej podejrzani są, moim i Kankuro zdaniem, ninja z Wioski Ukrytej w Chmurach ze względu na możliwości teleportacji zamaskowanych.
- A dlaczego tak bardzo nam ufacie?
- Mnie by bardziej interesował skąd tacy zdrajcy jak wy mają aż tyle, można by rzec, informacji z pierwszej ręki? - wtrącił się Sasuke, któremu nie podobała się tak duża wiedza rzekomych informatorów. Wciąż miał uraz do Wioski Piasku i był sceptycznie nastawiony do jakiejkolwiek współpracy z nimi. Chwycił on swoją niezawodnie ostrą katanę w dłoń i skierował ostrze ku mężczyźnie - Obiecaliśmy sobie kiedyś rewanżyk, mam nadzieję, że pamięć w tej kwestii cię nie zawodzi.
- Jasne, że pamiętam Sasuke, ale nie dajmy ponieść się emocjom. Nie mięliśmy stuprocentowej pewności, że jesteście niewinni i też dużo ryzykowaliśmy, ale dzięki temu co wydarzyło się kilka dni temu, teraz jesteśmy pewni co do waszej ,,czystości'' w tej sprawie.
- Co takiego wydarzyło się kilka dni temu, że teraz rozmawiasz ze mną jakbyśmy byli dawnymi przyjaciółmi? Już nie pamiętasz jak ty i twój psychopatyczny bracholek wraz z kilkutysięcznym oddziałem zdziesiątkowaliście Konohe dla własnych interesów? Myślisz, że jak teraz wraz z nową polityką piątego Kazekage zaczęliście z nami współpracować to zmażecie w ten sposób piętno zdrajców?! Ja jestem oddany Konosze i nie mam zamiaru spoufalać się z takimi typkami jak wy! - gdy noga Sasuke drgnęła ku przodowi dając sygnał niespodziewanemu atakowi na Kankuro i jego siostrę, Ikuto w ostatniej chwili powstrzymał swojego partnera zagradzając mu przejście własnym ciałem.
- Przestań!
- Zejdź mi z drogi durniu!
- Ale...ja im wierzę. Pomyśl tylko Sasuke. Znajdujemy się na ich terenie. Gdyby tylko chcieli to byśmy nawet nie zdołali stąd uciec. Poza tym, po co aż tak by się starali, aby nas dopaść? To by ponownie zniszczyło przymierze między naszymi wioskami i zapewne doprowadziło do kolejnej wojny, a nie to jest priorytetem naszej misji. Widać, że postarali się, by uzbierać informacje dla nas. Ufają nam. Pozwól im się wypowiedzieć do końca.
Sasuke spoglądał na swojego partnera szeroko wytrzeszczonymi oczami. Zdziwiła go postawa Ikuto, aczkolwiek z drugiej strony pojął, że po raz pierwszy jego słowa naprawdę mają sens. Zluzował uścisk rąk w których trzymał broń, schował ją z powrotem do pochwy i wspomniał sobie pierwsze spotkanie. Scena w akademiku, gdy jego ojciec i szanowny szef oddziału konoszańskiej policji w jednym, przedstawił mu Ikuto. Był on tak samo niezdarny jak teraz, lecz nigdy nie zapomni tego co mu wówczas powiedział Fugaku.
- ,,Może ci się wydawać, że Ikuto jest lekkomyślny i zapewne nieraz wkurzy cię swoim podejściem do misji, ale uwierz mi. To idealny kandydat dla ciebie. Gdy pewnego dnia ktoś lub coś wytrąci cię z równowagi i przestaniesz działać logicznie on też tam będzie...by przywrócić twoją harmonię''.
- No dobrze. Co macie jeszcze do powiedzenia w tej sprawie?

