Pierwsza strona medalu rozdział 3

Od autora
Z góry przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne/ortograficzne/interpunkcyjne itp.
Przyjmę każdą poradę bądź krytykę i spróbuje się do niej dostosować.
Miłego czytania
****************************

Mamy rok 2100. Minęły 3 lata od rozejścia się Alex i Samuko. Obydwoje teraz mają 13 lat Alex została adoptowana po tygodniu, przez zamożną rodzinę państwa Brzęczyszczykiewiczów. Chodzi do prywatnej szkoły i stała się najlepszą uczennicą w szkole. Znalazła grupę przyjaciół. A jej adopcyjni rodzice są dla niej dobrzy oraz hojni. Układa się jej jak sobie marzyła. Czasami się budzi w środku nocy i zaczyna patrzeć przez okno na gwieździste niebo rozmyślając jak toczy się życie Samuko. A chłopakowi o czarno-białych włosach życie cały czas daje drogę pod górkę lecz mu się to podoba. Pewnego dnia Samuko postanowił że wybierze się do szkoły po długiej przerwie. Akurat wybrał prywatną szkołę do której uczęszczała dawna znajoma chłopaka.
Gdy Samuko przekroczył próg szkoły gdzie każdy był w wymaganym mundurku cały hol patrzył na niego jak na kosmitę.
-Patrz na niezdarę!- powiedziała jedna osoba w pomieszczeniu. Wszystkie klasy zebrały się by po wytykać chłopakowi. W tłumie znalazła się również złoto włosa dziewczyna która stała przed chłopakiem i patrzyli na siebie jak by się kiedyś już spotkali. Dziewczyna miała średniej długości włosy plecione w kłosa. Była ubrana w białą koszulę oraz w granatową marynarkę z logiem szkoły na lewym ramieniu, miała również średniej długości spódniczkę i czarne buty z białą kokardką na czubku. Za to chłopak miał roztrzepane czarno-białe włosy biały sięgał mu do połowy ucha. Był ubrany w czarną koszulkę, a na koszulce grubą dżinsów-kę koloru jasnego beżu, dżinsy w wojskowy wzór i niezwiązane czarne tenisówki sięgające powyżej kostek. Niebieski pokrowiec o kształci długiego wąskiego prostokąta zawieszony na prawym ramieniu. Lecz uwagę dziewczyny przykuwają jego oczy, wybielony niebieski kolor tęczówki. Wszyscy zaczęli wytykać mu błędy lecz on ich ignorował i całą uwagę skupił na dziewczynie.
-Samuko… Jestem Samuko a ty to Alex prawda?- spytał
-Samuko… Jak ty się tu znalazłeś?- Zaczęła do niego podchodzić, a chłopak cały czas na nią patrzył z niedowierzaniem. Oboje stali naprzeciwko siebie. Otoczenie przycichło, patrzyło z niedowierzaniem mówiąc do siebie szeptem „pocałują się?”. Alex podniosła rękę i z całej siły uderzyła go w prawy policzek.
-Ałł… Za co?!- spytał pocierając dłonią o policzek.
-Za to że trzy lata temu po prostu poszedłeś pierwszego dnia poznania i się nie odzywałeś… Na dwór marsz!!-
-Dobrze mamusiu.- powiedział ironicznie idąc za dziewczyną.
Oboje stanęli pod drzewem dającym duży cień.
-Gdzie ten cały czas byłeś?- spytała dziewczyna patrząc na chłopaka który zaczął wchodzić na drzewo.
-Przestań zachowywać się jak jakaś małpa!- krzyknęła po czym tupnęła nogą. Gdy chłopak zniknął w gałęziach drzewa dziewczyna zaczęła patrzeć w głąb jabłoni. Nagle Samuko pojawił się ze spadających liści.
-Aaa!... Wystraszyłeś mnie!- chłopak wisiał do góry nogami.
-Ogólnie dużo czasu przesiadywałem na… na… bywałem wszędzie!- Samuko zeskoczył z drzewa
-Bardzo śmieszne. Na poważnie gdzie byłeś?-
-Jutro masz zakończenie roku szkolnego prawda?- spytał po czym strzepnął rękom i wyciągnął z kieszeni telefon odwracając się do niej placami.
-Z skąd wiesz?- spytała patrząc na niego.
