Pierwsza strona medalu rozdział 2

Od autora
Z góry przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne/ortograficzne/interpunkcyjne itp.
Przyjmę każdą poradę bądź krytykę i spróbuje się do niej dostosować.
Miłego czytania
PS
Chce podziękować: ino07 ; ida-salek ; Kuroi
Za komętarze w Pierwszym rozdziale ;)
********************
Chłopak zobaczył Oskara oraz Szymona.
-Samuko będziesz tutaj mieszkał dopóki jakaś rodzina cię nie adoptuje.- powiedział Oskar
-Chłopie „Tam gdzie światło, tam zawsze będzie cień” dobrze będzie jeśli to będzie twoje motto życiowe.- oznajmił Szymon.
-Tam gdzie światło, tam i cień? Nie rozumiem.- odrzekł
-Jak odkryjesz znaczenie tego zdania, wszystko będzie ci jasne.- powiedział Oskar
-Trzymaj się mały.- powiedzieli synchronicznie po czym odeszli w stronę drzwi wyjściowych. Chłopiec stał przed drzwiami od świetlicy dopóki bracia nie wyszli z budynku. Gdy zobaczył zamykające się drzwi wejściowe zaczęło mu się kręcić w głowie. Z zaskoczenia chłopiec padł na ziemię tracąc przytomność. Alex od razu się zerwała z miejsca gdy zauważyła upadającego na ziemię przyjaciela. Wybiegła z pomieszczenia gdzie przesiadywały dzieci oraz pięć opiekunów.
-Hej! Samuko! Hej!- krzyczała dziewczyna próbując przenieść nie przytomnego chłopaka do ściany by się o nią oparł. Gdy Samuko opierał się o ścianę Alex wstała i podbiegła do opiekunki ze świetlicy prosząc ją o pomoc przy nieprzytomnym chłopaku. Opiekunka natychmiastowo wzięła telefon i podbiegła wraz z Alex do Samuko. Sprawdziła czy chłopak ma puls. Przyłożyła dwa palce w okolicach kostek dłoni chłopca. Gdy nie wyczuła pulsu zaczęła dzwonić na pogotowie tłumacząc co się stało i że chłopak niema pulsu. Cała trójka siedziała pięć minut do przyjazdu pogotowia. Samuko został przeniesiony na noszę i została mu założona maska z tlenem. Do ambulansu wsiadła opiekunka wraz z przerażoną Alex.
Chłopiec zaczął mamrotać pod nosem nie zrozumiałe słowa. Gdy nagle wyprostował się przy czym otwierając oczy i przypadkiem suwając maskę mówiąc pod nosem „Katana!!”.
-Samuko!- wykrzyknęła dziewczyna. Chłopak przerażony zaczął kręcić głową by zobaczyć gdzie się znajduję lecz jeden z ratowników dał mu dłoń na klatkę piersiową i zaczął go przysuwać ku noszy. Gdy chłopak chłopaka.
- Powiedz mi chłopcze jak się nazywasz i ile masz lat, oraz jaką mamy dzisiaj datę?-
-Nazywam się Samuko, mam 7 lat ,a dzisiejsza data to 5…Lipca 2097. Która jest godzina?- powiedział obserwując każdy ruch mężczyzny.
-18:38,a kiedy się urodziłeś?-
-Ciekawski pan... Lecz tej wiadomości nie podam Panu tak jak i mojego nazwiska.- powiedział z luźnym uśmieszkiem.
-To powiedz mi z skąd masz tą chustę?- spytał wskazując na nią.
-Dostałem go od mamy… A co?- spytał zaciekawiony
-Takie chusty posiadają jedynie osoby z nadludzkimi mocami. (…) Ty masz czerwoną, a jak dobrze pamiętam co mi wuj opowiadał „Mówią na nich Gardin. Każdy kto się urodził się Marca 2090 ma taką moc, co 18 lat choć są także wyjątki... Chusta kolory czystej krwi jest najgorsze co może ci stanąć na drodze. Ci którzy posiadają taki chusty mają o wiele większą siłę niż najsilniejszy Gardin posiadający czarne cienie. Czerwona chusta mówi ci `Nie podchodź bo zginiesz`.” (…)- chłopiec gwałtownie wyprostował się i złapał się za głowę.
-Jestem potworem?!- krzyczał chłopak. Jego tęczówka stawała się czerwone. Ratownik szybko zareagował, gwałtownie wysunął szufladę z lakami w różnej postaci i wziął lek na uśpienie. Wziął do ręki jedną tabletkę przyłożył lek do buzi chłopaka wkładając ją do gardła. Chłopak przełykając ślinę połknął jednocześnie lekarstwo. Ratownik złapał go za ręce trzymał go całą drogę go szpitala. Podczas wjeżdżania na SOR chłopak usnął. Gdy Samuko został zawieziony do sali. Na obserwacje Alex wraz z opiekunką zostały w poczekalni. Dziewczynę zaczęła zastanawiać jedna sprawa,
