Rozdział o
Miłości
z perspektywy Ado i Kado

Zapowiadał się naprawdę okropny wczesnojesienny poranek. Już na samym początku wszystko wydawało się takie smutne i szare. Pogoda na zewnątrz nie wróżyła, że będzie inaczej. Klamka zapadła...moja miłość nie istnieje, moje życie nie istnieje, ja również nie istnieje. Przegrałem.
[Rok wcześniej]
Nazywam się Ado Dodori i jestem uczeniem szkoły średniej im.Daniela Chockingsa. Jestem smukłym ciemnowłosym chłopakiem, nie mam w sobie żadnej iskry, ale staram się nie przeszkadzać ludziom swoją egzystencją dlatego robię pozory szczęśliwego i zaradnego chłopaka. Tak się składa, że jestem dobry w językach obcych i często udzielam pomocy w tym kierunku moim rówieśnikom. Niestety ta banda chodzących pustaków nigdy mi jeszcze nie podziękowała za to, że poświęcam swój czas dla nich. Jak w każdej historii bez względu na powagę sytuacji wśród ,,tych złych'' jest też tzw. ,,Rycerz na białym koniu'' - Takim ów rycerzem jest niejaki Kado Sozoki, który całe szczęście uczęszcza do tej samej klasy co ja.
W sumie nie wiem co w nim widzę, ale zawsze kiedy się pojawia to na mojej twarzy pojawia się uśmiech, nabieram więcej odwagi i aktywniej uczestniczę w lekcji. Kado również robi zajęcia wyrównawcze z języków obcych po lekcjach i to właśnie tak się poznaliśmy. Można powiedzieć, że jest takim jakby moim ,,klasowym przyjacielem'' ponieważ już niejednokrotnie korzystałem z jego rad i wcale nie wychodziłem na tym źle. Kado ma jednak zasadniczą wadę, która wciąż nie daje mi spokoju - jest nim jego ,,przyjaciel'' Dan. Ten chłopak to przykład typowego dzieciaka któremu ojciec jako wysoko postawiona osoba publiczna może zapewnić wszystko na co przeciętny zjadacz chleba nie mógłby sobie pozwolić a mimo to wciąż udaje skromnego co niestety podoba się Kado.
Jako że cała nasza trójka chodzi do tej samej klasy to można powiedzieć mam informacje z pierwszej ręki odnośnie aktualnych relacji między Kado a Danem. Oczywiście staram się co w mojej mocy by przypadkiem nie były...zbyt bliskie. Zapewne można zadać sobie pytanie - Po co się tak wysilam? Odpowiedź jest jeszcze prostsza niż samo pytanie - ponieważ jestem odmiennej orientacji seksualnej i tak na moje nieszczęście się składa, że jestem zakochany w Kado.
Wiadomo jak to jest. Najpierw wspólne pomaganie tym cholernym nieukom, takie zostawanie po lekcjach sprawia, że dwoje ludzi odkrywa między sobą podobieństwa, a te z kolei uściślają więzi i tak rodzą się pary...Dzięki mojej 'wtyczce' udało mi się dowiedzieć, że Kado również jest homoseksualistą i w zasadzie od tamtej pory zacząłem inaczej spoglądać na Dana w pobliżu Kado.
*stop*
- Uściślijmy to wszystko do kupy - przerwała niespodziewanie Skrzacik.
- Słucham. - odpowiedziałem łagodnym głosem.
- Mamy tu jeden wielki ,,trójkąt miłosny''.
Po 1 : Dan kocha Rinę, lecz on nie wie że ona jego też.
Po 2 : Rina kocha Dana, lecz ona nie wie że on ją też.
Po 3 : Ado kocha Kado, lecz ten nie wie o jego miłości.
Po 4 : Kado kocha Dana, lecz ten również nie wie o jego miłości.
- Cieszę się, że wszystko zrozumiałaś.
- Nic nie zrozumiałam. Jest pan na pewno jednym z nich, lecz początkowo uczęszczał pan do innej szkoły i nie należał pan do klasy Riny i Tiny. I to by wyjaśniało stwierdzenie, że ,, pochodzi pan z tej samej szkoły co one'' lecz boi się pan powiedzieć, że z tej samej klasy...
- Blisko a jednak wciąż daleko Skrzaciku.
- Myślę, że jest pan Ado...
- A może odwróćmy tok myślenia w przeciwnym kierunku?
- to znaczy?
- Każda z tych osób przedstawia swoją wersje wydarzeń lecz nie ma na to świadków. Chciałem powiedzieć, że osoba opowiadająca dany fragment ze swojego życia nie ma oficjalnego potwierdzenia na to, że te słowa są prawdziwe. Nikt prócz mnie nie może ich potwierdzić mimo to nie jestem postacią fantastyczną ale też nie jestem każdym z nich.
- Zatem jest pan przyjacielem ich wszystkich.
- Fragment w którym Ado mówi, że jego jedynym przyjacielem był Kado jest prawdziwy i nie jest on elementem magicznym.