-Jutro przyjdę do ciebie do domu i zabiorę cię do mojego domu. Pozwolisz że cię odprowadzę by wiedzieć gdzie mieszkasz?- mówił cały czas stojąc plecami do Alex. Wypowiedzenia ostatniego słowa chłopak schował z powrotem telefon i odwrócił się w stronę dziewczyny.
-Jasne. Po drodze opowiesz mi prawdę?- spytała machając wskazującym palcem.
-No spoko ale to długa historia.-
-Mamy czas.- Alex wytłumaczyła że ma jeszcze jedną lekcję i żeby chłopak czekał pod bramą szkoły. Chłopak jeszcze trochę po marudził że też chce iść na lekcje lecz Alex go przekonałaby poczekał przed bramą. Dziewczyna pobiegła na lekcje, a Samuko skierował się w stronę bramy i oparł się o nią, lecz chłopakowi zaczęło się kręcić w głowie po dziesięciu minutach.
-Jaki jesteś upierdliwy!- powiedział kucając i wyciągając z pod nogawki jedną z trzech strzykawek, zerwał z niej obudowę z tworzywa sztucznego. Odsłonił rękę i natychmiastowo wbił sobie w okolicach żyły głównej. Chłopak zużytą strzykawkę schował z powrotem pod nogawkę. Dla obydwojga ta godzina trwała wieczność. Gdy lekcje się skończyły Alex podeszła do chłopaka. Zobaczyła że chłopak stał się blady, lecz zignorowała to. Oboje popatrzyli na siebie i zaczęli powoli zmierzać w stronę nowego domu Alex.
-Więc zaczęło się tak…
Trzy lata wcześniej 13 sierpnia.
Samuko był ubrany w białą koszulkę z krótkim rękawem oraz granatowe spodnie dżinsowe, buty koloru czarnego z białą podeszwą i chustę zawieszoną w okuł prawego nadgarstka. Chłopak szedł cały czas przed siebie. Lecz pewnej nocy gdy szedł chodnikiem w środku deszczu zatrzymał go policjant. Mężczyzna włączył latarkę i poświecił na plecy chłopaka, zaczął do niego mówić:
-Hej!...Hej chłopcze! Zatrzymaj się!- Samuko wykonał polecenie i odwrócił się w stronę policjanta podniósł głowę i popatrzył na mężczyznę. Gdy podszedł do radiowozu. Komisarz nie wiedział jak zareagować. Chłopak zaczął otwierać drzwi, a policjant zaczął wracać do pojazdu.
-Więccc… zabiera mnie pan na komisariat?-
-Owszem.- przełknął ślinę- Chodziłeś po północy w deszczu po dworze. Mam obowiązek cię zabrać na posterunek.- powiedział uruchamiając silnik i zapinając pas.
Po jakimś czasie dojechali na komisariat. Deszcz przerodził się w burzę. Policjant wbiegł na posterunek, a chłopak spokojnie nie spiesząc się szedł przez ulewę. Cały mokry wszedł do środka i poszedł za policjantem. Minęło kilka minut. Mężczyzna starał się dowiedzieć jak najwięcej o chłopaku lecz jedyne co się dowiedział to jego imię. Zapadła głucha cisza. Chłopak wstał z krzesła i poszedł do innego pokoju.
-Ej! Samuko kto ci pozwolił wstać?!- spytał zdenerwowany komisarz. A chłopak wystawił głową za drzwi i powiedział:
-Oczywiście że nikt.- powiedział luźnym głosem. Komisarz wstał i poszedł do Samuko, a on zaczął przeglądać nierozwiązane sprawy. ”Ciekawski dzieciak” pomyślał mężczyzna, nagle Samuko zaczął mówić:
-Banalne… Złodziej biżuterii który był w przebraniu policjanta. I jedyny trop to odciski palców a w bazie danych nie ma odcisków. Oczywiste… Kiedy to porzuciliście?- spytał odwracając teczkę z raportem w stronę policjanta.
-Jakiś tydzień temu…- odparł drapiąc się po głowie. Chłopak uruchomił nogą komputer i usiadł przed biurkiem. Po uruchomieniu pokazało się okno do wpisania hasła.
-Nie masz co się starać i tak nie znasz hasła.- powiedział z założonymi rękoma.
-Możesz tak myśleć.- odparł spokojnym głosem. Policjant stanął na wprost monitora żeby zobaczyć co robi chłopak, a on z wielką szybkością piszę na klawiaturze i rusza myszką, że aż policjant dostał oczopląsu. Odwrócił się plecami i przetarł oczy.