-Każdy kto urodził się w Marcu 2090 ma jakąś moc. Hmm…- powtarzała sobie pod nosem. - Muszę znaleźć tego ratownika. Ale w końcu nie wiem kiedy się urodził Samuko. Może to tylko przypadek?- Alex wstała z krzesła i zaczęła się rozglądać po korytarzu. Gdy zauważyła mężczyznę wychodzącego z sali od razu skierowała się w jego stronę.
-Przepraszam Pana.- powiedziała patrząc na ratownika.
-Hmm?- jęknął
-Mam pytanie… to czy ma Pan pewność że Samuko jest… no wie Pan.- powiedziała idąc za ratownikiem który zmierzał w kierunku recepcji. Ratownik popatrzył na dziewczynkę kontem oka. Popatrzył jaj w błyszczące oczy.
-Jestem tego pewny. Masz jeszcze jakieś pytanie?- spytał mężczyzna.
-Czy każdy kto się urodził Marca 2090 ma jakąś moc?-
-„Czy każdy?”(…) Powiem że każdy tylko… Tak jak mówiłem czasami są wyjątki w dacie… A czemu pytasz?- spytał cie kawsko.
-Bo… bo ja się urodziłam w Lutym 29. O godzinie 2359-powiedziała ledwo łapiąc dech ze stresu. Gdy ratownik się zatrzymał i stanął przed dziewczyną otworzył usta, chciał wypowiedzieć zdanie do Alex rozległ się głośny krzyk. A dochodził on z sali gdzie był Samuko. Oboje od razu pobiegli w stronę dźwięku. Opiekunka od razu po usłyszeniu krzyku wstała z krzesła i patrzyła na sale przez szklane drzwi. Gdy zobaczyła co się dzieje w środku zamurowało ją. Lekarze badający Samuko stali jak słupy drogowe. Chłopak stał na obu nogach i patrzył się w dół, a obok niego leżało zmiażdżone łóżko. W okuł Samuko pojawiły się czerwone płomyki. Gdy ratownik wraz z Alex wbiegli do pokoju Samuko podniósł głowę w ich stronę i wystawił rękę. Tęczówki chłopaka były czerwone jak lawa. Czas się zatrzymał, chłopak podszedł do Alex i zobaczył że dookoła że nikt się nie rusza. Chłopak nie wiedział co zrobić.
-Alex! Alex! Odezwij się!- wykrzyczał przerażony chłopak. Samuko chciał złapać ją za rękę lecz gdy zbliżył swoją dłoń do jej dłoni przeniknęły się. Wybiegł z pokoju przenikając przez szklane drzwi. Czas zaczął znowu biec kiedy chłopak wybiegł z szpitala.
-Samuko…- powiedziała szeptem Alex do siebie. Coś jej kazało podejść do okna, gdy przesunęła firankę zobaczyła biegnącego boso chłopaka o czarno-białych włosach. Od razu ruszyła zanim, a ratownik za dziewczyną. Chłopak biegł przez pół godziny. Dochodziła 21:25, dobiegł na łąkę. Wbiegł w nią i zatrzymał się na środku. Alex nie przestawała biec za Samuko. Gdy zobaczyła klękającego chłopaka zwolniła. Podeszła do klękającego i oparła rękę o jego ramię.
-Przepraszam…- powiedział chłopak ze spływającą łzą, patrząc w niebo.
-Za co przepraszasz?- chłopak wstał i poszedł w głąb łąki znikając za górką. Alex patrzyła jak chłopak się oddala i odwróciła się w przeciwną stronę. Oboje szli w przeciwne strony znaleźć to czego potrzebują. Tylko oboje nie wiedzieli czego.
Praca własna Komentarzy: 2 06 Kwiecień 2016
Dodane przez: HatakeAglo
  • HatakeAglo
    HatakeAglo

    @Kuroi Ciesze się z twojego szczęścia. I dziękuje!

    Jeśli nie masz nic w lodówce, wyjdź na dwór i złap zombi. Smacznego!
  • Kuroi
    Kuroi

    Niesamowicie się historia układa. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył taki rozwój akcji. Gratuluję i oczekuję następnego rozdziału. c:

    Marzycielka idąca własnymi ścieżkami, niczym samotny wędrowiec. Uciekająca w świat własnych fantazji niewolnica swoich snów i chimer.