Inna Strona Liścia - Rozdział 1

Przez ulice Wioski Liścia przechadzał się Czwarty Hokage. Namikaze Minato. Za nim biegł jego syn, Naruto.

-A po co tak chodzisz dookoła, tato!? - krzyknął mały blondyn.

-Muszę skontrolować czy w wiosce jest spokojnie.

-A po co?

-Naruto, pytasz chyba już ósmy raz...

-No wiem, ale wciąż nie rozumiem dlaczego tak ci zależy na bezpieczeństwie tych ludzi!

-Są dla mnie jak rodzina i czuję się za wszystkich odpowiedzialny. W końcu tak jest!

-To nie ma sensu.

-Hej! Minato-san! - rozległ się damski głos. Hokage odwrócił się.

-Hę? Coś się stało, Fumi?

-Właśnie się dowiedziałam, że Menma ma być w mojej drużynie. Nie wiem czy to dobry pomysł...W końcu nie jest łatwo u mnie zdać...Jak na razie oblała każda drużyna.

-Nie przejmuj się. A wiesz kto będzie w drużynie z Menmą?

-N-nie za bardzo. - wyjąkała.

-Będzie to Takara Mirai i Ichigo Yoshi.

-Ichigo Yoshi....Czy to nie on ciągle rywalizuje z Menmą?

-Tak. Właśnie on. Będą na siebie oddziaływać. Staną się naprawdę wspaniałą drużyną.

-Mam nadzieję, że dobrze pan mówi.

-Będzie mi pani mówić jakie wtopy będzie miał Menma!? - spytał Naruto.

-Wtopy?

-Na przykład jak nie uda mu się wykonać prostego zadania...

-Jeżeli Menma się zgodzi... - Fumi zaśmiała się wiedząc, że to niemożliwe.

-Wie pani co!?

-Hm?

-Kiedy dorosnę będę znacznie silniejszy niż Menma!

-Najpierw dostań się do Akademii młody. Potem pogadamy.

-Robisz coś teraz? - spytał Minato.

-Tak. Będę szła z Obito i Kakashim na misję. Tą odprowadzenia przybysza do jego wioski.

-Rozumiem.

-A stało się coś?

-Nie, nie...Po prostu...

-Zabierz mnie na tą misję! - krzyknął Naruto.

-Masz 5 lat...Chłopie....

-Ale wam pomogę.

-To nie ma sensu.

-Ale ja chcę wam pomóc, dattebayo!

-Może lepiej wytłumaczy ci to tata. Ja spadam. Do widzenia, Minato-san.

Odeszła szybkim krokiem w stronę bramy wyjściowej. Tam już czekali Obito z Kakashim.

-Nie wyszykowałaś się za bardzo? To tylko misja. - powitał ją Kakashi.

-Oj weź! Przecież wygląda jak zawsze! - zaprotestował Obito.

-Jesteś tylko jej bratem. Nie widzisz tego co ja. - powiedział siwowłosy i przytulił dziewczynę. Wyciągnął książkę, zasłonił twarz i zdjął maskę, po czym pocałował Fumi.

-Nie na moich oczach! Wciąż nie mogę do tego przywyknąć! - oburzył się Obito.

- Jesteśmy już ze sobą 2 miesiące. Kiedy się przyzwyczaisz? - spytała brata, podczas gdy Kakashi naciągnął na twarz maskę.

-Nawet nie wiem jak mogliście się w sobie zakochać! To okropne. Siostra z najlepszym przyjacielem!

-Powinieneś się cieszyć, a nie tylko marudzisz. - rzekł Kakashi.

-Tego gościa jeszcze nie ma?

Kakashi westchnął.

-Stwierdził, że przed odejściem musi zjeść ten słynny ramen.

-Heh. Widzieliście go, co nie? Kim on jest?

-Mały, gburowaty staruszek. - wyjaśnił Obito.

-To on? - spytała Fumi widząc jak zbliża się do nich jakiś dziadek.

Kakashi przytaknął.

-Mamy wziąć pana bagaże? - spytał jak zawsze pomocny Uchiha.

-Oh, jaki miły z ciebie chłopiec. - powiedział ochrypniętym głosem i rzucił plecak prosto w ręce Obito.

-W...w sumie jestem już mężczyzną. - wyjaśnił.

-Ta...Ciekawe, w którym miejscu... - skwitował Kakashi.


-Nie wtrącaj się idioto! - krzyknął Uchiha, a Fumi czując, że zaczyna się kolejna kłótnia westchnęła.


-Kojarzycie Menmę Uzumaki, prawda? - zmieniła temat.


-Ta, a co? - spytał Kakashi wyprowadzając drużynę z wioski.


-Mam być jego sensei. - odpowiedziała dziewczyna.


-Menmy? Już się boję co z tego wyniknie. - Obito zaśmiał się.


-Sugerujesz mi coś?