~~**~~**~~

,,Niedługo po wojnie między Piaskiem a Liściem został wybrany nowy Kazekage. Niestety oznaczało to również nowy początek dla nas wszystkich. Musieliśmy się rozstać z Gaarą. Został on odesłany na przymusowe leczenie psychiatryczne oraz kontrolę nad swoim Bijuu. Kankuro również nie miał życia usłanego różami. Zaczęto szukać ,,winnych'' całego incydentu i w ramach lepszego początku wyrzucono kilkunastu shinobi, którzy brali udział w wojnie, w tym mojego brata. Cały świat w zasadzie jest przyporządkowany ninja. Jeśli nie jesteś shinobi to nie jesteś kimś ważnym, kimś szanowanym. Jeszcze przez pierwszy rok staraliśmy się odwiedzać naszego braciszka, lecz im dalej tym gorzej. Nasze drogi rozeszły się, gdy awansowałam. Kankuro nie mógł znaleźć sobie miejsca we własnym środowisku. Miejscowi takich jak on nazywali ,,nieczystymi''. Ja nie mogłam nic zrobić, bo i mnie by zdegradowano. I tak oto z dnia na dzień nasza rzeczywistość wracała do normy, a moje relacje z braćmi zanikały, rozpraszały się jak piasek w wietrze. Można powiedzieć, że wszystko nadal wyglądałoby tak samo gdyby nie wcześniej wspomniany incydent. Kilka dni temu doszły mnie słuchy od kolegów z mojego oddziału, że Gaara uciekł. W późniejszym śledztwie wyszło na jaw, że ktoś mu w tym ,,pomógł''. Świadkowie twierdzili, że był to ktoś w masce. Przyjrzałam się dokładnie tej sprawie i odkryłam, że odnotowano nie pierwszy taki przypadek. Poinformowałam o wszystkim Kankuro, oczywiście nasze spotkanie odbyło się bez świadków. Zgodził się on popytać różnych ludzi. Współpracując odkryliśmy kilka zależności między tymi napadami, lecz obawialiśmy się, że Wioska Liścia również jest w to wplątana. Nasze wątpliwości rozwiał właśnie Gaara. Znaleźliśmy go, albo raczej to on odnalazł nas. Nie była to miła pogawędka. W jego oczach widzieliśmy sam ból i gniew. Czułam, że miał żal o zmuszenie go do kuracji. Pytaliśmy go, czy wie cokolwiek o tych zamaskowanych i ilu wpływowych ludzi jest w to wplatanych, lecz on tylko szyderczo się zaśmiał i zanim odszedł powiedział:
-,,Ta wioska zawsze była, jest i będzie na straconej pozycji. Liść jest słaby i ślepy. Nie podjęliby właściwych działań nawet jakby prawda leżała na wyciągnięcie ręki.''.
- Mam nadzieję, że teraz, gdy poznaliście rąbek naszej historii, to będziecie bardziej skłonni nam zaufać. Tu już nie chodzi o konflikt między naszymi krajami. Tu chodzi o przyszłość shinobi.

~~**~~**~~

Po tych słowach Sasuke zaczął realnie podchodzić do powagi sytuacji. Informatorzy wyciągnęli dłonie w ramach nowo zawartego sojuszu, jednakże prosili o dyskrecję. To od młodego Uchihy zależało, czy uzna ich informacje za prawdziwe i czy puścić dawne burdy w niepamięć. Spojrzał on na swego kompana raz jeszcze. Jego uśmiech i szczere spojrzenie utwierdziły go w podjętej decyzji. Choć z początku miał mieszane uczucia i momenty zwątpienia, postanowił raz jeszcze zaufać sojusznikowi sprzed laty. Wyciągnął dłoń i uścisnął Kankuro, a następnie Temari. Na twarzach jeszcze niedawno zaniepokojonych, również po chwili zagościł entuzjazm. Sasuke wciąż do końca nie dowierzał rodzeństwu, ale ze względu na wyższe cele odszedł wraz z Ikuto w dobrej atmosferze. Wyszli z tajnego przejścia tą sama drogą, którą weszli. Udali się w stronę Liścia gdzie mięli zdać raport czcigodnej Tsunade. Oddalali się od miejsca spotkania ze skoku na skok. Po niedługim czasie byli już w zupełnie innej części kraju wiatru. Ikuto wyjął swoje drugie śniadanie i beztrosko zaczął je spożywać, przez co spowalniał trochę Sasuke. W końcu ten nie wytrzymał i zatrzymał się na najbliższej skale, by zdzielić po łbie partnera. Gdy zrobił zamach, coś w ułamku sekundy przeleciało pomiędzy jego pięścią a pączkiem Ikuto. Funkcjonariusze od razu zareagowali. Sasuke ponownie uruchomił Sharingan, natomiast jego partner, wyrzuciwszy przedziurawionego pączka i zeskoczywszy na ziemię, aktywował Neko me no jutsu.
- Słyszę, co najmniej, dziesięć par nóg pędzących w naszą stronę na ósmej i czwartej, mruu~~
- I masz swój ,,sojusz''. Zdrajca zawsze zostanie zdrajcą.
- Skąd wiesz, że to oni?
- Tylko spójrz - lider wskazał palcem na strzałę, która zaczęła się kruszyć na ich oczach.
- Piasek?
- A no piasek, piasek.
Wokoło shinobi z Konohy zgromadziło się kilku zamaskowanych, postawnych ludzi w szarych strojach. Kilku z nich, nie zdradziwszy swoich pozycji, z dobrego punktu widokowego obserwowało każdy ruch dwóch speszonych Uchiha. Tymczasem, nie tak daleko pewna postać, która całe zdarzenie obserwuje z perspektywy jednego małego oka o brązowej tęczówce lewitującego gdzieś w pobliżu chłopaków, w szampańskim nastroju postanawia rozpocząć zabawę ze swoimi nowymi ofiarami w bezceremonialny sposób. Na jego twarzy pojawia się okrutny uśmiech zapowiadający nieszczęście.
Praca własna Komentarzy: 9 22 Wrzesień 2013
Dodane przez: Eriessette
  • CleoOoska
    CleoOoska

