-To co robimy? - spytał Naruto.
-Ja zostanę tu i ich załatwię, a ty z młodym wyruszacie - odparł ochrypłym głosem mężczyzna do wysokiego blondyna.
-Ech?! - westchnął Naruto.
-No dobra, to się zbieramy~mhm
Blondyn wyciągnął z sakwy glinę, a ją pożarły usta, które miał na obydwu dłoniach.
-Kakashi-sensei, oni coś planują - powiedziała Sakura.
-Zauważyłem - odpowiedział jej i wytężył wzrok.
W tym samym momencie dłonie wypluły glinę, a ta uformowała się w wielkiego ptaka, który złapał swym dziobem Gaarę i go połknął.
-Kazekage! - krzyknęła Chiyo.
Mężczyzna i Naruto wskoczyli na glinianego stwora, a ten w mgnieniu oka wzbił się w powietrze i kierował się na północny-wschód.
-Innym razem się tobą zajmę, S-a-k-u-r-a-chan - powiedział nastolatek, przemierzając ją morderczym wzrokiem.
-Hee?! Kto ci pozwolił tak do mnie mówić! Idiota! - zaczerwieniła się Sakura.
-Kakashi! Co robimy? - spytał Gai.
-Proponuję się przegrupować, Lee zostanie tutaj i tak jest ranny, więc Sakura mu pomoże.
-Ja zostanę i zmierzę się z Sasorim - stwierdziła Chiyo.
-Rozumiem, w takim razie pomoże pani Sakura, a cała reszta idzie ze mną, za Naruto i tym z Akatsuki, by odzyskać Gaarę.
-To ruszajmy!
***
-Oi, Deidara-senpai! - krzyczał Naruto.
-Czego?~mhm - odpowiedział będący z nim blondyn.
-Rozumiesz to, że te matoły z Konohy, chciały mnie zabrać z powrotem, bo u was czeka mnie tylko śmierć...
-...
-Jakbym tego nie wiedział...
Nastała niezręczna cisza. Włosy oraz ubrania powiewały na wietrze, a Deidara patrzył przed siebie. Zaś Naruto spoglądał w niebo, gdy nagle coś go drgnęło. Szybko się odwrócił i zauważył, podążających za nimi 4 ninja.
-Ech, czy oni nigdy się nie odczepią? - Naruto stanął na ptaku i znów wytworzył, z morderczej chakry, 4 klony, a te rzuciły się w pogoń za wrogami - Dla każdego po jednym.
-Oi, nie marnuj tak chakry~mhm
-Ech, bez przesady. A zresztą, dajcie i mi się zabawić.
-Co za dzieciak~mhm
***
-Sensei, ten Naruto, znów użył tej dziwnej techniki, by stworzyć klony. Jest ich czterech - mówił i biegł jednocześnie Neji.
-Ja i Neji się nimi zajmiemy, a ty i Tenten ruszajcie dalej - powiedział Gai do Kakashiego.
-Zrozumiałem.
Kakashi i Tenten przyspieszyli i szybko minęli klony, które zaraz zostały zaatakowane przez Neji'ego i Gai'a.
-Gdy się zbliżymy spróbuj złapać Naruto, jest ważny dla Akatsuki, więc ten drugi powinien się zatrzymać.
-Zrozumiałam.
Byli już dosłownie parę metrów od wielkiego ptaszyska. Tenten wyciągnęła zwój i przywołała nim wielki łańcuch, którym się zamachnęła i rzuciła w stronę Naruto.
-Senpai.
-Co?~mhm
-Będziesz zły jak teraz zeskoczę?
-No jasne, że tak! Więc nawet nie próbuj~mhm
W tym samym momencie łańcuch obwiązał się w okół ręki Naruto, a Tenten go pociągnęła z całej siły. Naruto głupkowato się uśmiechnął.
-Widzisz, ja nie skoczę.


Przepraszam za tak długą przerwę, ale wyjechałam na wakacje i zapomniałam zabrać notesu, tak jak i nie miałam dostępu do komputera. Przepraszam was również, bo tak długo co niektórzy czekali (nawet mi przypominano), a taki króciutki rozdział, wybaczcie, wybaczcie ;-;
Obiecuję poprawę ;-;
Praca własna Komentarzy: 0 21 Sierpień 2015
Dodane przez: agna