Pierwsza strona medalu rozdział 4

OD AUTORA
Z góry przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne/ortograficzne/interpunkcyjne itp.
Przyjmę każdą poradę bądź krytykę i spróbuje się do niej dostosować.
Miałem małą przewę ale już wracam. :)
Miłego czytania
*************

Rozdział 3
„Taki z trzema ogonami”
Minął rok na ciężkim treningu. Samuko przechodził różniste próby od pompek, treningów z kataną aż po sparing z Nicolasem oraz wspinanie się na aktywny wulkan. Nazajutrz w urodziny chłopaka przyszedł czas na ostatnią próbę. Samuko leżał w łóżku ubrany w szarą koszulkę oraz szare dresy, gołe stopy i czerwoną chusta na prawy nadgarstku. Leżał tak cały obolały i posiniaczony. Do drzwi dobijało się energiczne pukanie. Chłopak ledwo co wstał z łóżka, zimne panele przyprawiały go o zły nastrój. Wyszedł z pokoju i przeszedł do kuchni. Chwycił za szklankę z zimną herbatą którą wczoraj wieczorem zostawił na blacie kuchennym. Zimna herbata przyniosła mu jeszcze gorszy nastrój niż miał. Odłożył szklankę na stolik kawowy stojący w przed pokoju. Chwycił za klamkę i pociągnął drzwi do siebie. Przed drzwiami stał Nicolas, złapał chłopaka za rękę i zaczął ciągnąć do biura głównego. Przymulony Samuko nim się zorientował był już w pomieszczeniu do robienia zdjęć.
-Nicolas, czy to kolejny sprawdzian?- spytał przymulonym głosem patrząc na Nicolasa.
-Patrz na mnie chłopcze!- powiedział fotograf. Chłopiec odwrócił głowę w stronę drzwi.
-Patrz na mnie!- powtórzył.
-Samuko wiem że jesteś zmęczony lecz słuchaj się fotografa.- powiedział stojący w drzwiach Nic.
-Jest 527, to bardzo wcześnie… Nicolas przeginasz…-Chłopak ziewnął- A po za tym to dziś jest ostatni dzień treningu.-
-Samuko jesteś tak brudny że aż białych włosów ci nie widać.- powiedział fotograf. Chłopak odwrócił głowę w jego stronę. Szybki błysk w oczach i zdjęcie zrobione. Rozczochrane włosy, dwa plastry na twarzy jeden na policzku, a za to drugi nad lewą brwią. Wory pod oczami. Zdarta skórka z nosa i obojętny wyraz twarzy.
-Widziałem lepsze.- powiedział wstając z krzesła i idąc w stronę drzwi.- Co teraz?- powiedział ponownie ziewając.
-Teraz idziemy do głównego biura wyrobić ci nieśmiertelnik z twoją klasą.- powiedział dalej ciągnąc Samuko za rękę. Poszli po schodach na wyższe piętro. Nic otworzył drzwi, a w pomieszczeniu znajdywałom się biurko oraz maszyna stojąca w kącie. Podeszli do biurka, a natomiast w drzwiach pojawiła się kobieta. Blond włosy i brązowe jak kora drzewa oczy, sylwetka w kształcie klepsydry oraz skóra koloru lekko bladego ubrana w kolorową tunikę oraz krótkie spodenki zakryte tuniką.
-Siemka Mery. Co tam u ciebie słychać?- powiedział Samuko
-Samuko trochę szacunku do kobiet.- powiedział i uderzył go w głowę.
-No ale przecież.- powiedział
-Nicolas widzisz że chłopak jest już wyczerpany, nie dobijaj go.- powiedziała Mery
-Jak zamieszka ze mną to go nauczę szacunku do kobiet.-
-Ty jakiś masz?- powiedzieli równo z zażenowaniem na twarzy patrząc na mężczyznę
-Dobra zmieniając temat przyszliście wyrobić nieśmiertelnik, tak?- powiedziała Mery, a Samuko skierował się na kanapę znajdującą się przed biurkiem przy ścianie.
-Tak, Samuko dziś przechodzi ostatnią próbę.- powiedział wskazując na leżącego na kanapie chłopaka który zasnął w mgnieniu oka. Nicolas zaczął podchodzić do chłopaka by go obudzić lecz kobieta go zatrzymała by Samuko mógł chwilkę odpocząć.
