Brzuch – kontener ludzkiej duszy

Jakiś czas temu publikowaliśmy na Senpuu.net artykuł dotyczący różnych akcentów zaczerpniętych prosto z hinduizmu i buddyzmu. W tym artykule chciałbym (w miarę możliwości) pociągnąć dalej ten wątek. A zatem zapraszam do lektury.

Czy oglądając anime, zastanawiał się ktoś z Was, dlaczego Shinigami pieczętując duszę, wydziera się swoimi szponami przez brzuch użytkownika? Mogę się założyć, że większość z fanów dzieła Kishimoto nie zadała sobie tyle trudu, by zatrzymać się przy tym zjawisku nieco dłużej. Nie dziwię się, bowiem dla nas – europejczyków, motyw ten jest zupełnie obcy i nie jeden na pewno mógł sobie pomyśleć „ot taki kaprys mangaki”. Żeby pojąć to zagadnienie, trzeba na chwilę udać się (przynajmniej palcem na mapie) na daleki wschód, do Kraju Kwitnącej Wiśni i przyjrzeć się im kulturze. A raczej sięgnąć w głąb tej kultury i przenieść się do średniowiecznych czasów, kiedy po japońskim archipelagu w najlepsze stąpali samurajowie.

ShikigamiShikigamiShikigamiShikigami

Shikigami

Już od zamierzchłych czasów wielu Japończyków uważało, że dusza – w przeciwieństwie do naszego chrześcijańskiego światopoglądu – znajduje się w brzuchu. Dlaczego akurat tam? Nam, ludziom z zachodu, ciężko jest to tak naprawdę pojąć. W naszej kulturze przyjęło się, że miejscem wszystkich uczuć i siedzibą duszy jest serce. I z dziada pradziada zaszczepiane nam jest przekonanie, że właśnie w tym miejscu, gromadzone są wszelkiej maści emocje (te pozytywne, jak i negatywne). Japończycy z kolei mają oddzielne zdanie na ten temat. Wszystko za sprawą buddyzmu, a dokładnie jego gałęzi – zen, który zakładał, że kilka centymetrów pod pępkiem mieści się punkt, w którym gromadziła się energia dająca życie i inne siły witalne. Ponadto zachodzą tam najważniejsze procesy biologiczne jak np. trawienie. Poza tym w brzuchu jest dużo miejsca, więc akurat jest to idealne miejsce na ulokowanie ludzkiej duszy. Tak przekazywany z pokolenia na pokolenie światopogląd, zawitał na zawsze w japońskiej kulturze i jego efekty widać do dziś, czego najlepszym przykładem będą omówione sceny z Naruto.

O tym, że cała energia człowieka spowita jest w brzuchu, najlepiej wiedzieli samurajowie. Dla nich najważniejszą wartością (poza lojalnością wobec swojego pana) był honor. Jak powszechnie było wiadomo w feudalnej Japonii, każdy wojownik, którego honor został splamiony odbierał sobie życie. Jak? Właśnie za pomocą rozcięcia brzucha (jap. Harakiri hara oznaczało brzuch i odnosiło się do greckiego phren lub thumos). Czyniąc ten gest, oczyszczali się z zarzutów jakie były im stawiane. W ten sposób pokazywali swoje czyste intencje. Tym samym uwalniali swoją duszę. Co więcej – popełnienie samobójstwa właśnie przez rozcięcie sobie brzucha, nie było uznawane za grzech, czy przestępstwo (tak jak to bywa w naszym świecie chrześcijańskim). W Naruto również mamy przykład niezbyt sławetnego rytuału samobójstwa. Jak wiadomo, poza shinobi, po świecie wykreowanym przez Kishimoto stąpają jeszcze samuraje. W czasie Czwartej Wielkiej Wojny Shinobi doszło do starcia między dwoma samurajami – Mifune i Hanzou. Ten ostatni, żałując za swe czyny popełnione w przeszłości, postanawia odebrać sobie życie. Tak jak przystało na godnego wojownika, decyduje się wybrać szlachecką śmierć, na co notabene pozwolił mu Mifune. Na ten temat można stworzyć zupełnie nowy wątek, bo harakiri w japońskiej kulturze to temat rzeka.