-Nie koniecznie. Chodzi mi o to, że Menma nie jest zbyt potężnym shinobi.


-Serio? - zdziwiła się Fumi.


-W Akademii jest prawie ostatni w klasie. Mówisz, że on zdał? - spytał Kakashi.


-Naruto go wychwalał.


-Dla Naruto on jest mistrzem. Nie zapominaj, że mały nie ma prawie żadnych przyjaciół. - przypomniał Hatake.


-Przestańcie gadać o czymś czego nie rozumiem! To jest strasznie irytujące, wy nicponie! - oburzył się staruszek.


-B-bardzo przepraszamy. - powiedziała Fumi unosząc ręce w geście poddania. Szli powoli w milczeniu w kierunku wioski mgły.

-To jest takie nudne. Nawet nikt go nie chce zaatakować. - marudziła Fumi w połowie drogi.

-Przynajmniej mamy spokój, Fumi.

-Myślałam, że jak mamy kogoś eskortować to będzie to osoba, której chociaż coś grozi.

-Ty myślisz, że mi nic nie grozi? - oburzył się staruszek -A co jeżeli stanie mi serce, albo zemdleję?

-Cóż...Jak panu stanie serce to bez defibrylatora się nie obejdzie. - stwierdził Kakashi.

-No wiem. Dlatego go ze sobą wziąłem!

-To dlatego ten plecak jest taki ciężki! - skwitował Obito.

-Nie do końca chłopcze...Są tam jeszcze przybory do ćwiczeń dla moich wnucząt.

-Przybory do ćwiczeń? - dopytał Uchiha.

-Głównie hantle.

-Rozumiem...Kakashi...Nie chcesz mnie zmienić?

-Nie...Muszę nosić coś innego.

Szybko wziął na plecy dziewczynę.

-Jesteś chamski.

Kakashi zaśmiał się płytko.










-Cześć tato. Cześć mamo. - Menma wrócił do domu - Nie ma Naruto?


-Poszedł się przejść. - odpowiedziała Kushina. Menma wszedł do kuchni, gdzie siedzieli jego rodzice.


-Słyszeliście nowinę? Zostałem geninem!


Chłopak wskazał na ochraniacz zawiązany na czole.


-Kiedy poznasz swoich współtowarzyszy?


-Już jutro! Nie mogę się doczekać! Chciałem powiedzieć Naruto, ale że go nie ma...


-Idź pochwal się Itachiemu. - zaproponował Minato.


-Ale on też już jest geninem! Nie zaimponuję mu, a Naruto to co innego. Młodszy braciszek zawsze podziwia tego starszego.


-Po prostu poczekaj na niego. - zaproponowała Kushina.


-Kiedy ja nie mogę usiedzieć na miejscu! Jestem taki podekscytowany...Chciałbym pochwalić się panu Obito, ale też nigdzie nie mogę go znaleźć.


-To dlatego, że aktualnie jest na misji. - wyjaśnił Hokage.


Nadszedł wieczór, a Naruto wciąż nie było.


-Nie dość, że nie przyszedł na obiad to teraz spóźnia się na kolację! - oburzyła się czerwonowłosa.


-Nie martw się, mamo, pewnie zasiedział się u kolegi. - próbował wytłumaczyć go Menma.


-Nie zapominaj synku, że on nie ma kolegów. I wszystko przez strach... - Kushina zamyśliła się, a Menma ubrał buty.


-Gdzie idziesz? - spytał Minato.


-Poszukać Naruto. Na pewno nie wyszedł poza teren wioski. Niedługo powinienem z nim wrócić.











-Kakashi...Jak daleko jeszcze? - zniecierpliwiła się Fumi.


-Nie martw się. To już tylko kawałek. - uśmiechnął się i pocałował dziewczynę w polik przez maskę.


Po chwili Obito rzucił w stronę krzaków kunai.


-Wyłaź! Wiem, że tam jesteś! Jeżeli chcesz przeżyć, pokaż się! - krzyknął. Po chwili zza drzewa wyszedł mały Naruto z podniesionymi rękami.


-Naruto! Co ty tu robisz? - spanikowała Fumi i podbiegła do chłopca.


-Bo ja naprawdę chciałem wam pomóc...


-A jakby coś ci się stało? Nie wiedzielibyśmy o tym!


-Przepraszam, Fumi-sama. - spuścił głowę. Dziewczyna wzięła go na ręce.


-Mamy szpiega. - skomentowała podchodząc do reszty drużyny i śmiejąc się.


-Naruto? Hokage będzie się o ciebie martwił! - krzyknął Obito.


-Minato sensei? Ty pomyśl o Kushinie! - krzyknął Kakashi.


-Zamkniecie się w końcu? Chciałem w ciszy dojść do domu! - oburzył się staruszek.


-Już się zamykamy. - oznajmił Kakashi.