-Jaka próba mu została?- spytała szeptem Mery.
-Niby dwie ale zrobię to w jednej.- odparł -test wzroku oraz słuchu.- powiedział gdy Samuko sunął się na podłogę z kanapy.
-Ałł… Ehh na podłodze i tak wygodniej.- powiedział twarzą do ziemi
-Samuko jeśli chcesz sobie po spać to wykonaj ostatnią próbę.- powiedział Nic pomagając chłopakowi wstawać z ziemi.
-A co to będzie?-
-Usiądź na krześle i popatrz się w lornetkę.- powiedział wskazując na maszynę w kącie. Samuko powoli skierował się w stronę wskazanego urządzenia. Usiadł i przyłożył oczy do lornetki.
-Widzę gadających ludzi… Czy to test na wyczytywanie mowy z odległości?-
-Tak. Mów co wyczytujesz z ich ust.- powiedziała Mery. Minęło półgodziny a Samuko jest na 390 metrze oddalenia i idzie mu znakomicie.
-400 metrów.- powiedział Nicolas
-Ten z prawej mówi… Czy oglądałeś ten nowy film?- zapytał Samuko
-Czy ty mnie się pytasz?… Mam wrażenie że już nie widzisz. Ale to że twój wzrok sięga aż 390 metrów to nowy wynik na wyspie!- powiedział szczęśliwy Nicolas. Samuko popatrzył na niego zdziwionymi oczami. Przeszedł do testu słuchu. A Mery podeszła do biurka i zaczęła przeglądać teczkę Samuko by przydzielić mu poziom. Za to chłopak założył grube słuchawki na uszy i wziął do ręki pilota z jednym guzikiem. A Nic zaczął puszczać od najgłośniejszego dźwięku do najcichszego lecz przy pierwszym dźwięku coś poszło nie tak. Za dużo urządzeń było włączonych w budynku i wywołało to spięcie które przeszło przez słuchawki które Samuko miał na uszach. Chłopak nie zdejmował słuchawek choć dźwięk trwał bardzo długo nagle Samuko przestał słyszeć uporczywy dźwięk. Mrugnął wolno powiekami a Nic rzucił mu słuchawki z uszu. Chłopak popatrzył na mężczyznę przestraszonymi oczami. Powieki same opadły mu na oczy, padł na ziemie z całej siły. Mery od razu zareagowała i wzięła kluczyki od auta a za to Nicolas wziął Samuko na plecy i trzymał go za ręce.
-Nicolas choć za mną do auta i zawieziemy go do szpitala!- powiedziała Mery schodząc po schodach.
-Jasne!- krzyknął Nic który był o jedno piętro wyżej.
Oboje znajdowali się w aucie po jakiejś minucie. Cała trójka siedziała w czarnym kabriolecie marki Export. Pojechali z niezwykłą prędkością do szpitala.
Gdy dojechali na miejsce Nicolas szybko wyciągnął Samuko z auta i jeszcze raz wziął go na plecy. Natomiast Mery pobiegła do środka, a Nic za nią, kobieta podeszła do recepcji. I zaczęła rozmawiać z recepcjonistką.
-Proszę Pani chłopiec miał wypadek w budynku padło zasilanie i dostał dużą dawką prądu.- powiedziała spiesząc się. Przeciwnie do Pani stojącej za recepcją.
-Niech Państwo usiądą i uzupełnią formularz, a jak wyczytają chłopca proszę wejść do sali.- powiedziała wolno i nie spiesząc się. Nicolas nie wytrzymał.
-WIE PANI KIM JESTEM!? KIM JEST TA KOBIETA!? WIESZ KIM JEST TEN CHŁOPAK?! NATYCHMIAST POMUŻ CHŁOPAKOWI!!- wykrzyczał na cały szpital. Recepcjonistka wystraszyła się mężczyzny i od razu zaprowadziła trójkę do sali.
-Panie doktorze chłopiec z wypadku z budynku gdzie padło zasilanie. Dostał dużą dawką prądu.- powiedziała kobieta.