    Mmm bardzo ciekawie ;D
    super ;))

  • Katarina
    Katarina

    @shimetsu ok... Wiem, wiem, że nie ma po co się tu tłumaczyć. Uprzedziłam @Eriessette, że jest to tylko z grubsza przejrzane i poprawione są tylko najbardziej widoczne błędy. A długie komentarze zawsze spoko :P

    To co się zobaczyło nie zostanie już odzobaczone
  • shimetsu
    shimetsu

    @Katarina nie ma co się tłumaczyć i przepraszać, przecież to nie czytelnikom robisz korektę, tylko @Eriessette a chociaż ja nienawidzę błędów (choć i mnie zapewne się zdarzają niekiedy), to się już do nich przyzwyczaiłem. Uwierzcie oboje, że jakbym miał wypisać każdy błąd jaki widziałem (łącznie z interpunkcją), to byście nie dali rady tego komentarza przeczytać :P

  • Katarina
    Katarina

    @shimetsu yep, za korektę odpowiadam ja, aczkolwiek rzeczywiście niektóre fagmenty zdaża mi się pominąć, gdyż sprawdzam i piszę wszystkie opowiadania przez komórkę. O ile pisząc nie popełniam błędów, o tyle przeglądając gotowy tekst na ekraniku 360x640 zdaża mi się coś pominąć :P Te nieścisłości... poprawiam tylko to, co najbardziej rzuca się w oczy; staram się zachować koncepcję opowiadania autorowi, jak i zwroty, którymi opisuje pewne rzeczy. Te „gatki” to rzeczywiście spora pomyłka x.x Inne zostawiłam, mimo że mi nie pasowały, jak i kilka innych, których tu nie przytoczyłeś. Teraz będę miała chwilę przerwy w szkole zwanej ślubowaniem klas pierwszych, przez co kolejne ficki będą sprawdzone od deski do deski, bo spokojnie usadowię się przed monitorem komputera i przepatrzę wyraz po wyrazie. Wybaczcie te błędy w tej części - musiałam po prostu je przeoczyć, za co strasznie bardzo przepraszam i, wraz z powrotem wolnego czasu, obiecuję poprawę od kolejnego ficka, który wpadnie w moje łapki :3 Kolejną część sprawdziłam jakiś czas temu moją nokią, więc nie zdziwię się, jeśli znajdzie się tam kilka błędów... Ale za kolejne sprawdzone przeze mnie opko, jeśli znajdziecie tam błędy, możecie mnie zlinczować :P

    I nigdy nie mówiłam o sobie, że coś potrafię robić „zacnie”... Może tylko pisać głupoty :P

    To co się zobaczyło nie zostanie już odzobaczone
  • shimetsu
    shimetsu

    Co do błędów, albo jak kto woli nieścisłości w zasadach pisowni

    Coś takiego nie istnieje :) Zasady pisowni są ścisłe, umowne i nie zmieniają się.
    A @Katarina powinna w takim wypadku mocniej popracować przy następnych korektach, bo "zacnie", to bardzo mocne słowo.