- Nie mam więcej pytań...

Czy ja jestem dziwny? Napawa mnie wewnętrzna radość, że robię dziecku kołomyję z mózgu. Zapewne znacie to uczucie. No chyba nikt mi nie powie, że nigdy nie cieszyło go wewnętrznie jak wszyscy dookoła, bądź jedna dana osoba go kłamała, a co najzabawniejsze on znał prawdę?
*wznowienie*
Wszystko zmieniło się gdy dowiedziałem się od Kado, że podkochuje się w Danie już od dłuższego czasu i już wkrótce ma zamiar mu to oznajmić. W tym momencie mój świat pękł pod stopami gorzkiej prawdy. Dopiero teraz doszło do mnie, że nigdy nie dane było mi sięgać po owoc dający radość jakim jest miłość odwzajemniona. Zamiast tego zerwałem jabłko pełne goryczy i zepsucia tego świata. Zaraz po skończeniu lekcji pobiegłem w stronę jeziorka, które według miejscowej legendy posiadało w sobie zasoby bezkresnej magi pozwalającej na dokonanie cudu...Jeszcze rok temu gdyby ktoś opowiedział mi tą historię zaśmiałbym się mu prosto w twarz, lecz w takich okolicznościach nie miałem innego wyboru. Byłem tak spanikowany, że nawet nie zauważyłem, że zapomniałem zabrać rzeczy z szatni, wybiegłem najszybciej jak się i w niespełna 10 minut znalazłem się nad jeziorkiem. Próbowałem jakoś wskrzesić ducha jeziorka który miał spełnić jedno moje życzenie, ale nic się niezwykłego nie działo. A chciałem tak niewiele, moim życzeniem było sprawić by Kado zakochał się we mnie a nie Danie. Taki chłopak jak Dan ma od życia już wystarczająco dobrze, zatem po co mu ktoś taki jak Kado? On nigdy nie będzie w stanie mógł zrozumieć uczuć mojego wybranka serca tak jak ja sam.
Nie poddawałem się. Od tamtej pory regularnie odwiedzałem to miejsce i czekałem na cud. W między czasie nie wydarzyło się nic co można by było nim nazwać. Ot tylko co jakiś czas nad jeziorkiem pokazywała się Rina, słyszałem, że pisze własnego bloga o przyrodzie czy czymś tam więc za pewnie widok tego pięknego jeziorka inspirował ją do dalszej pracy. Dopiero po jakimś czasie ukazało się małe światełko w mrocznym tunelu mojej rozpaczy kiedy to któregoś dnia z rzędu Rina zapomniała zabrać ze sobą jakiś przedmiot. Po głębszym zweryfikowaniu przedmiotu okazało się, że był to pamiętnik, co najważniejsze z JEJ zawartości dowiedziałem się, że Rina potajemnie podkochuje się w Danie.
Wtedy nagle mnie olśniło. Przecież Kado wspominał kilka dni temu podczas zajęć w szkole, że Dan powiedział mu o jego miłości co do Riny, co ciekawe - ona nie wie o jego uczuciu tak samo jak on o jej. Pomyślałem wtedy, że może gdyby udało mi się zeswatać ze sobą te dwa gołąbki to Kado nie mając już większego wyboru zacząłby zwracać uwagę na mnie? Postanowiłem bliżej przyjrzeć się Rinie. Nie zawiodłem się - kilka dni później dziewczyna czytała na głos list miłosny od Dana. Całe szczęście nie zauważyła tego, że jestem dokładnie nad nią i spokojnie wszystko słyszałem będąc na drzewie. Dzięki tym informacją jedynie co mogłem zrobić to przekonać ją do Dana co nie było trudne. Stworzyłem replikę listu miłosnego Dana i podrzuciłem go w miejsce gdzie najczęściej przesiadywała Rina. A żeby mieć pewność, że trafi on do odpowiednich rąk zrobiłem to po lekcjach. Nie spodziewałem się jednak konsekwencji jakie z tego wynikną.
Okazało się, że nad jeziorkiem ukrywał się również Kado, który niepostrzeżenie wkradł się do miejscówki w której przesiaduje Rina i pozbył się mojego listu miłosnego wrzucając go do jeziorka nim ta zdążyła go przeczytać. Następnie ukrył się w krzakach a ja całą akcje obserwowałem przez moją lornetkę z bezpiecznej odległości. Po kwadransie zjawiła się płomiennowłosa dziewczyna i zaczęła się wszędzie rozglądać, tak jakby kogoś szukała. Kiedy już miała odchodzić w ostatniej chwili dosłownie i w przenośni wpadła na Dana, który objął ją czule i pogłaskał po policzkach. Później nie wiem co się wydarzyło bo powiew drzew napataczał gałęzie w obiekt obserwacji. Kiedy wiatr ucichł a ja odzyskałem widok nad jeziorem już nie było ani Riny ani Dana za to pokazał się Kado który...płakał.
