Dokonjo Ninden - Opowieść o Odważnym Ninja - O książce

Naruto: Dokonjo Ninden - Opowieść o Odważnym Ninja

Wstęp

Będąc w Japonii, w ręce wpadła mi niesamowita zdobycz! W małej księgarni (oczywiście jak na tamte warunki ^^) udało mi się wypatrzyć pierwsze dzieło mistrza Jiraiyi - Naruto: Dokonjo Ninden - Opowieść o Odważnym Ninja. Postanowiłem przygotować dla Was małą prezentację tego co znajduje się w środku. Tytułem wstępu pragnę jeszcze przeprosić za to, że nie są to skany (a zdjęcia). Nie chciałem zniszczyć tej książki - dlatego obchodziłem się z nią jak z jajkiem.

Okładki, obwoluty i opakowania

Na sam początek oczywiście okładka pudełka. Jest ona zrobiona fenomenalnie! Pozłacane litery, kolorystyka oraz oczywiście Jiraiya-sensei robią piorunujące wrażenie! Tył również nie pozostawia wiele do życzenia i stanowi bardzo ładne dopełnienie frontu. Jedynym minusem jest biały prostokąt zawierający kody kreskowe oraz oznaczenia typu ISBN. Niestety tego nie dało się uniknąć.

Po przyglądnięciu się pudełku, warto wysunąć z niego książkę. Naszym oczom ukaże się poniższa obwoluta. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Japończycy czytają od prawej do lewej - tak więc książka ta ma przód tam gdzie nasze tył (i na odwrót :) ). Front i tył obwoluty są do siebie bardzo podobne. Różni je jedynie rozmiar złotego płomienia oraz nazwa książki w języku Japońskim, która występuje jedynie na okładce. Na uwagę zasługuje to, że wszystkie detale takie jak płomyczki, chmurki, itd. są od początku do końca jak "z" Naruto.

Jeśli chodzi o samą obwolutę, to najciekawsze jeszcze przed nami! Wewnętrzna jej strona stanowi narysowaną przez Kishimoto ilustrację do tej opowieści! Oczywiście pokazuje ona tylko mały wycinek książki, jednak trzeba przyznać, że wygląda ekscytująco.

Wewnętrzna strona obwoluty jest jedyną rzeczą jaką zdecydowałem się zeskanować na skanerze.

Zawartość i treść

Kiedy już wypakujemy naszą książkę ze wszystkich warstw ochronnych, ujrzymy około 250 stron opowieści. Całość posiada bardzo ascetyczną (porównując do pudełka i obwoluty) okładkę - ot tytuł jako pieczęć z obu stron (z przodu i z tyłu). Muszę przyznać, że okładka jest lekkim rozczarowaniem - pewnie ze względu na jakość i charakter wcześniejszych materiałów. Boczna część okładki ma typowo "Narutowy" styl - kto ma tomiki ten wie, o co chodzi :)

Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że nie jest to manga. Tak więc nie uświadczymy to wielu grafik oraz rysunków. Jednakże, na początku każdego z rozdziałów jest czarna strona z tytułem rozdziału, zaś na samym początku książki mamy kilka ciekawych stron.

Najpierw powita nas zabawny "autograf" autora. Nie wiem jak Wy to odbieracie ale jest w nim moim zdaniem coś nostalgicznego i jednocześnie smutnego... Na następnej stronie spotkamy całą radosną "rodzinkę". Kolor i faktura tej strony pogłębiają uczucie tęsknoty wywołane podpisem senseia.

Może nie zatrzymujmy się za długo na tych stronach, bo jeszcze nie będę ich w stanie opuścić. Przed pierwszym rozdziałem, czekają na nas jeszcze 3 wartościowe strony (jedna jest cała czarna). Mapka przedstawionego w tomiku świata oraz spis treści:

Ostatnie strony przed treścią właściwą, czyli nazwa rozdziału:

Treść właściwa to (a jakże!) Japońskie szlaczki. O nich raczej nic Wam nie powiem :D

Na końcu całej opowieści, żegna nas autor wraz z notką biografijną...

Podsumowanie

Skłamałbym mówiąc, że ta książka nic dla mnie nie znaczy. Znaczy bardzo wiele. Jirayia sensei jest jedną z moich ulubionych postaci, więc sam fakt posiadania tej książki (i do tego świadomość, że w Polsce ma ją raczej mało osób ^^), czyni ze mnie nie lada szczęśliwca. Cenowo także nie było źle. Za tak świetnie wykonany artefakt, musiałem zapłacić jedynie 743 jeny - czyli w przybliżeniu około 25 złotych!

Jeśli zaś chodzi o tłumaczenie - obecnie posiadamy tłumaczenie angielskie około 40-45% tej książki. Postaramy się w miarę możliwości dotłumaczyć resztę, jednak zajmie to bardzo dużo czasu (a może nawet nie być możliwe). Najpierw jednak musimy zdobyć jedyne oficjalne tłumaczenie, którego dokonano na język niemiecki. Jeśli to się uda, reszta nie powinna być tak trudna, ponieważ Senpuu ma w ekipie tłumacza z języka niemieckiego :)

Komentarzy: 0 09 Styczeń 2014