-Gorąco, gorąco, gorąco...
-Zamknij się wreszcie młody!~mhm
-No co? Mówię prawdę! A tobie nie jest gorąco, w tym "czarnym" płaszczu?
-Nie i bądź już cicho! Ciągle tylko marudzisz!~mhm
-Obaj się przymknijcie, bo tylko tracicie energię. Niedługo spotkamy wroga, macie być gotowi.
-No dobrze, dobrze sensei. Ale nie rozumiem, po co muszę iść z wami, łapać jakiegoś Ichibiego?
***
Minęło 10 lat od porwania małego niewinnego chłopca. W tym czasie wiele się wydarzyło wiosce Liścia, był atak na wioskę, zginął 3 Hokage, potem został wybrany 5 Hokage, a i zwiał jakiś dzieciak Emo. Reasumując, nic ciekawego się nie działo, do czasu...

-Wzywała nas pani Tsunade-sama? -spytała Sakura.
-Owszem - odpowiedziała 5 Hokage, którym była Tsunade, spoglądając na Sakurę, Kakashiego oraz stojącą obok nich Temari z Suna-gakure, która przygotowywała w tym roku egzaminy na chuinna. - Zeszłej nocy, w Suna-gakure, przystąpił atak na Kazekage; Gaarę. Sprawcy to ludzie w czarnych płaszczach z czerwonymi chmurami.
-Co się dokładnie stało Gaarze? - wtrąciła Temari.
-Został pokonany w walce oraz zabrany przez tych ludzi.
-Czarne płaszcze z czerwonymi chmurami - myślał Kakashi - O ile się nie mylę, to zwali się Akatsuki?
-Owszem - powiedziała Tsunade - A co do tego, sprawdziłam ich akta - kładąc teczkę z dokumentami na stole - są oni związani z porwaniem niejakiego Uzumakiego Naruto, z jakieś 10 lat temu.
-Uzumaki Naruto? - spytała Temari.
-To był ten chłopiec z Kyuubim? - powiedziała Sakura.
-Miejmy nadzieję, że jeszcze żyje - dodał Kakashi.
-Co? Ale... dlaczego miałby..?
-Ponieważ, gdy 10 lat temu porwali Naruto, przyznali że potrzebują samego demona, a nie chłopca - powiedziała Tsunade, przerywając Sakurze - oczywiście z tego ci mi wiadomo.
-A czy to ważne? Teraz najważniejszy jest Gaara! - wtrąciła Temari.
-Owszem, to prawda. Ale waszym zadaniem nie będzie tylko odzyskanie Kazekage, ale i dowiedzenie się czy nasz zaginiony chłopak żyje! - wykrzyknęła swym donośnym głosem Hokage - Na razie wyruszycie we dwójkę, plus Temari, a później jeszcze kogoś wyślę.
-Tak jest! - wykrzyknęli razem Sakura, Kakashi i Temari.
***
-Jesteśmy na miejscu - powiedział po długiej wędrówce, ochrypłym głosem mężczyzna.
-Eee?! No niby gdzie! - krzyczał nastolatek - Tu przecież nic nie ma! Czy nie mieliśmy się udać do miejsca, gdzie zapieczętujemy Ichibiego?
-To tu matole jeden~mhm - odpowiedział nieco starszy od chłopaka mężczyzna.
W tym momencie pierwszy z nich, wykonał zgrabnie technikę, po której ogromny głaz przed nimi nagle zniknął, ukazując potężną jaskinię.
-Wow! Jestem podekscytowany! Co będę teraz robić? Proszę powiedz, że pomogę przy pieczętowaniu! - wykrzykiwał blond włosy nastolatek.
-Ależ oczywiście, że nie~mhm
***
Po długiej podróży. Kakashi i jego towarzysze dotarli wreszcie do Suna-gakure. Gdy tamci ninja przedstawili im sytuację, od razu udali się do szpitala, gdzie leżał otruty, przez jednego człowieka z Akarsuki, Kankuro; drugi brat Temari. Sakura będąc medycznym ninja, postanowiła wytworzyć odtrutkę na truciznę w ciele Kankuro. Po wielu próbach i błędach, wreszcie udało jej się tego dokonać.
-I jak? Lepiej się czujesz? - spytała zatroskanym głosem Temari.
-Tak, już o wiele lepiej - odpowiedział Kankuro.
-Na wszelki wypadek, zrobiłam zapas leku, gdybyśmy znów mieli kontakt z tym człowiekiem.
-Wiesz kto był twoim przeciwnikiem? - spytał Kakashi.
-Tak, to Sasori. Słynny lalkarz z naszej wioski. Specjalizuje się w marionetkach i truciznach.
-Niemożliwe - wtrąciła nagle starsza pani - to mój mały Sasori, nie wierzę.
-Czy coś się stało, Chiyo-sama?
***
-Wzywałaś, Tsunade-sama? - spytał Gai, spoglądając to na Shizune, stojącą obok, to na Hokage.
-Tak. Mam dla twojej drużyny misję.
-Ale Hokage-sama - wtrąciła Tenten - my właśnie wróciliśmy z misji, może by tak odrobina przerwy?
-Popieram - dodał Neji.
-Niech pani mówi! Nasza drużyna zawsze jest gotowa! - wykrzyczał, pełen energii, Lee.
-To się nazywa siła młodości! - pochwalił go Gai, który był liderem drużyny, która składała się z Tenten, Nejiego Hyugi i Rocka Lee.
-Wiem, że jesteście wykończeni poprzednią misją, ale ta jest wręcz rangi S i liczą się losy nie tylko naszej wioski - powiedziawszy to Tsunade, uśmieszki z twarzy Lee i Gaia zniknęły i pojawiły się twarze pełne pytań.
-Aż tak wysokiej rangi? - spytał Neji.
-A cóż to się wydarzyło? - dodał, pełen powagi, Gai.
-Wy raczej zbytnio nie kojarzycie tej nazwy, ale za to ty Gai, na pewno pamiętasz, w końcu miałeś styczność z tą organizacją - mówiąc to, Hokage podała czarną teczkę Shizune, a ta podała ją Gaiowi.
-Jaka organizacja? - spytał Gai, biorąc teczkę.
-Akatsuki.


