,,Miłość nie mająca prawa istnieć...'' - Rozdział 3

-A co jeśli ktoś z twojej rodziny mnie zobaczy? - spytał książę, obserwując dziewczynę szykującą mu posłanie w pokoju obok jej. Kazuki obejrzała się przez ramię, pochylona nad łóżkiem z kołdrą w rękach.
-Mieszkam sama. - odrzekła, sięgając po niebieską poduszkę.
-Rozumiem. To podejrzewam, że szybko się wyprowadziłaś od rodziców. - stwierdził, przeczesując ręką swoje srebrne uszy.
-W sumie tak. Sama mieszkam od roku, a moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym wiele lat temu, więc nawet ich nie pamiętam. Wychowali mnie dziadkowie, a że nie chciałam im sprawiać kłopotu, postanowiłam się usamodzielnić, znaleźć pracę i zamieszkać sama.
-Rozumiem. Przykro mi z powodu twoich rodziców. Mój ojciec też nie żyje, a z matką nie wiem co się stało, ponoć została porwana i jej nigdy nie odnaleziono.
-Dobra nie rozmawiajmy już o tym, bo jeszcze za bardzo się ze mną spoufalisz.
-Aleś ty miła. - Haruto prychnął i rozejrzał się po pokoju, w którym się znajdował. Po prawej stronie znajdowało się okno z granatowymi zasłonami. Ściany były koloru jasno-niebieskiego.
Przed nim stał mały, kwadratowy stolik kawowy w kolorze grafitowym. Po lewej stronie były drzwi, a obok nich stała komoda tego samego koloru co stolik. Na podłodze leżał ciemny, puchaty dywan. Było całkiem przytulnie.
-No, gotowe. - usłyszał po chwili i spojrzał na pościelone łóżko.
-Mogło być lepiej.
-Nie marudź, chyba że wolisz spać na zewnątrz.
-Ojej jak cudownie! – powiedział z udawanym entuzjazmem, po czym siadł na zaścielonym łóżku.
-Całkiem wygodne. - ocenił, a z jego brzucha wydobyło się burczenie.
-Ooo, czyżby szanowny pan zboczeniec zgłodniał?
-Widzę, że jeszcze ci się to nie znudziło. - prychnął z naburmuszoną miną za nadane przezwisko.
-Dobra, chodź. Sprawdzę co mam. - rzekła i razem wyszli z pokoju, udając się korytarzem do kuchni. Była umeblowana skromnie, ale ładnie. Ściany były w kolorze jasno-zielonym, podchodzącym pod limonkowy. Meble były z jasnego drewna. Na środku stał stół z ustawionymi wokół czterema krzesłami. Wyposażenie kuchenne było w postaci meblościanki. W rogu stała duża, ciemna lodówka. Onodera podeszła do niej i otworzyła ją. W środku wiało pustkami. Było tylko mleko i jakaś kiełbasa.
-Cholera. Zapomniałam, że dzisiaj miałam iść na zakupy. Która jest godzina? - spojrzała na zegarek.
-Po dwudziestej. Sklep jest otwarty do dziewiątej, to pójdę coś kupić. Zostań tu, dobra? - powiedziała do stojącego w rogu księcia.
-Dlaczego? Mogę iść z tobą.
-Zapomnij. Z takimi uszami i ogonem? Za bardzo byś się wyróżniał. - rzekła, na co chłopak sięgnął do swojej umocowanej na biodrze torby. Wydobył z niej szklane pudełko. Otworzył je i wyciągnął z niego małą czarną kapsułkę. Połknął ją i po chwili jego uszy oraz ogon zniknęły.
-Co to ma być? - spytała zdziwiona widokiem księcia bez jego kity.
-Chwilowy efekt przedmiotu z mojej planety. Pozostanę w tym stanie mniej więcej godzinę, więc możemy iść.
-Aha...spoko...a tak w ogóle to po co chcesz ze mną iść?
-Bo mi się nudzi. Przynajmniej się czymś zajmę.
-No dobra. To chodź. - powiedziała, po czym zabrała leżący na stole portfel i razem ruszyli do sklepu.