-Przemysław Zieliński. To on jest tym złodziejem.-
-Po czym wnioskujesz że to on?- spytał odwracając się i podnosząc brew.
-Wziął urlop akurat dzień przed napadem i do tego zwolnił się 2 dni po napadzie, a poza tym w bazie danych niema jego odcisków, a jak zajrzymy w historię to mamy zapis o usunięciu jego danych. Czy to czasem niepodejrzane?- powiedział po czym zaczął kręcić się na krześle. Policjant popatrzył na monitor, wziął do ręki telefon i zadzwonił do Przemka.
-Cześć nie śpisz? Bo mam ważne pytanie… Ty i spanie o pierwszej masz racje…No dobra to czemu niema twoich odcisków w bazie danych?... No tak bo były sprawdzane braków w dokumentach…-zaczął kłamać, wyszedł z pokoju, a Samuko zaczął przeglądać ściśle tajne dokumenty, i natknął się na ciekawy folder o nazwie „Gardin poszukiwani”. Z własnej ciekawości chłopak zobaczył zawartość folderu. Przeglądał i zauważył imię które go zainteresowało.
- Inaru… Skąd ja to kojarzę?- chłopak starał się odtworzyć wydarzenie z tym imieniem. Nagle przypomniał sobie ostatnie słowa taty „(…) Znajdź Inaru i Nicolasa(…)”. Tata kazał mi go znaleźć!... Tylko poco jeśli jeden jest poszukiwany?... Hmm, a co z drugim?- myślał chłopak. W wyszukiwarce osób wpisał „Nicolas” wyszła mu jedna osoba. Nicolas Doi który był skierowany do „Gardin najemnicy” chłopak od razu zaczął wyszukiwać adresu zamieszkania. Lecz w trakcie szukania w budynku spaliły się korki i wszystkie urządzenia przestały działać.
-Co ty zrobiłeś?- wykrzyczał policjant chowając telefon do kieszeni.
-Ja nic nie zrobiłem… Może to przez burze?- zasugerował chłopiec podnosząc ręce na poziom ramion. Zaskoczenia na dworze błysnął piorun a po chwili słychać było głośny grzmot. Obaj się wystraszyli, a policjant schował się za ścianą w korytarzu. Chłopak obrócił głowę w stronę drzwi i powoli krok po kroku żeby policjant się nie zorientował zaczął podchodzić do drzwi wyjściowych po czym nagle wybiegł z komisariatu. Chłopak ile sił w nogach zaczął biec.
Minęło kilka godzin, „Muszę pójść do swojego domu.” Pomyślał, a słońce zaczęło wschodzić za chłopakiem który powoli zaczął dobiegać do swojego domu. Dom otoczony jest żywopłotem z którego wystaje miedziany płot. Budynek jest koloru białego z czarnym ukośnym dachem. Po prawej stronie znajduje się garaż połączony z rezydencją. Dom jest średniej wielkości w porównaniu do siedzib sąsiadów. Bramka wejściowa była zamknięta więc Samuko przebiegł na tył domu gdzie znajdowała się dziura w płotach przez którą dawniej wymykał się do lasu by pobyć w samotności. Chłopiec przeszedł przez dziurę i znajdował się na swoim podwórku powoli rozpoczął zmierzanie w kierunku drzwi tarasowych. Przeszedł obok basenu, przez przypadek kopnął dmuchaną piłkę do niego. Wszedł po dwóch schodach prowadzących do granitowego tarasu. Samuko złapał delikatnie klamkę, którą pociągnął do siebie. Stanął w bogato urządzonym salonie. Nakierował swoje kroki w stronę schodów pokrytych ciemno czerwonym dywanem. Złapał dłonią barierkę, nagle wszystkie wspomnienia powróciły. Jak tata wbrew zakazom mamy uczył syna chodzenia po balustradzie, zjeżdżanie po poręczy oraz walczenie z rodzicami zabawkowymi mieczami. Chłopakowi spłynęły łzy po policzkach lecz po chwili przetarł twarz koszulką, poszedł do swojego pokoju. Który sam urządzał według własnych upodobań. Otworzył drzwi i ujrzał: Pokój urządzone w nowoczesnym stylu, urządzony w jasnych kolorach.
