Uwaga: recenzja jest przeprowadzona pod kątem relacji Boruto z Naruto oraz może zawierać spoilery.

Każdy z nas widział Naruto z perspektywy dzieciaka walczącego z przeciwnościami, bohatera wioski oraz przywódcy (Hokage). Tym razem jednak, w Boruto: Naruto the Movie mamy okazję zobaczyć go w roli ojca. Okazuje się jednak, że nie radzi sobie z tym tak dobrze jak z poprzednimi wyzwaniami. Powiedzmy sobie szczerze: jest po prostu marnym ojcem. Nie znaczy to jednak, że sam film jest marny.

Boruto: Naruto the Movie to tak naprawdę dwa filmy w jednym. Pierwszy z nich (dużo lepszy) opowiada historię Boruto, syna Naruto i Hinaty, upartego dzieciaka, który nosi w sobie ewidentne problemy emocjonalne wynikające z jego relacji z jednym z rodziców.

Od samego początku mangi, pragnieniem Naruto było zostać największym Hokage w historii. Historię jego syna poznajemy już na etapie osiągnięcia tego marzenia. Naruto włożył bardzo wiele pracy, aby sprostać wymaganiom jakie stoją przed Kage wioski Liścia. Jak to mówią: Poznacie ich po ich owocach (Mt 7,20). I nie inaczej jest z samym Uzumakim: wioska przeżywa niesamowity rozkwit zaś narody żyją ze sobą w pokoju. Słowo "niesamowity" może nawet nie być wystarczające żeby opisać to, co ma tam miejsce. W 15 lat z epoki rewolucji industrialnej przeszli do szerokiego użycia komputerów oraz konsol.

Niestety nawet Naruto nie może być doskonały we wszystkim. Najlepszy Hokage, najgorszy ojciec. Przede wszystkim pracoholik, który bardzo uzależnił się od stosowania klonów w codziennym życiu. Problem jednak w tym, że używa ich jako zastępstwa także w ważnych wydarzeniach rodzinnych. Mało tego, czasem nawet nie chce mu się wysyłać klona i zamiast tego, wysyła... wiadomość email. Nie ma co, świetny model wychowawczy.

Widząc, jak nie tylko on, ale też jego siostra i matka stawiani są zawsze na drugim miejscu, Boruto rozwinął w sobie spore pokłady nienawiści do swojego sławnego ojca. Po części jest to jedynie mechanizm obrony przed wewnętrzną potrzebą bycia docenionym. Docenionym przez własnego tatę. Chociaż jeden jedyny raz, chciałby poczuć, że to on jest najważniejszy na świecie. Niestety wygląda na to, że dzieci będą powielać błędy rodziców także w świecie tej mangi...

Żeby osiągnąć to, czego tak naprawdę pragnie, Boruto postanawia stać się lepszym ninja niż Naruto. Staje się w pewnym sensie podobny do Sasuke - postanawia wszystko zrobić sam. Nie chce polegać na przyjaciołach, czy kolegach ze szkoły, chce stać się silny i niezależny. Żeby to osiągnąć (i poznać słabe strony Naruto), postanawia spotkać się właśnie z nim. Chciałby, żeby to Sasuke nauczył go wszystkiego o swoim rodzicu.

Boruto napędzany jest bardzo silnymi emocjami. Nie brakuje mu też gniewu, który bardzo szybko wylewa się podczas treningów. Kiedy tylko coś nie idzie po jego myśli, momentalnie się złości. Porażka nie wchodzi w grę. Tak długo jak będzie odnosił porażki, nigdy nie zostanie doceniony przez ojca. Zawsze będzie na drugim miejscu.

Niestety dla naszego bohatera, jego pragnienia stanowią niezłą pożywkę dla różnego rodzaju oszustów. Żerując na potrzebach młodego ninja, para naukowców skutecznie zachęca go do wykorzystania ich nowego wynalazku: wyrzutni zwojów z jutsu. Dzięki niemu, nawet słaby ninja może korzystać z potężnych technik. Boruto chciał wykorzystać to rozwiązanie podczas egzaminu na chuunina. Z pozoru niezła korzyść dla obu stron (Boruto przechodzi dalej, naukowcy udowadniają, że ich wynalazek działa), przerodziła się w tragedię - Boruto został zdyskwalifikowany za oszustwo.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że perspektywa Boruto związana z egzaminem nie była zbyt optymistyczna: oszukać i zyskać poklask własnego ojca oraz ludzi z wioski lub polegać na przyjaciołach i raczej nie pokazać się z najlepszej strony - potwierdzając tym (w swojej głowie), że nie jest godzien nosić nazwiska Uzumaki.

Niestety ta "zbyt prawdziwie rodzinna" historia trudnych relacji ojca z synem zostaje momentalnie ucięta, ponieważ na horyzoncie pojawia się kolejny "super-silny nie do pokonania przeciwnik".

Od tego momentu mamy już typowo shonenowy film który niewiele ma wspólnego nawet ze swoim tytułem. Nie ma już tam wiele o Boruto, zaś głównymi bohaterami stają się ponownie nasi starzy znajomi: Naruto i Sasuke. I jak to bywa w tego typu produkcjach, mamy silnego przeciwnika, dużo wybuchów, błysków, krzyków i walki.