Wracając jednak do meritum... Jak to się ma do rzeczywistości wykreowanej w dziele Kishimoto? Źródeł musimy szukać na początku mangi, bowiem w jednym z pierwszych rozdziałów – za pomocą ust swoich bohaterów – tłumaczył działanie wykrzesania z siebie czakry do wykonania technik.

CzakraZawiązywanie pieczęci

Mówiąc inaczej – każdy z nas gromadzi pewne pokłady energii, które przy odpowiednim i umiejętnym wykorzystaniu, można przeobrazić w akcję. W organizmie shinobi zachodzi reakcja, która ma miejsce właśnie w brzuchu. Tam kumulowana jest czakra, która przy kompilacji z odpowiednimi pieczęciami, w efekcie tworzy technikę. Żeby lepiej zobrazować to, o czym teraz czytacie, przypomnijcie sobie walkę Nejiego z Naruto podczas ostatniego etapu egzaminu na chuunina. Młody Hyuuga za pomocą swojego doujutsu – Byakugana – potrafił widzieć „układ” tysiąca nitek połączonych ze sobą, czyli tzw. meridiany. Dzięki temu można zobaczyć, że centralnym ośrodkiem, z którego zaczyna krążyć czakra jest właśnie brzuch. Można by się pokusić o stwierdzenie, że z tego miejsca energia ki zaczyna swoją podróż po ludzkim ciele.

Meridiany

Myślę, że tym małym wykładem rzuciłem nieco nowego świata na rytuał pieczętowania duszy za pomocą techniki Shishō Fūin. Pojawiający się bóg śmierci za użytkownikiem tego jutsu, wydostaje się właśnie przez brzuch, by móc zapieczętować energię życiową przeciwnika. W zamian za to, Shinigami zabierał duszę osoby wykonującej tę technikę. Słona zapłata, prawda? Dlatego została zakazana, przez co nawet nam było dane widzieć Boga Śmierci w akcji raptem kilka razy

Ale to nie koniec, bowiem opisywany wyżej element japońskiej kultury można dostrzec jeszcze w innych momentach. Kojarzycie? Przypomnijcie sobie, w którym miejscu Uzumaki nosi zapieczętowanego demona. Tak, właśnie w brzuchu. Można przypuszczać, że pozostali Jinchuuriki również w tym miejscu mają pieczęć. Pokazała to Kushina (w swoich retrospekcjach), w momencie, gdy Tobi starał się zerwać pieczęć i uwolnić Dziewięcioogoniastego. Jednak istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że w innych osadach. nowi Jinchuuriki zostali również „oszpeceni” pieczęcią w tej konkretnej części ciała.

Pieczęć Naruto

Zerwana Pieczęć Kushiny

Ale idźmy dalej – pamiętacie odcinek, w którym Tobi usilnie starał się poznać sekret działa techniki Edo Tensei? Kabuto, na przykładzie ochroniarzy Danzou, pokazuje w jaki sposób należy wykonać technikę wskrzeszenia. Zauważyliście, gdzie dokładnie Kabuto wbił kunai, żeby posiąść próbkę DNA? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zrobił to, by faktycznie posiąść fragment kodu genetycznego. Mnie się jednak wydaje, że to nie chodziło o to, a o pierwiastek duszy. Duszy, która znajduje się właśnie w brzuchu. Z pewnością dla Japończyka ta scena będzie inaczej odbierana niżeli dla nas, europejczyków. Im po prostu będzie bliższa.

Edo Tensei

Edo Tensei

Jak widać nie ma tutaj mowy o przypadku. Każdy najmniejszy detal został skrupulatnie dopracowany przez Masashiego. W swojej mandze umieścił wiele akcentów tradycji swojego narodu. Pomijam już fakt, że wiele postaci, wątków czy motywów było czerpanych z japońskiej kultury. Do końca mangi jest jeszcze trochę czasu. Kto wie, może mangaka wplecie coś jeszcze w swoją historię? Czas pokaże.

~Sanzoku

Komentarzy: 0 08 Październik 2012