-Wydawało mi się że zastanę syf i malarię jak to mama mówiła.- uśmiechnął się
-Mam do ciebie pytanie.- powiedział nieznany głos wydobywający się zza chłopaka. Powoli zaczął obracać głowę za siebie. Obracając głowę powoli obracał również ciało.
-Kim… Kim jesteś?! I co robi…- ujrzał mężczyznę z sterczącymi do ramion włosami. Miał na sobie czarną koszulę z opuszczonym kołnierzem i ciemne spodnie z jasnymi butami. Zasłonił usta chłopakowi i wraz z nim weszli do pokoju zamykając drugą rękom drzwi.
-Spokojnie… Wszystko ci wytłumaczę, dobra?- stwierdził.
-Kim ty do diabła jesteś? I skąd ja cię kojarzę.- Samuko się uspokoił, luźno zapytał niby znajomego niby nieznajomego. Mężczyzna podniósł jedną brew i spojrzał nie zrozumiałym wzrokiem na chłopaka.
-Możesz mnie kojarzyć ale i też nie. Posłuchaj jestem Inaru twój starszy brat. Jestem tu by przejąć katanę… Wiesz gdzie tata ją przetrzymywał?- mówił szeptem.
-NO BA!!- wykrzyczał, a Inaru zasłonił mu usta.
-Bądź cicho nie jesteśmy tu sami.- powiedział szeptem- Módl się by nikt cię nie usłyszał.- powiedział zdenerwowany. Po chwili do chłopca doszło „Inaru? Jeśli to naprawdę mój brat to czemu nie mogę sobie przypomnieć żadnych wspomnień z nim? Mówi że jest moim starszym bratem to na pewno tata chciałbym…” myśl została przerwana. Drzwi od pokoju zostały wyważone, a przed pokojem stała wysoka osoba.
-Samuko zatrzymaj czas! Bierz katanę i uciekaj z stąd!- wykrzyczał nie znajomy. Samuko nie wiedział jak zareagować, uspokoił się i oczy rozbłysły. Czas stanął w miejscu, zakręciło mu się w głowie lecz to zignorował. Chłopiec podbiegł do łóżka wysunął szufladę i włożył za nią rękę, po czym wyciągnął niebieski pokrowiec z czarnym paskiem na ramię. Samuko przerzucił przez głowę pokrowiec i wybiegł z pokoju. Zbiegł szybko po schodach, a jego oczy stały się ciemniejsze, obrócił głowę w stronę swojego pokoju „ Inaru… Tata chciałbym cię znalazł po to by poznać prawdę albo…” Czas zaczął znowu biec a Samuko wykrzyczał
-Po to bym cię zabił!!- zdenerwowanemu chłopcu oczy stały się czerwone. Chłopiec zdjął pokrowiec z szyi i otworzył go. Pokrowiec rzucił na podłogę, a ze środka wyciągnął katanę w czarnym metalowym pokrowcu z rączka obwiązaną białym materiałem. Jedną rękom trzymał rączkę, a drugą czarne zabezpieczenie gwałtownie wyciągnął miecz. Zaczęły go otaczać czerwone płomienie skierowane ku górze, jego oczy stały się czerwone. Nieznajomy zaczął zakładać Inaru kajdanki na jedną rękę, w drzwiach pojawił się czarno-biało włosy chłopiec.
-Jeśli myślisz że ci zaufam to się mylisz!- chłopiec w mgnieniu oka pojawił się za Inaru przyłożył katanę do szyi.
-Hej! Uspokój się bachorze!- warknął Inaru
-Nieźle młody lecz nie dasz rady go tak łatwo zabić.- powiedział nieznajomy zakładając na drugą rękę kajdanki.- Wiedziałem że jesteś Gardinem. Więc jednak się nie myliłem. Uspokój się i schowaj katanę do pokrowca.- stwierdził. Samuko ujrzał jak wygląda nieznajomy. Jest lekko muskularnym mężczyzną,
który ma krótkie kolczaste czarne włosy
z nierówno obciętą grzywką, jest całkiem
obcięta z lewej. Ma ciemne oczy. Jest wzrostu koło 190cm. Ubrany w czarny garnitur z białą koszulą z czerwonym krawatem.
