,,Miłość nie mająca prawa istnieć...'' - Rozdział 1

-Jak to mam się z nią ożenić?! - krzyczał przystojny, młody mężczyzna o połyskujących, srebrnych włosach, ułożonych w ''artystyczny nieład''. Kilka dłuższych kosmyków opadało mu na ramię. Posiadał on wilcze uszy i puszysty ogon, trochę ciemniejszy niż kolor włosów. Jego szmaragdowy, przeszywający wzrok tkwił w stojącym przed nim królewskim doradcą, a zarazem dobrym przyjacielem jego ojca, który również posiada wspomniany wcześniej ogon i uszy. Tak jak cała populacja na tej planecie.
-Paniczu Shimakage, taka była wola Twojego zmarłego ojca. Musisz pojąć za żonę Panienkę Funabashi, aby razem z nią zasiąść na tronie i rządzić planetą Ookamiya. - książę zagryzł wargi. Ubrany był w książęcą, srebrno-białą koszulę z ozdobnymi złotymi elementami oraz czarne i wysokie buty, prawie sięgające kolan. Pod szyją miał zawiązaną granatową chustę. Na to narzucony miał czarny jak noc płaszcz. Dostojnym krokiem ominął kłaniającego się doradcę i podszedł do okna. Pochylił się i oparł o nie swoje silne ręce, po czym odetchnął, wciągając do płuc orzeźwiające powietrze. Spojrzał przez ramię na mężczyznę, który stał na baczność i przyglądał się mu, czekając na odpowiedź.
-Nie zgadzam się. Nie kocham jej, a nie chcę się żenić z kobietą, do której nic nie czuję.
-Ale Paniczu, proszę. Nie możesz odmówić. Jeśli nie zasiądziesz na tronie, to istnieje ryzyko, że wybuchną zamieszki.
-Eh... no dobrze, nie mam wyboru. Ożenię się z nią... - przewracając oczami westchnął, odwracając się tyłem do okna i opierając się o nie.
-Kiedy odbędzie się ślub? - zapytał.
-Przewiduję, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Wtedy wszystko powinno być już gotowe do Twojej koronacji i objęcia tronu przez książęcą parę. - mówiąc to, ukłonił się w stronę przyszłego króla i skierował do wyjścia.
-Wybacz mi teraz, panie. Mam do załatwienia kilka spraw.
-Dobrze, idź. - powiedział, po czym machnięciem ręki dał słudze sygnał, wyrażający zgodę na opuszczenie pomieszczenia. Książę westchnął i usiadł na stojącym obok niego ozdobnym krześle. Skrzyżował ręce na piersi i przechylił głowę do tyłu, wpatrując się śnieżnobiały sufit. Muszę coś wymyślić, przecież się z nią nie ożenię. - pomyślał i wstał podchodząc do wiszącego na ścianie obrazu układu planetarnego. Przeleciał go wzrokiem, zatrzymując się na planecie o nazwie Ziemia. Była to sąsiednia planeta, na której istniało życie. Książę zamyślił się na chwilę, wciąż wlepiając w nią wzrok.
-Może... ucieknę na tą planetę? To w sumie nie taki zły pomysł... - Haruto, bo tak miał na imię nasz bohater, podszedł do biblioteczki i poszukał książki z informacjami o Ziemi. Znajdując jedną, usiadł przy biurku i otworzył ją, zapoznając się z treścią.
-Ziemia jest jedną z planet, na której istnieje życie. Nie różni się ona za bardzo od Ookamiyi, z tym że żyją na niej ziemianie. Są to istoty wyglądające identycznie jak my, jednak nie posiadające uszu i ogona... - przeczytał na głos i zapoznał się zresztą informacji. Gdy skończył, odłożył książkę z powrotem na miejsce i ruszył do wyjścia. Zmierzał do swojego pokoju, aby spakować najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechać. Gdy dotarł, podszedł do ogromnej garderoby i wyjął po jednej parze ubrań. Dodatkowo kilka przydatnych gadżetów i specjalną szczotkę do ogona i uszu. Musiał w końcu jakoś o nie zadbać, prawda? Chwycił za stojącą w rogu czarną, wygodną torbę, którą mocowało się na biodrach i spakował do niej wymienione wcześniej rzeczy. Założył ją i ukrył pod płaszczem, po czym skierował się w stronę królewskiego kosmodromu, czyli portu kosmicznego, z którego to miał zamiar wystartować nowoczesną, jednoosobową kapsułą i udać się na ziemię. Gdy dotarł na miejsce, zauważył dwóch strażników strzegących wejścia do bazy.
-Witaj, wasza wysokość. Co Cię tu sprowadza? - zapytali, kłaniając się.
-Witajcie, przyszedłem tylko zobaczyć jak się sprawy mają. - to powiedziawszy, rozkazał strażnikom otworzyć wejście, co w mig uczynili, po czym wszedł do środka.
-Nikogo nie ma, dobrze się składa. - uśmiechnął się pod nosem i wodząc wzrokiem odszukał kapsuły. Szybkim krokiem podszedł do jednej z nich i kluczem, który wcześniej zabrał ze stalowego wieszaka na klucze, otworzył ją i wszedł do środka. Włożył kluczyk do stacyjki i przekręcił. Wydobył się charakterystyczny dźwięk, po czym wprowadził dane, gdzie ma się wystrzelić.
-Kierunek – Ziemia... - powiedział pod nosem i zapisał koordynaty.
-Co to za hałas? - strażnicy weszli do bazy i ujrzeli, jak jedna z kapsuł zostaje nagle wystrzelona w kosmos. Szybko zorientowali się, kto to był i ruszyli powiadomić o tym doradcę króla, który chwilowo zajmował się sprawami królewskimi, zanim przyszły władca obejmie tron.


