Pierwsza strona medalu rozdział 1

Od autora
Z góry przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne/ortograficzne/interpunkcyjne itp.
Przyjmę każdą poradę bądź krytykę i spróbuje się do niej dostosować.
Miłego czytania
********************

„Pierwsza strona medalu”

Część 1 z ???
Rozdział 1
„Zapoznanie, zaprzyjaźnienie i… rozstanie”


Rozpoczęły się wakacje. Czerwone rodzinne auto wjeżdżało na autostradę.
Chłopak o czarno włosach z małym białym pasemkiem na czole, jasno niebieskich oczach oraz lekko muskularnej posturze, normalnego wzrostu jak na swój wiek. Jechał wraz z rodzicami mamą o jasno brązowych włosach oraz oczach, tatą z blond włosach z białymi oczach. Jechali na wakacje nad morze.
-To jak mój młody mężczyzno? Jak myślisz za ile dojedziemy nad morze?- powiedział mężczyzna, który prowadził samochód.
-Wojciech, Samuko śpi.- powiedziała żona Magdalena.
-Wcale, że nie.- powiedział 7 latek otwierając przy tym oczy.
-Oj ty. Ładnie to oszukiwać mamę.- powiedział patrząc w lusterko na siedzącego za nim chłopaka. Samuko uśmiechnął się do taty po czym odwrócił głowę w stronę czarnej szyby, patrzył przez nią na jedzące autostradą auta. W radiu grano ulubioną muzykę chłopaka, którą podśpiewywał pod nosem. Z zaskoczenia przed autem gdzie jechała rodzina pojawiła się ciężarówka po ich prawej stronie podjechał tir, który zaczął ich spychać na barierkę dzielącą ruch drogowy.
-Mamusiu, co się dzieję?!- wykrzyczał przerażony chłopak.
-Spokojnie Samuko! Nic nam nie będzie! To tylko jakieś barany!- powiedziała pospiesznie kobieta łapiąc go za rękę. Mężczyzna próbował zapanować nad autem żeby nie spowodować wypadku.
-Samuko! Trzymaj się!- wykrzyczał Wojciech. Auto gwałtownie zahamowało. Lecz przyjechała trzeci pojazd pchający auto z dużą prędkością w tył ciężarówki przed nimi. Miażdżąc przy tym auto gdzie znajduję się małżeństwo wraz z synem. Muzyka z radia urwała się w środku utworu. Zmiażdżone auto zatrzymało się, a większe pojazdy odjechały. Podstawiają zepsute auto przy barierce.
-Mamo! Tato!- wykrzyczał chłopiec. Spływała mu krew z łuka brwiowego oraz z wargi. Zmiażdżona para ledwo, co żyła nie mogli się poruszać ani Magda ani Wojciech. Samuko siedział za fotelem kierowcy nie odniósł większych obrażeń. Przesunął się na środkowe siedzenie.
-Weź moją czerwoną chustę. Nie możesz się poddawać w życiu… Choć spać wcześnie i śpij dobrze! Myj się codziennie…Wszyscy są w czymś dobrzy, a w czymś nie… Nie czuj się źle, jeśli coś ci nie wyjdzie… Znajdź przyjaciół niema znaczenia ilu… ważne żeby byli uczciwi w wobec ciebie. Nie pożyczaj pieniędzy, jeśli nie musisz.- chłopakowi zaczęła się trząść szczęka oraz pojawiać się łzy w jego oczach- Znajdź cel… marzenia … Jeszcze jest tak wiele rzeczy…, o których chce ci powiedzieć,…których chciałabym cię nauczyć… Nie przestawaj próbować, zanim nie osiągniesz sukcesu. Kocham cię skarbie!...- powiedziała kobieta.
-Samuko tu twój tata… Musisz znaleźć Inaru oraz Nicolasa… Pamiętaj, kim jesteś! … Słuchaj się słów swojej wygadanej mamy.- powiedział
-Mamusiu… Tatusiu… Nie możecie umrzeć!…- powiedział chłopiec ze łzami spływającymi mu po policzkach. Trzymał w ręce chustę, a w drugiej dłoń mamy. Chłopiec miał mętlik w głowie nie wiedział, co ma zrobić. Siedział w aucie jeszcze godzinę zanim przyjechała pomoc drogowa, policja i pogotowie.
- Co tu mogło się stać?- powiedział czarno włosy pracownik pomocy drogowej.
-Z całą pewnością nikt nie przeżył. Nie miał szans. Niema, co sprawdzać, odholowujemy.- powiedział wysoki mężczyzna.
-Ja bym sprawdziła.- rzekła kobieta z policji.
-Czy ja wiem?- stwierdzał kierowca pogotowia.
Samuko siedział w aucie, gdy usłyszał głosy z poza auta chłopiec gwałtownie otworzył zmiażdżone drzwi trzymając w ręce czerwoną chustę. Gdy wychodził schował ją do kieszeni.
-A jednak ktoś przeżył!- powiedział mężczyzna z policji
-Co zrobicie z moimi…?- powiedział drżącym głosem.
-Więc to twoi rodzice… Przykro mi.- powiedziała kobieta.
-Wejdź do holownika a my cię zawieziemy do twojego miasta. Dobrze?- powiedział czarno włosy po czym otworzył drzwi od holownika.
-Czy wiesz, co się stało? A jeśli tak to mógłbyś powiedzieć?- powiedział wyższy mężczyzna. Pracownicy pogotowia zajęli się rodzicami chłopca.
-…-skierował głowę w stronę lekko otwartego okna.
-A jak się nazywasz? Bo ja Szymon Nowak a ten drugi to mój brat Oskar Nowak.- powiedział, gdy Oskar zaczął wchodzić do auta.
-Jestem Samuko… Samuko Dąbrowski.- powiedział jąkając się.
-Nietypowe imię… A jest ktoś kto mógłby się tobą zaopiekować?-
-Nie. Byli tylko mama i tata.- powiedział po czym wziął głęboki wdech i wydech. Patrząc wciosz w okno.