-Bla bla bla…- powiedział wolno młody Gardin. Samuko schował katanę do zabezpieczenia, czerwone płomienie otaczające chłopaka ulotniła się, a jego tęczówka zmieniły kolor na wyblakły niebieski. Poszedł za nieznanym mężczyznom. -Kim ty w ogóle- zmarszczył czoło i schylił się biorąc niebieski pokrowiec cały czas idąc za mężczyzną -jesteś?- chłopak podbiegł do niego
-Hej mówię do ciebie!...- zmarszczył brwi- Nie ignoruj mnie!!- wykrzyczał zdenerwowany. Chłopak zatrzymał się przed głównymi drzwiami w domu odwrócił się plecami. Podskoczył i ułożył nogi po turecku. Mężczyzna wyszedł z domu cały czas prowadząc Inaru, otworzył bramę w płocie i wyciągnął telefon
-Wszystko poszło dobrze nikt nie ucierpiał… Tak, ale zanim Pan się rozłączy to muszę coś Panu przekazać, Samuko uwolnił swoją moc… Proszę na mnie nie krzyczeć to nie moja wina… Jeśli Pan chcę to go przeszkolę i zobaczę jaki ma stopień… Dobrze, więc ustalone.- po jakimś czasie podjechał radiowóz i zabrał Inaru, a mężczyzna o czarnych włosach zaczął iść w stronę Samuko który cały czas siedział przed drzwiami.
-Nicolas, Nicolas Doi miło mi.- z uśmiechem podał chłopakowi rękę.
-Samuko Itami.- podał z niechęcią rękę Nicolasowi. Przy okazji podciągając się. Nicolas wytłumaczył chłopakowi że jeśli jest Gardinem to musi przejść próbę zdolności. Reakcja Samuko zdziwiła Nicolasa, chłopak wzruszył ramionami i zaczął podążać za mężczyzną. Oboje skierowali się w stronę wyjścia, a pod domem stał srebrny pojazd nieprzypominający auta tylko poduszkowiec unoszący się nad drogą. Do którego zaczynali wsiadać.
Po jakimś czasie dojechali na komisariat z którego uciekł Samuko.
-O nie! Ja tam nie wejdę!- krzyknął Samuko machając rękoma.
-Czemu?- Nicolas nie rozumiał zachowania chłopaka. Leczy po długich namowach mężczyzna przekonał go by weszli do środka. Oboje usiedli w głównym biurze. Samuko siedział sztywno małe drgnięcie przyprawiało go o dreszcze. Z zaskoczenia na głowie chłopaka pojawiła się czyjaś ręka, ze strachu Samuko spadł z krzesła.
-Wystraszyłeś mnie!- powiedział do wysokiego blondyna o jasnych oczach.
-Doberek Nic (czytać: Nik). Samuko twoje przypuszczenia odnośnie złodzieja były słuszne.- powiedział do chłopaka który zaczął się podnosić z ziemi. Policjant Codi usiadł za biurkiem.
-To fajnie. Hej, co ja… znaczy my tu robimy?- spytał patrząc na Nicolasa.
-Powiem tak. Jesteś Gardinem, tak jak i ja. Każdy musi przejść próbę oceniającą stopień. Lecz zanim zaczniemy zadam ci pytanie zadawane każdemu Gardinowi przed próbą. Czego pragniesz jako Gardin? Musisz się zastanowić.- powiedział odwracając głowę w stronę chłopaka. Samuko trzymał podbródek ręką. Minęła minuta… druga… trzecia… pół godziny… godzina… dwie i nagle Samuko się odezwał. Obaj mężczyźni zerwali się z miejsca by usłyszeć odpowiedź.
-Jakie było pytanie?- spytał drapiąc się po głowie. Obaj padli na ziemię z niedowierzania Nicolas podniósł się z podłogi.
-Czego pragniesz? Błagam odpowiedz szybko.- mężczyzna z lekkim poirytowaniem patrzył na chłopaka.
-Czego ja pragnę… Jak tak się lepiej zastanowić… To zawsze dążyłem do…-
-Czego?!- spytali równo
-Ale czego co?- obaj się załamali.-To tylko żarty! Pragnę być silniejszym by móc obronić bliskich, żeby oni mogli wiedzieć że jutro będzie lepiej!-
-Lepszego jutra. Rozumiem. Więc nic mi więcej nie pozostaje jak powiedzieć że zaraz lecimy na trening na nieznanej wyspie!-
Praca własna Komentarzy: 0 30 Kwiecień 2016
Dodane przez: HatakeAglo