-Jak to uciekł?! - krzyknął mężczyzna w czarnym garniturze, który właśnie dowiedział się o zaistniałej sytuacji.
-Wsiadł do kapsuły i wystrzelił się w kosmos, panie. - powiedział jeden ze strażników, kłaniając się delikatnie. Doradca chodził w tą i z powrotem, zastanawiając się co powinien zrobić. Nagle zatrzymał się i odwrócił w stronę strażników.
-Biegnijcie do bazy wojskowej i powiedzcie, że rozkazuję wysłać za księciem patrol pościgowy!
-Tak jest! - odpowiedzieli żołnierze i udali się sprawdzić w bazie danych, na jaką planetę została wystrzelona kapsuła księcia.


Tymczasem książę obudził się w jakimś pomieszczeniu, leżąc na podłodze. Podniósł się do pozycji siedzącej i oparł ręce o ziemię. Rozejrzał się wkoło, był to jakiś pokój. Za nim stało pościelone, jasno-brązowe łóżko, po lewej stronie szafka nocna w tym samym kolorze, a na niej brzoskwiniowa lampka. Na wprost niego znajdowały się drzwi, a obok nich toaletka i komoda, na której stała ramka z czyimś zdjęciem. Prawdopodobnie kapsuła lecąc z ogromną prędkością sprawiła, że się tutaj pojawił, a sama się zniszczyła. Nagle usłyszał jakiś głos.
-Kim jesteś?



Rozdział pierwszy już za nami, mam nadzieję, że był w miarę dobry i miło się go czytało. Kolejny powinien się pojawić w ciągu tygodnia, może szybciej, zależy jak napiszę. :3
Nasz książę wygląda mniej więcej tak, jak na obrazku poniżej, zdjęcie z internetu.
Pozdrawiam i do zobaczenia w kolejnym rozdziale (mam nadzieję, że za szybko wena mnie nie opuści ;-;).
Praca własna Komentarzy: 2 04 Sierpień 2015
Dodane przez: xGosiuniAx
  • xGosiuniAx
    xGosiuniAx

    @Mencio dziękuję XD :3

    ~RiaS
  • Mencio
    Mencio

    Pierwsza osoba która robi użytek z nowej wersji strefy fanów :) gratulujemy!