-Jak się chłopak nazywa i ile ma lat, i czy przyjmuje jakieś leki?- spytał doktor biorąc chłopaka na ręce i przenosząc go na łóżko którym od razu ruszył na OIOM.
-Ma na imię Samuko dziś ma urodziny więc ma 12 lat, nie przyjmuje żadnych leków...- powiedział Nic biegnąc za lekarzem.
Minęły trzy dni od wypadku.
-Minęły trzy dni, lepiej pójdź się przespać a ja teraz przy nim posiedzę.- powiedziała Mery dając rękę na prawe ramie Nicolasa. Mężczyzna wstał z krzesła przy łóżku chłopaka. Nagle Samuko powoli zaczął otwierać oczy. Mery i Nic od razu zaczęli patrzeć na wybudzającego się chłopaka. Samuko wyprostował się, popatrzył zmylonymi oczami na Nicolasa i Mery. Całą uwagę zwrócił na Nicolasie który zaczął do niego mówić lecz chłopak słyszał jak przez ścianę opuścił głowę i popatrzył na swoje trzęsące się ręce. Samuko wstał z łóżka i powoli zaczął kierować się w stroną wyjścia. Przeszedł obok recepcji i poszedł dalej prosto do swojego domu. Nic i Mery ruszyli za nim.
Po około 5 minutach dotarł na miejsce. Otworzył drzwi i zaczął się pakować „Ubrania, jedzenia i katana” pomyślał i wykonał. Wziął najpotrzebniejsze rzeczy i pobiegł do głównego biura gdzie poprosił fotografa by zrobił mu nieśmiertelnik oraz paszport. Mężczyzna nie musiał się długo zastanawiać po prostu zrobił to o co go poproszono.
-Samuko masz klasę S/7?!- zdziwiony fotograf dał mu nieśmiertelnik a chłopak założył nieśmiertelnik. Fotograf poszedł na swoje piętro. Paszport zajął trochę więcej czasu niż Samuko przypuszczał. Lecz gdy obie rzeczy były gotowe.
-Dziękuje Panu.- powiedział Samuko lekko drżącym głosem.
-Niema za co dzieciaku.- powiedział uśmiechając się w stronę chłopaka a on odwzajemnił się tym samym.
-A… I jeszcze coś czy mógłby Pan mi zaznaczyć na mapie gdzie na lotnisku są samoloty?- powiedział wyciągając mapę z szuflady biurka Mery.
-Nie wiem poco ci ta informacja lecz dobrze.- rozłożył mapę i zaznaczył kółkiem miejsce o które prosił Samuko. Od razu wybiegł z pomieszczenia gdy zobaczył zmierzający w stronę budynku czarny kabriolet. Na jego szczęście chłopak zna budynek jak własną kieszeń i wie gdzie są tajne przejścia. Znajdował się za budynkiem „Mam to co potrzebuje więc teraz wracam do domu po plecak i lecę do mojego miasta… Tylko mam jeden problem bo nie umiem prowadzić samolotu. Czym ja się przejmuje przecież jest autopilot!” pomyślał będąc już pod domem. Wszedł do środka i szybko przebrał się w czarną koszulkę oraz beżowe spodnie po czym wziął plecak koloru ciemnego brązowego, schował katanę do niebieskiego pokrowca i plecak założył na lewe ramię, a pokrowiec na prawe. Wyskoczył z kuchni przez okno widząc otwierające się drzwi wejściowe. Zeskoczył na gałęzie drzewa stojącego obok jego domu. Trzymał się gałęzi wisząc go góry nogami do póki kabriolet nie odjechał. Puszczając się upadł na głowę, wstał i zignorował ból, poszedł na lotnisko znajdujące się na wschodzie.
Chłopak szedł polną drogą gdzie nikt nie chodzi. Lecz w pewnym momencie Samuko się zatrzymał gdy zobaczył nietypowy cień po swojej prawej stronie. Postura kota z czymś co zaszokowało chłopaka „Koty zawsze miały trzy… Trzy ogony?”
-Cześć.- powiedział kot. Samuko popatrzył na kota i zobaczył: czarny kot wielkości jednej dłoni dorosłego z trzema ogonami. Dolna połowa jego pyska jest pokryta białym futrem, które ścieśnia się między oczami, a futerko na piersi jest tego samego koloru. Ma na każdej łapie skarpetki różnej długości. Posiada duże oczy z zielonymi źrenicami jak również białe zakończenia każdego z trzech ogonów.