  • Eriessette
    Eriessette

    @shimetsu

    Co do błędów, albo jak kto woli nieścisłości w zasadach pisowni to tym nie do końca zajmuję się ja, aczkolwiek uważam, że osoba która mi pomaga spisuje się zacnie ^u^ Co prawda znajdą się jakieś niedociągnięcia (na które staramy się przykładać odpowiednio dużą uwagę) ale wiadomka, że coś zawsze umknie :D Niemniej jednak @Katarina dajesz czadu, co prawda pan shimetsu znajduje tu kilka niedociągnięć, ale i tak dajesz czadu! :D

    A co do rzekomych błędów fabularnych to spokojna głowa, panuję nad tym^u^
    Pamiętam, że technika pozwala przenosić jedynie przedmioty i wyjątkiem jest A, lecz to również zostanie wyjaśnione (nie w nadchodzącym rozdziale) ale będzie ;) Właśnie dlatego wybrałem fanfick do ,,Naruto'' (mój pierwszy pragnę dodać) bo jest tutaj wiele detali przy których trzeba myśleć, by nie schrzanić fabuły, ale bez obaw, jestę inżynierę i wszystko mam pod kontrolą :D ALE

    Właśnie nad tym najdłużej zastanawiałem się, jakąż to podać liczbę ,,Ńińdzia'' podczas ataku na Konohe i ostatecznie zwiększyłem ich do kilku tysięcy. Może to przesadna liczba, aczkolwiek ten konflikt nie podsycił Orochimaru. Cel był inny, skutki i przyczyny również inne niż w serii macierzystej, a w dodatku wojna nie dotyczyła wyłącznie głównych wiosek tych dwóch krain, ale kilku sąsiadujących z nimi małych wioseczek bliżej nam nieznanych (niestety) w zwyczajnym ,,Naruto'' ;D

    To kim jest Kazekage, będzie wyjaśnione, ale już teraz trochu zaspoileruje, że NIE jest to zwyczajny random ;) Co do samego Gaary to ja również lubiłem go w wersji opanowanego zarządcy wioski, tyle, że bardziej pasuje mi do TEJ historii jego ,,psychowatość''. No niestety tak się potoczyły jego losy. Uwielbiam historie przyczynowo skutkowe. Widocznie brakowało CZEGOŚ co spowodowało, że się ogarnął i ludzie na tyle mu zaufali, że został głową Piasku, w tej rzeczywistości tego nie miał, ale możesz być pewien, że tak tego niewyjaśnionego nie zostawię;)

    Związek Sasuke z Orochimaru również nie obejdzie się bez echa, a nawet życiorys Orochimaru w wersji ,,co by było gdyby'' ;)

    hahaha no na gatki nie mam wytłumaczenia, gomene :D


    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • shimetsu
    shimetsu

    liścia

    To jedna z nazw wioski, więc wielką literą.

    nawodnić

    napoić :P ludzie nie wchodzą do wody i się nie NAWADNIAJĄ ;D

    maszyną, którą posługiwał się świętej pamięci Sandaime Raikage.

    Jaką maszynę miał Trzeci Raikage?!

    w Chmurach ze względu na możliwości teleportacji zamaskowanych.

    Ok, domyślam się, że chodziło ci o technikę, którą posługuje się Mabui, i którą również teleportowała się Tsunade i A podczas wojny. Jednakże, jak widać, nie pamiętasz, że Tensō no Jutsu jest techniką używaną do przenoszenia przedmiotów. Jedynie Trzeci i Czwarty Raikega dzięki swoim super-ciałom oraz Tsunade dzięki technice regeneracji, mogli przenieść się za pomocą tej techniki. W innym wypadku, ciało zostanie rozerwane podczas przenoszenia (czy coś takiego).

    ostrą katanę w dłoń i skierował ostrze ku mężczyźnie

    Wydarzenia dzieją się na początku Shippudena. Więc jednak Sasuke był u Oro? Katany używał dopiero po tym, jak poszedł na nauki do Wężowego Sannina.