Szli razem w kierunku znajdującego się niedaleko supermarketu. Książę rozglądał się i ciekawskim wzrokiem badał wokół wszystkie wysokie budynki. Przemieszczał się on kilka kroków za dziewczyną, by móc wszystko bacznie obserwować, w tym ją. Była ubrana w czarną kurtkę z eko skóry, którą miała całkowicie odpiętą, przez co powiewała delikatnie na wietrze. Jej zgrabne i długie nogi ozdabiały granatowe rurki, a na nogach nosiła gotyckie kozaki w tym samym kolorze co kurtka, zaś włosy były rozpuszczone.
-Halo, Ziemia do Księciunia! - dziewczyna stanęła przed nim i machała mu ręką przed oczami. Haruto potrząsnął głową i spojrzał się na nią.
-Mówiłaś coś? - spytał, patrząc na zdezorientowaną dziewczynę.
-Nie, ale odleciałeś i miałeś wzrok zboczeńca, którym jesteś. Czyżbyś myślał o czymś nieprzyzwoitym? Halo? Policja... - dziewczyna przyłożyła rękę do ucha i udała, że dzwoni na policję. Książę złapał się z dezaprobatą za głowę i westchnął.
-Dobra, chodźmy do tego sklepu. - powiedział i ruszył przed siebie, zostawiając Onoderę w tyle.
-Nie że coś, ale sklep jest tutaj. - zawołała do niego śmiejąc się odrobinę i wskazując palcem duży budynek obok. Srebrnowłosy spojrzał na nią przez ramię i zawrócił.
-Jesteś wredna.
-Dlaczego niby?
-Bo tak.
-Wow, to było wymowne. Serio. - książę prychnął na tą uwagę i stanął obok towarzyszki.
-To idziemy?
-Tak.



W kuchni unosił się przyjemny zapach. Po powrocie do domu Kazuki postanowiła przyrządzić naleśniki z dżemem truskawkowym i śmietaną posypaną cukrem (dop. aut. Niebo w gębie, polecam :3). Tymczasem Haruto oparłszy się o blat, przyglądał się jej poczynaniom.. Delikatnie poruszał ogonem, czując słodką woń docierającą do jego nozdrzy. Onodera spojrzała na niego ukradkiem i widząc jego wprawioną w ruch kitę, parsknęła śmiechem.
-Z czego się śmiejesz? - zapytał zbulwersowany.
-Haha, nic... po prostu... hah... twój ogon... to wygląda komicznie. - Książę spojrzał na nią pytającym wzrokiem, a następnie przeniósł go na swoje futerko. Prychnął nieznacznie po czym szybko przestał nim poruszać.
-No, gotowe. - współlokatorka położyła talerze z kolacją na stole, po czym oboje usiedli i zaczęli jeść.
-Całkiem dobre. - skwitował, jedząc potrawę ze smakiem i trzepocząc uszkami.
-Właśnie widzę, że ''całkiem'' ci smakuje. - uśmiechnęła się nieznacznie widząc ubrudzony policzek Shimakage. Nachyliła się w jego stronę i palcem wytarła jego policzek. Haruto zarumienił się na ten gest, a ona znowu zaczęła dusić się ze śmiechu.
-Rumienisz się ha, tylko się nie zakochaj! - dziewczyna otarła oko, gdyż ze śmiechu popłynęła jej łza.
-Zamknij się, desko. - prychnął i odwrócił głowę w przeciwnym kierunku.
-Zginiesz. - przewierciła go groźnym wzrokiem za nazwanie ją płaską, przez co chłopak głośno przełknął ślinę.
-Ups, zgaduję, że muszę już uciekać?
-No radziłabym ci. Masz jakieś... pięć sekund? - powiedziała po czym wstała od stołu i zaczęła go gonić po całym domu. Skończyło się na tym, że Haruto dostał miotłą po swoim wspaniałym, królewskim tyłku.
Praca własna Komentarzy: 1 20 Listopad 2015
Dodane przez: xGosiuniAx
  • kasia.0177
    kasia.0177

    Bardzo fajne przyjemnie sie czyfa.
    ..;-)
    Czekam na kolejną część...;-)

    kajunia