Gdy Samuko zobaczył budynki, które widzi na codziennie, gdy wychodzi na dwór. Zrozumiał że jest na obrzeżach swojego miasta.
-Tu mieszkam…- powiedział przekonanym głosem.
-Musimy zabrać cię do opieki społecznej, ponieważ z nasze rozmowy wnioskuje, że niema, kto tobą się zająć.- powiedział kierowca. Gdy wjechali do miasta chłopak patrzył na przechodniów z smutkiem w oczach. Kiedy auto się zatrzymało przed pasami pewna kobieta zauważyła smutnego chłopaka. Samuko poczuł, że ktoś na niego patrzy, odwrócił głowę w stronę kobiety, gdy popatrzył na jej blond włosy, chudą sylwetkę oraz piegi na twarzy zrozumiał, że to jego nauczycielka od matematyki.
-Pani Kanu! - wykrzyczał chłopiec odpiło pas. I wybiegł z pojazdu wprost w ramiona kobiety.
-To ty Samuko?- spytała zaskoczona kobieta.
-Coś się stało?- chłopiec popatrzył jej w oczy.
-Mieliśmy… wypadek…- powiedział patrząc Pani Kanu w oczy. Po czym kobieta zobaczyła zmiażdżone auto. Przytuliła Samuko, położyła dłoń na głowie i przytrzymywała ją przy swym ramieniu.
-Samuko przykro mi…… Że będziesz musiał zamieszkać w domu dziecka. Byłeś moim najlepszym uczniem, jakiego kiedy miałam, wiem, że twojej inteligencji nikt nie przebije.- chłopiec popatrzył na nią i szepnął „Boje się…Boje się, samego siebie…” kobieta przytuliła smutnego chłopaka i pocałowała go w czoło. Następnie Samuko odwrócił się do niej plecami i poszedł wejść do holownika.
-Przepraszam.- powiedział zapinając pas i przetarł twarz rękawem bluzki. Światło zmieniło kolor na zielony. Kobieta patrzyła na odjeżdżający holownik.
Kiedy dojechali do domu dziecka mili Panowie zaprowadzili przygnębionego chłopca do świetlicy, a sami poszli do biura. Dzieci od razu się zleciały do nowego. Każdy się pytał: „Jak się nazywasz?”; „Czemu tu jesteś?”; „ Chcesz się zemną pobawić?”. Lecz Samuko zignorował wszystkich, przeszedł przez tłum dzieci. Poszedł na koniec pokoju i usiadł przy wolnym stole. Wyjął chustę po czym zaczął na niego patrzeć. Czerwona jak krew chusta z ciemniejszymi plamami od wcześniejszych łez chłopaka. Założył ją na szyje i oparł głowę o ręce. Pewna złoto włosa dziewczynka w różowej sukience z cienkimi ramiączkami i torbą przerzuconą przez głowę, podeszła do samotnie siedzącego chłopaka i pierwsza zaczęła rozmowę.
-Cześć. Jak się nazywasz?- podała mu rękę -Alex Lis.- chłopak zawahał się czy podać jej rękę, lecz w jej pięknych ciemno żółtych oczach było widać, że chce się zaprzyjaźnić z chłopcem. Samuko podał jej rękę po czym powiedział:
-Samuko Dąbrowski…- chłopak popatrzył jej w oczy
-(…) Masz bardzo ładne oczy.- szepnął chłopak.
-Dziękuje. Ty masz ładną chustę.-
-Mam ją po mamie... Usiądziesz?-
-Z miłą chęciom.- gdy chłopak usłyszawszy odpowiedź od razu odsunął Alex krzesło. Po czym, gdy dziewczyna usiadła sam dopiero usiadł.
-Więc, czemu jesteś w domu dziecka?- spytała dziewczyna.
-Wraz z rodzicami mieliśmy wypadek…- po usłyszeniu słów „…Mieliśmy wypadek…”natychmiastowo powiększyły się jej źrenice. -Auto zostało zmiażdżone ocalałem tylko ja, lecz mama powiedziała do mnie przed śmiercią żebym wziął jej chustę…żebym nie poddawał się w życiu. Także bym znalazł cel i marzenie… Tata też mi coś powiedział… może nie tyle, co mama, lecz też. Abym pamiętał, kim jestem, żebym znalazł Inaru i Nicolasa. Oraz żebym słuchał się słów swojej wygadanej mamy.-
-Wygadanej mamy? -
- To słowa taty.- kontem oka zaczął patrzyć na oczy dziewczyny -A ty, czemu tu jesteś?- spytał Samuko.
-Pod koniec zeszłego roku był napad na mojej mamy sklep gdzie byłam ja moi rodzice oraz mój starszy brat. Piotrek, czyli mój brat stano w mojej obronie. Lecz stracił przy tym życie. Sklep został zamknięty, a prawie wszystkie rzeczy po Piotrku zostały oddane, jedyne, co został to ta torba.- torba koloru pomarańczowego z czarnym środkiem oraz czerwonym paskiem na ramię. Torba kształtem przypomina torbę szkolną.- Nie zapomną jak z nim się bawiłam… Tydzień później rodzice powiedzieli że na kilka dni zostanę tu a potem po mnie wrócą lecz sądzę że nie wrócą. Minęło za dużo czasu.-
-Mamy podobne przeżycia. Obydwoje straciliśmy bliskie nam osoby.- chłopiec wstał z krzesła i wysunął do niej rękę -Zostaniemy przyjaciółmi?- spytał chłopiec. Alex wstała po czym podała rękę Samuko
-Zgoda.- Oboje się uśmiechnęli w swoją stronę. W pewnym momencie podeszła do tej dwójki Pani.
-Jesteś Samuko tak? Dwaj Panowie chcieliby z tobą porozmawiać.- powiedziała po czym zaprowadziła chłopaka do drzwi wyjściowych z świetlicy.
Praca własna Komentarzy: 6 26 Marzec 2016
Dodane przez: HatakeAglo
  • HatakeAglo
    HatakeAglo