-Wiecie co...Ja wezmę Naruto i wrócę do Wioski, a wy odprowadzicie staruszka do wioski, dobra? - zaproponowała Fumi. Mężczyźni skinęli głowami, a dziewczyna wycofała się machając na pożegnanie.


-Ej! Stój! To nie jest czasem bachor Hokage? Bardzo do niego podobny... - rozległy się szepty zza krzaków. Reszty drużyny już nie było widać.Dwóch potężnych mężczyzn wyskoczyło przed Fumi.


-W końcu będę mógł się wykazać! - uradował się Naruto i zeskoczył z rąk dziewczyny.


-Nie wychylaj się, mały! - ostrzegła. -Czego chcecie? - spytała mężczyzn.


-Co my chcemy? Jeżeli oddasz nam chłopca nie będziemy nic chcieli i puścimy cię wolno.


-A może jeżeli wy zejdziecie mi z drogi ja puszczę wolno was?


Mężczyźni wybuchli śmiechem.


-Tak wiem. Czasami opowiadam bardzo śmieszne dowcipy, ale to było serio. - powiedziała wyciągając z kabury 2 shurikeny i rzuciła im pod nogi. Ci zaatakowali dziewczynę zwykłym taijutsu. Ostatniego ataku uniknęła robiąc salto w tył i rzucając pod nogi Naruto kunai.


-W razie czego, spróbuj się obronić. - uśmiechnęła się przyjaźnie. Potem powaliła jednego z mężczyzn uderzając go z całej siły w twarz. Pozwoliła, aby drugi zbliżył się do Naruto. Kiedy chłopiec z zamkniętymi oczami machał nieokrzesanie kunaiem, Fumi rzuciła shurikeny, które rozcięły kilka miejsc na twarzy przeciwnika.


-Brawo, Naruto! - krzyknęła dziewczyna ukrywając śmiech. Chłopiec otworzył oczy i zaczął radośnie podskakiwać.


-Udało mi się. Widziała to pani!? Teraz na pewno zostanę wielkim shinobi, bo pokonałem porywacza.


-Tak Naruto. Ale na prawdę nie powinieneś wychodzić z wioski.


-Tak...Teraz już wiem, że poza domem jest niebezpiecznie.


-Jestem ciekawa co powiedzą rodzice.


-Nie będą zadowoleni, a zwłaszcza mama! Już się boję co to będzie jak wrócę.


-Nie martw się. Załatwimy to. - dobiegli do nich Kakashi i Obito.


-Szybko poszło. - skomentowała.


-Cóż...Bez tego dziadka mogliśmy przyspieszyć. Poza tym...Stęskniłem się trochę. - Kakashi złapał Fumi za biodra.


-No i zaczynają...Nie dosyć, że przy mnie to jeszcze przy dziecku. - Obito złapał się za głowę.


-A mam pytanie...Co to za ludzie leżeli na drodze? - spytał Hatake.


-Naruto wam wyjaśni. - powiedziała.


-Tak! - krzyknął chłopiec - Zaatakowali nas i chcieli mnie porwać, bo jestem synem Hokage. Ale pani Fumi pokonała jednego a ja zraniłem drugiego.


-Ty? - zdziwił się Obito. Fumi mrugnęła porozumiewawczo.


Obito wziął Naruto na barana. W biegu w pół godziny doszli do wioski.


-Jak ty mogłeś wyjść poza teren wioski! Wiesz jak się o ciebie martwiłam! - krzyczała Kushina.


-Nie trzeba tak krzyczeć, proszę pani. - wyjaśniła Fumi.


-O czym ty mówisz? - spytał Minato.


-Pomógł mi trochę. - mrugnęła.


-Menma wciąż biega po wiosce i cię szuka!


-Ale mamo...


-Eh...Chociaż dobrze, że to właśnie ta drużyna cię znalazła. I jesteś bezpieczny...


-Ja pójdę po Menmę. - oznajmił Minato.


-Nie. Ty sobie zostań w domu sensei. Ja go poszukam, dobrze? - zaproponował Uchiha. Hokage zmieszał się i zgodził. Fumi i Kakashi poszli do mieszkania mężczyzny.


-To jak, Fumi-chan? Pierw umyj się ty.


-Skoro tak chcesz...


Dziewczyna weszła do łazienki i wyszła po 15 minutach okryta ręcznikiem. Kakashi podniósł się z łóżka i szybkim krokiem podszedł do Fumi. Zdjął maskę, wciągnął zapach dziewczyny i pocałował ją w polik.


-Dasz dzisiaj radę? - spytał.


-Nie wiem.


Kakashi uśmiechnął się i ruszył do łazienki. Ledwo wszedł i już wychodził.


-Szybki jesteś. - skomentowała. Kakashi podniósł ją i położył na łóżku. Mimo, że byli całkiem nadzy udało im się zasnąć.
Praca własna Komentarzy: 0 13 Styczeń 2015
Dodane przez: natalia.tomczak.902