-Co z ciebie za kot?- powiedział podchodząc do zwierzaka.
-Kot? Jak śmiesz tak obrażać Ukoro!?- stwierdził dumny kot. Samuko wziął kawałek pszenicy i zaczął miziać Ukoro po brzuchu, kot padł na ziemię i zaczął się kręcić z prawego boku na lewy. Samuko spędził całe popołudnie z kotem na polu, wytłumaczył mu czemu tu się znajduję, natomiast Ukoro opowiedział mu jak znalazł się na nieznanej wyspie i że jest demonem który umie zdematerializować rzeczy do swojego świata. Słońce zaczęło zachodzić za góry, promienie sięgały na pole gdzie znajduję się Samuko wraz z kotem.
-Ukoro? Jak ty mówisz?- spytał powoli wstając z ziemi, strzepując kawałki trawy i zakładając plecak oraz pokrowiec na oba ramiona.
-Za bardzo nie wiem, lecz mój stary właściciel był bardzo podobny do ciebie. Może to chodzi o wygląd… A może o to że on miał… Nieważne.- machnął łapą po czym wskoczył na głowę chłopaka.
-Wygodnie?- powiedział z sarkazmem Samuko.
-Mam pomysł będę twoim towarzyszem.- powiedział zakamuflowany we włosach Samuko.
-Dobre, ale czy inni nie będą cię słyszeć?-
-Nie, żadnego miauczenia, mruczenia i ten teges.- Samuko w kieszeni spodni miał czerwoną chustę, obwiną ją sobie wokół prawego nadgarstka. Otworzył plecak i wyciągnął z niego czerwoną koszulkę.
-Co robisz, zimno ci?- spytał kotek. Chłopak nic nie odpowiedział, wyrwał dłuższy kawałek materiału i odłożył go na ziemię, po czym schował koszulkę z powrotem do plecaka. Zdjął zwierzę z głowy i odstawił na ziemię po czym kucnął i zawiązał kotu materiał w okuł szyjki. „Czas zmierzać na lotnisko!” pomyślał chłopak wystawiając kotu rękę, a zwierzę się wspięło i usiadło na głowie nowego właściciela. Samuko wstał i obaj ruszyli na wschód gdzie znajduje się lotnisko.
Minęło kilka minut, gdy doszli do bramy chłopak
przerzucił plecak i pokrowiec. Sam przeskoczył bramę i zaczął iść do hangarów.
-Weź taki ładny… może wojskowy? Nie, nie weź prywatny! A może awionetka?- proponował Ukoro
-Wezmę… Prywatny. Bo jest najbliżej.- powiedział skradając się do samolotu. Samuko podszedł do samolotu i uderzył w drzwi z całej siły łokciem. Drzwi się otworzyły, uderzając chłopaka w brodę.
-Szlak… To bolało!- powiedział pocierając ręką o brodę, natomiast Ukoro zaczął się śmiać z błędu właściciela. Weszli do środka po czym zatrzasnęli za sobą drzwi. Zwierzak zszedł z głowy chłopaka i poszedł do kabiny pilota tak jak i Samuko. Obaj usiedli na siedzeniach i zaczęli przyciskać wszystkie guziki po kolei próbując odpalić silnik samolotu. Nagle Ukoro usłyszał dźwięk.
-Hej! Było coś… Zrób to jeszcze raz.- powiedział przeskakując na kolana chłopaka. Samuko jeszcze raz kliknął przycisk na środku panelu. Ukoro potwierdził że silnik się załączył.
Samolot zaczął wzlatywać do góry, wszyscy którzy mieszkali na wyspie wiedzieli że samoloty mogą wzlatywać tylko gdy jest widno i jest potrzeba.
-Samolot… To jest nietypowe… To może być Samuko!- powiedział Nicolas. Samolot zaczął znikać w chmurach nad wyspą.
-To koniec nie złapiemy już go…- powiedziała Mery.
Praca własna Komentarzy: 0 23 Maj 2016
Dodane przez: HatakeAglo