W ostatni weekend października - tj. 28-29 - w Domu Kultury Świt na warszawskim Bródnie, miał miejsce konwent o nazwie NEGIcon. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że redakcja serwisu konohaSENPUU w osobach naczelnego Sanzoku, wicenaczelnego McDuffa i redaktorki Ino zdecydowała się osobiście poprowadzić panel o Naruto. Owa prelekcja w założeniu prowadzących miała odbiegać od przyjętych konwenansów; mówiąc prościej postanowiliśmy włączyć do rozmowy osoby, które pojawiły się na panelu.

Organizacyjnie było nam przydzielone półtorej godziny na przeprowadzenie panelu. Konwersacja - bo tak możemy nazwać naszą prelekcję, okazała się tak zażyła, że niestety przydzielony nam czas nie wystarczył na omówienie wszystkich zagadnień przez nas przygotowanych. Dla nas godziną zero była godzina osiemnasta. Do dyspozycji otrzymaliśmy niezbyt dużą salę, która mogła pomieścić oko trzydzieści osób. Jak na pierwszy panel redakcyjny frekwencja była zaskakująco wysoka. Z pewnością ludzie spodziewali się czegoś innego: osoby, która stanie przed nimi i zacznie opowiadać o rzeczach wiadomych dla wszystkich. Konwencja panelu jednak niewątpliwie zdziwiła i zaskoczyła wielu uczestników, podobno na plus.

Pomimo, iż pierwotnie planowaliśmy poruszyć raptem pięć zagadnień, faktyczny wachlarz tematów okazał się znacznie większy... i zdecydowanie odbiegał od przygotowanych założeń, ale jak się okazało, pójście na żywioł wyszło panelowi na dobre, bo uczestników udało się wciągnąć w dyskusję. Skutkiem tego żywiołowego podejścia zabrakło nam czasu, wbrew naszym obawom, iż nie uda nam się utrzymać zainteresowania uczestników i ostatnie minuty spędzimy w sali sami. Przed samym rozpoczęciem panelu, na rozluźnienie atmosfery pokazaliśmy uczestnikom kilka śmiesznych zdjęć przedstawiających członków Akatsuki w wersji chibi (dzieci). Była to pewnego rodzaju propozycja od rozpoczęcia dyskusji z zebranymi ludźmi. W naszym założeniu całość mieliśmy prowadzić we trójkę, ale jak McDuff zaczął mówić, to nie mógł skończyć, a nikt nie miał dość brawury, by mu próbować przestać. Zresztą nie wiadomo, czy ktoś chciał... W efekcie na jego barki spadło poprowadzenie całej prelekcji. Niewdzięczna rola naczelnego, Sanzoku, ograniczyła się jedynie do funkcji obserwatora i uczestnika debat, podejmującego notoryczne próby podważania teorii McDuffa, chwalenia się swoimi spostrzeżeniami i notowania, kto gadał i przeszkadzał podczas prelekcji - łącznie z samym naczylnym, który wszak niejedno widział, nie jedno słyszał i z nie jednego garnka jadł zupę.

Rozmowa o Akatsuki była długa, nie zabrakło także (czasem) dziwnych - na pierwszy rzut oka - teorii McDuffa, jednak z chwilą gdy odsłaniał kolejne, mocne argumenty podtrzymujące swoje tezy, uczestnicy sprawiali, nie wiedzieć czemu, wrażenie gotowych w to wszystko uwierzyć. Z pewnością nie tylko ja. Wyobraźcie sobie - organizacja Akatsuki powiazana jest z istnieniem boga Shikigami, który zawarł pakt z Czwartym Hokage, a ten ostatni zapieczętował w Naruto demona poświęcając swoje życie. Wydaję się niewiarygodne, prawda? Jednak ci co byli w sali z pewnością po części przyjęli do świadomości odrobinkę prawdy w tym co mówił McDuff.