    wraz z kilkutysięcznym oddziałem zdziesiątkowaliście

    Bez przesady, sądzę, że ich tam nawet nie było stu. Konoha, jak było kilka razy widać, ma słabą ochronę, ale zauważyliby kilka tysięcy shinobi Piasku wkradających się do wioski.
    Ponad to, Piasek nawet nie liczy tylu shinobi, a w trakcie egzaminu na chuunina tym bardziej nie liczył. Prosta kalkulacja, Zjednoczona Armia Shinobi liczyła ok 80 tysięcy shinobi. W jej skład wchodzili shinobi z : Piasku, Liścia, Chmury, Mgły i Skały oraz samuraje. 80 000/6 = ok 1300. Więc Piasek nie ma KILKU tysięcy shinobi :) A nawet jakby miał, nie wysłałby ich wszystkich na coś tak (w miarę) łatwego, jak inwazja :)

    Zluzował

    Poluzował :) Zluzować można kaczkę :P Poza tym zluzować, oznacza również zastąpienie kogoś podczas wykonywania jakieś pracy ^^

    wspomniał sobie pierwsze spotkanie

    Albo bez "sobie" albo "przypomniał", wspomnieć sobie to on może, Świat według Kiepskich :P

    jak piasek w wietrze

    "na wietrze" :P

    Myślisz, że jak teraz wraz z nową polityką piątego Kazekage

    Skoro Gaara był na "leczeniu psychiatrycznym" i zwiał, to kto został Kazakege? Czy to po prostu jakiś random?

    Trochę literówek i interpunkcja kuleje, ale za to historia nadrabia. Trudno mi widzieć Sasuke, jak nie jest "mhhhroczny" i nie chce się mścić (trudno też z tego względu, że szczerze nie cierpię jego osoby), ale to miła odmiana. Za to Gaara, wciąż szalony bardzo mi się nie podoba. To twoja historia i oczywiście piszesz o czym chcesz, ale mam prawo do subiektywnej opinii - uwielbiam go już po tym jak został Kazekage i stał się znacznie lepszym człowiekiem, który pojął znacznie miłości, chociaż to taki cliche :) Ale coż, zobaczymy jak potoczy się historia.

    albo zapychał je długimi gatkami

    gaDkami ^^ jakbyś zapychał historię gatkami, to wyszedłby ci hentai albo przynajmniej ecchi.
  • Eriessette
    Eriessette

    @Mer

    Cieszę mnie to, że się podobało!^u^ No cóż, ponieważ w tej opowieści wzoruje się na ,,Naruto'' to musi być momentami ,,przegadany'', aczkolwiek bez obaw. Nie znoszę tak samo filerów jak większość tutaj, więc aż tak nie będę wydłużał niepotrzebnie niektórych scen, albo zapychał je długimi gatkami. Ta musiała zająć prawie cały rozdział, bo wiele tutaj odstępstw (choćby w zachowaniu postaci) od oryginału, więc początkowo może wydawać się dość chaotyczne, ale potem potem...;>
    Jeśli chodzi o Liść to racja, wielką literą ;) i odbyłA również się zgadza :)
    Kontynuacje postaram się umieszczać co niedziele w godzinach popołudniowych! ^o^
    I hai, uwielbiam różnego rodzaju opowiastki, więc masz jak w banku, że się zjawię na Twojej opowieści *W* I to niebawem!^U^
    Dziękuję i życzę tego samego :) Pozdrawiam! ^U^

    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • Mer
    Mer

    Kolejny rozdział bardzo mi się podobał, chociaż był dosyć przegadany i stosunkowo krótki.

    Dwójka wysłańców z Konohy, za rozkazem piątej Hokage, odbyło podróż do mniej znanych regionów Kraju Piasku

    Powinno był "odbyła".
    No i w czwartej linijce masz napisane "liść". Liść jako wioskę piszemy z dużej litery:)
    I wydaje mi się, że to Temari powinna pamiętać Sasuke, w końcu nie na codzień się mówi przy pierwszym spotkaniu, że jakiś chłopak jest całkiem słodki, czy jakoś tak, a potem się go zapomina.
    Poza tymi niuansami jestem szczególnie zaciekawiona, nie mogę się doczekać kontynuacji:)
    Poza tym, zachęcam także do przeczytania moich opowiadanek:)
    Ode mnie 9/10:D
    Pozdraiwam i życzę częstej weny:)
    "Ci którzy zeszli z drogi sprawiedliwości, nie mają odwagi, jednak pod skrzydłami silnego lidera, tchórzostwo nie ma prawa przetrwać." Senju Hashirama