Co by nie powiedzieć o fabule czy filmie jako takim, jedno trzeba przyznać: sceny walk wypadają cholernie dobrze. Zwłaszcza finałowa walka - jest jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) walką z Naruto w roli głównej. WIelki ukłon dla animatorów. Niestety jeśli chodzi o samego przeciwnika, to oprócz tego, że jest silny, możemy skwitować go jednym słowem: random. Zupełnie nie wnosi nic nowego do uniwersum i daje się odczuć, że jest w nim tylko po to, żeby Sasuke i Naruto mieli komu sprawić bęcki.

Wracając jeszcze do roli małego Uzumakiego w drugiej części filmu: jest żadna. Jedynym jego zadaniem jest stać i podziwiać, jaki to jego ojciec nie jest "kozacki". Wprawdzie na końcu mamy jeden moment w którym Naruto i Boruto mogą się do siebie zbliżyć, jednak nie został on zrealizowany należycie - wyszła niezła mamałyga.

Nie jest fajne to, że wiele tytułowych problemów nie zostało w filmie rozwiązanych: Boruto wcale nie zaczyna polegać na swoich towarzyszach, zaś cały wątek oszukiwania zostaje praktycznie schowany pod dywan.

Podsumowując: Boruto: Naruto the Movie to świetny film, który wykorzystuje uniwersum ninja, aby pokazać "nazbyt prawdziwe" relacje wiecznie zajętego ojca z domagającym się uwagi synem. Oczywiście do momentu jak wkracza super-silne super zło. Od tego momentu mamy po prostu nawalankę.

Szkoda jeszcze jednego: w tamtym roku wyszedł "The Last" - ponoć ostatni film o Naruto w roli głównej. Szkoda, że nie okazało się to prawdą...

Tłumaczenie: Mencio
Źródło: Kotaku

Komentarzy: 6 12 Sierpień 2015
  • totik2009
    totik2009

    Zaczne od pochwalenia recenzji, bo jest napisana bardzo profesjonalnie :)
    Mnie osobiscie najbardziej podobala sie wlasnie ta tak zwana druga czesc, poniewaz nie za bardzo urzekl mnie malec naszego starego przyjaciela, zdecydowanie wole jego ojca i "wujka":)
    Pomysl z tymi narzedziami ninja, ktore wypluwaja jutsu uwazam za koszmarny, dlatego mam nadziej, ze nie zobaczymy wiecej takich technologicznych nowinek w nadchodzacych przygodach Boruto, ktorych z reszta pewnie i tak nie bede ogladal.
    Podoba mi sie motyw z Sasuke jako senseiem. Uwazam to za genialny pomysl :)
    Musze tez przyznac racje autorowi recenzji, ze przeciwnicy to jakies randomy, poniewaz pomimo, ze druga czesc filmu mi sie podobala, to Ci protegonisci zostali za przeproszeniem z dupy Kaczynskiego wzieci.
    Podsumowujac, jak dla mnie, to za malo Naruto i walki jest w tym filmie, zas motyw z relacjami ojca i syna (i ducha Madary, amen) moglby byc lepiej wykorzystany w anime, niz w filmie.
    W skali od Ichibiego do Juubiego daje temu filmowi Nanabiego(7) i to tylko dzieki bardzo udanym walkom, ktore zostaly super wyanimowane.

  • Eriessette
    Eriessette

    Hejo! (∵)

    FILM:
    Tak jak mówiłem - Nie będę sobie psuł zabawy szczegółami z filmu... Na szczęście ten artykuł sobie ich oszczędził, bo nie mogłem się powstrzymać, by go przeczytać. :D Fajnie, że strona zmartwychwstała. ^.^
    Co do filmu to hmmm... Z całą pewnością dużo bardziej ,,napalam się'' (jeśli można to tak nazwać) na tą część z nowym pokoleniem i ich egzaminami, rozterkami rodzinnymi, itp. niż na kolejnych pro ultra koksów z kosmosu. Jestem ciekaw najbardziej czy uda im się w miarę ,,dyskretnie'' (stopniowo) przeskoczyć z tej pierwszej części na drugą, czy od razu z buta wjeżdża z jeźdźcami apokalipsy i ,,chrzań się Bolt. Tera popatrz na tatusia w akcji''. :)

    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • kacper3060
    kacper3060

    GDZIE OBEJRZELISCIE BORUTO

    Kacper Murawski
  • Rikudo
    Rikudo

    Ja tam się cieszę, że w drugiej części filmu głównymi bohaterami stają się nasi starzy znajomi. Jestem sceptycznie nastawiony do tego całego nowego pokolenia...

  • Mencio
    Mencio

    @Akanoo LOL przecież mówili, że miał to być ostatni film z Naruto jako bohaterem głównym - dodatkowo tam chodziło o to, że Naruto nie powinien być główną postacią filmu Boruto ;)

  • Akanoo
    Akanoo

    LOL. Przecież nikt nie mówił, że to będzie ostatni film, a tytuł nawiązywał do Toneriego -_-