Idąc dalej tym szlakiem prowadzący zszedł szybko do jednego z członków Brzasku - Uchiha Itachiego. Długo nie trzeba mówić o czym narodziła się nowa dyskusja. Tak - mowa tutaj oczywiście o wymordowaniu, bądź też nie, swojego klanu przez posiadacza Mangekyou Sharingana. Kolejna fala mocnych argumentów, które wciągały jak odkurzacz nie jednego. Propozycje za i przeciw winy Itachiego zostały ładnie (jednak pismo McDuffa pozostawia wiele do życzenia ;P) spisane na tablicy. W pewnym momencie można się było nawet poczuć jak na lekcji w szkole - McDuff patrzył, w kogo by tu posłać kredę, a naczelny Sanzoku czekał tylko na okazję, by zdzielić linijką po łapach. Pod koniec rozmów zostało przeprowadzone głosowanie - za i przeciw. Jak się okazało, po kilkunastu minutach wyrażania swojej opinii przez prowadzącego i kończących się fiaskiem próbach podważenia jego teorii przez uczestników, Itachi został oczyszczony z zarzutów, a my dalej nie wiemy co, lub kto, mógł wymordować klan Uchiha. I dlaczego?

Zostańmy jeszcze na chwilkę przy dźwięcznej nazwie klanu Uchiha, jendak tym razem skupmy się na atucie tego rodu. Mowa oczywiście o Sharinganie. Problematyka tematu była bardzo prosta - wspólnie mieliśmy stwierdzić które doujutsu wyszło by zwycięsko z pojedynku (na przykładzie walki Nejiego z Sasuke). Po raz kolejny przydała się nam tablica, na której nasz "wykładowca" wypisywał cechy obu zdolności. Na koniec, tradycyjnie odbyło się głosowanie. Wygrał oczywiście Sharingan. Zostały nam jeszcze dwa tematy, jednak jak już wspomniano na początku - zabrakło czasu. Możliwe, że przydadzą się na przyszły raz.

Patrząc na całość ze strony słuchacza oceniamy panel bardzo dobrze. Z początkowego założenia wynikał fakt, że to cała redakcja miała go prowadzić, a nie jedna osoba. Jednak po co przeszkadzać jednej osobie, która w tej roli spisała się na medal. Gdybym był jego nauczycielem i miał wystawić ocenę za przygotowanie lekcji to bez problemu dostałby u mnie 5+. Ponadto całość była doprawiona wtrąceniami humorystycznymi, które od razu poprawiały atmosferę panującą, w jakże małej salce. Nie zabrakło politycznych żarcików ze strony prowadzącego czy też wścipskich komentarzy pod adresem naczelnego serwisu ;P. Na koniec to chcemy powiedzieć, że miło było zobaczyć tyle ludzi na naszym pierwszym panelu. Szkoda tylko, że nie mieliśmy okazji poznać poznać osobiście wszystkich mieszkanców naszej wioski. Ale kto wie! Może będzie do tego okazja przy najbliższym panelu o Naruto, który zostanie poprowadzony przez nas? Bądźmy dobrej myśli.

Poza naszym panelem dało się odczuć narutowe klimaty na konwnecie. Na korytarzu można było dostrzec ludzi z opaskami na czole czy zawieszonych na ramieniu jak u Shikamaru. Wszystko można było zakupić na jednym ze stoisk, które prócz tego oferowały inne gadżety związane z tą serią (żabi portfel Uzumakiego czy wisiorek ze znaczkiem Konohy).

Nie zabrakło też scenek związanych z Naruto na cosplayu. Mogliśmy obejrzeć przygody Jiraiyi i Asumy, którzy bawią się w przywoływanie blantów - w tej materii najlepsze wyniki osiągał Asuma, dyż Jiraiya głównie koncentrował się na podglądaniu, zwłaszcza Tsunade (widocznie życie mu niemiłe). Prócz tego mogliśmy podziwiać inne kreacje - niewinna Hinatka czy Gaara w żeńskiej wersji oraz parę Sasuke - Sakura. Niektóre z postaci było tak podobne do mangowych wzorów, aż miało się wrażenie, że na chwilę przenieśliśmy się do świata Kishimoto albo bohaterowie serii zawitali u nas. Pogratulować należy wykonawcom, perfekcyjnie wcielającym się w role swoich ulubionych postaci.

PS. Jako, iż piszemy sami o sobie, nie chcieliśmy tutaj nikogo czarować i udawać obiektywizm, nie mowiąc już o jakichkolwiek przejawach samokrytyki.
 

Galeria zdjęc z tego wydarzenia dostępna: tutaj.

Komentarzy: 0 05 Grudzień 2011