I ZNÓW OGŁASZAM WIELKI POWRÓT!!! Z góry przepraszam za błędy ortograficzne, stylistyczne, językowe i za jeszcze wszelkie inne. Dziękuje wszystkim za pozytywne komentarze i za zachęcenie mnie do napisania oto tej części. Bardzo przepraszam, że tak długo, długo nic nie wstawiałam, ale znów - brak weny twórczej :P Wiem, że mnie nienawidzicie i że wręcz chcecie mnie zabić, ale kto wtedy będzie wstawiał kolejne rozdziały? ;) Jako, że wena spadła do mojej pustej czachy, jak grom z jasnego nieba, to mam już rozdziały w zanadrzu i kolejne się piszą. Teraz obiecuję, ze postaram się wstawiać rozdziały tak co tydzień. A jak zapomnę to śmiało przypominajcie - możecie też dawać swoje propozycje co do fanficka.
Jeszcze raz was przepraszam, obiecuje poprawę!!! ;*
<Poprzedni rozdział.
Nowy rozdział>
Praca własna Komentarzy: 3 29 Kwiecień 2015
Dodane przez: agna
  • agna
    agna

    @Wolfy wybacz za wszystko ;-;

    ~Okashiro yo seimei yo!~
  • Wolfy
    Wolfy

    Fajnie tylko -sama oznacza czcigodna, a czasem... pani, więc nie pisze się Pani Tusnada-sama, ale fabuła jest spoko.

    Wiara, nadzieja i miłość nad wszystko. Reszta to proch pył i nicość. Wolisz egoizm życia bez granic? Wygra w tobie ten wilk, którego nakarmisz
  • dotamu
    dotamu

    Poprawiło Ci się! Jesteś genialna ^^
    Dodasz zdj na fickach? Kocham Cię moje mięso :3