Jeszcze nigdy nie widziałem go w takim stanie. Nie wiem czemu, ale widoki płaczących mężczyzn zawsze mnie podniecały. Ahh jak on cudownie płakał, miałem ochotę wyjść z krzaków i go pocieszyć, ale musiałem się powstrzymać ponieważ intuicja mi podpowiadała, że Kado nie jest teraz w odpowiednim nastroju na odwiedziny kolegów z klasy. Postanowiłem to przeczekać, a potem ukazać się w życiu Kado w roli ,,pocieszacza'' który wraz z upływem czasu w końcu stanie się dla niego kimś więcej. Tak też się stało. Od tamtej pory Kado i Dan coraz mniej rozmawiali za to jego relacje z Riną rosły w najlepsze co zdziwiło nawet jej przyjaciółki. A co potem? Potem to już kwestia czasu.
[5 lat później]
Mimo licznych nękań i prześladowań ze strony ludzi którzy nie akceptowali związki homoseksualne ja...nie poddawałem się. Starałem się jak tylko mogłem by Kado nie brakowało nic zwłaszcza w tym trudnym dla niego okresie utraconej miłości. Opłaciło się. Teraz jesteśmy oficjalnie parą a on zapewne już dawno zapomniał o swojej szczenięcej miłości. Teraz ja, mój chłopak, Tina i Marco wspólnie zasiedliśmy przy stole w domu Dana by omówić ważną sprawę a mianowicie Projekt zniszczenia jeziorka i zastąpienie go jakimś durnym parkiem rozrywki.
Na początku ciepłe słówka, miłe gesty. Rina zaparzyła wszystkim herbatkę i przyłączyła się do rozmowy. Potem ton rozmów przekształcał się powoli ze spokojnej konwersacji w kłótliwe przekrzykiwanie się. Okazało się, że Rina potwierdza plan przebudowy naszego ,,świętego miejsca'' co więcej osobiście podpisała się pod tym projektem. Po chwili Tina zaciągnęła ją na bok do rozmowy w cztery oczy, oczywiście nie mogłem oprzeć się mojej wścibskiej naturze i również odszedłem ze stołu pod pretekstem pójścia do ubikacji. Tak naprawdę ulokowałem się w jakimś zakątku domu i podsłuchiwałem dziewczyny.
- No no...nie tak się umawiałyśmy Rina...
- O co Ci chodzi?
- Może nie pamiętasz, ale kiedyś obiecałaś mi jedna rzecz.
- Co takiego?
- Że choćby nie wiem co będziesz broniła naszego jeziorka...więc czemu mnie zdradzasz?
- Że co proszę? To wy NAS zdradzacie. Dobrze wiesz, że naszemu miastu przyda się taki park rozrywki a to jeziorko i tak nie ma nic specjalnego do zaoferowania...
- Mogłam się domyślić...
- Czego?
- Że nie będziesz pamiętała przysięgi...Dobra nie ważne.
Nagle konwersacje przerwał donośny głos Marco. Wszyscy skierowali się do kuchni gdzie Marco wyżalał się na głos o zapomnianej dziewczynie.
- Dlaczego nikt z Was nie pamięta o niej?!
- O kim mówisz Marco?
- Nikt nie pamięta!
- I nikt nie będzie pamiętać z wyjątkiem nas...
- Masz racje Tina. Tylko my jeszcze pamiętamy o biednej Elizie.
Rozmowa dwóch nacji nagle została przerwana, a Rina i Dan wyprosili nas z ich posiadłości.
- I co teraz robimy? - zapytałem, ale nie usłyszałem odpowiedzi.
*stop*
W mojej opowieści wciąż brakuje wiele elementów by ułożyć tą cała historie w jeden spójny obraz. Jak na razie na tym kończę opowieść. Wszystkie dzieci wróciły do swoich łóżek a nawet te które były z sąsiedniego oddziału wróciły na swoje miejsce. To dziwne, ale widać moja opowieść budzi spore zainteresowanie i to nie tylko wśród młodzieży. Nim wyszedłem z ośrodka spojrzałem na zegarek - ,,Hm. Jeszcze 10 minut. Mam trochę czasu'' - po czym zapukałem do pokoju pielęgniarki która również pracuje w tym szpitalu. Jasnowłosa kobieta akurat pakowała swoje rzeczy ponieważ również kończyła swoją zmianę wtedy co ja, tak nie mylicie się to ta sama którą mijałem wczoraj przy głównym wejściu do szpitala.
- Co Cię do mnie sprowadza ---?
- Jak się cieszę, że ocenzurowałaś dla nich moje imię.
- Tak, ty zawsze umiałeś okazywać emocje zwłaszcza takie jak radość ^^
- Pionki są już ustawione w szachownicy. To kiedy zaczynamy?
- Nie wiem jak ty, ale ja już zaczęłam.- Na tym zakończyła się nasza rozmowa i każdy poszedł w swoją stronę.
Praca własna Komentarzy: 0 03 Czerwiec 2013
Dodane przez: Eriessette