    @Kuroi Dziękuje :)

    Jeśli nie masz nic w lodówce, wyjdź na dwór i złap zombi. Smacznego!
  • Kuroi
    Kuroi

    Zacna praca, mimo drobnych błędów, które mogą się zdarzyć każdemu jest super. Zarówno bohaterowie jak i sam pomysł fabuły. Czekam na kolejne z niecierpliwością. c:

    Marzycielka idąca własnymi ścieżkami, niczym samotny wędrowiec. Uciekająca w świat własnych fantazji niewolnica swoich snów i chimer.
  • HatakeAglo
    HatakeAglo

    @ida-salek Dziękuje za dobre słowa, pod koniec tygodnia mam zamiar dać 2 Rozdział. :)

    Jeśli nie masz nic w lodówce, wyjdź na dwór i złap zombi. Smacznego!
  • ida-salek
    ida-salek

    Piękna praca, czytałam z ciekawością. Jest co prawda kilka literówek,ale nie utrudniają jakoś specjalnie czytania. Czekam na następny rozdział :-)

    Przyjaciół nigdy za wiele
  • HatakeAglo
    HatakeAglo

    @ino07 Dzięki w wkrótce się pojawi ;)

    Jeśli nie masz nic w lodówce, wyjdź na dwór i złap zombi. Smacznego!
  • ino07
    ino07

    Ciekawa praca są gdzie nie gdzie błędy ortograficzne ale nie mogę się doczekać następnego rozdziału. :D

    Sylwia