Kuchnia japońska, czyli o tym, jak się je w Japonii na mieście

Tytułem wstępu: Część tekstu pochodzi ze strony QuiteCurious (tłumaczył niezawodny Gomeroth), większość dopisałem ja - Mencio, na podstawie mojej wycieczki do Japonii. Jeśli chodzi o zdjęcia to zdecydowana większość pochodzi z moich zbiorów. Kilka jest ze wspomnianej strony.

W Tokio na każdym kroku można napotkać wszelkiego rodzaju automaty do sprzedaży najróżniejszych rzeczy. Można tam znaleźć wszystko: jedzenie, zupy, napoje, słodycze, papierosy, zabawki… cokolwiek zdołacie sobie wyobrazić.

Co ciekawe, nie zobaczycie zbyt wielu Japończyków jedzących w miejscach publicznych. Jedynie turyści przechadzają się po okolicy z przekąskami w rękach. Jeść w metrze? W Japonii to objaw braku kultury. Z drugiej strony, zasnąć w metrze to już nie grzech. Wszyscy tak robią.

Automaty

Oto typowy rządek automatów. Ten konkretny zlokalizowany był przy jednej ze świątyń w Kioto. Automaty w Japonii są dosłownie wszędzie. Jeśli nie masz automatu w zasięgu wzroku, to albo jesteś w pociągu/metrze albo na końcu świata. Wszędzie indziej, najdalej za rogiem natkniesz się na maszyny sprzedające prawie wszystko. Najczęściej można w nich kupić zimne i gorące napoje, słodkie przekąski oraz napoje witaminizowane.Ceny takich płynów zaczynają się od 80 jenów (2,5 zł) osiągając nawet 250 jenów (8 zł). Wszystko zależy od tego, co chcemy kupić. Najdroższe są napoje zagraniczne i kawa, która o dziwo smakuje bardzo dobrze. Dużo zależy też oczywiście od rozmiaru butelki - im większa pojemność tym większa cena. Niemniej jednak, ceny są bardzo znośne i co najważniejsze w większości automatów są one takie same.

Firma Suntory ma w swojej ofercie napoje zwane „Boss”. Napis pod nazwą głosi “SUNTORY BOSS is the boss of them all since 1992.”

Co to „Calorie Mate”? Napis na pudełku mówi, że mamy do czynienia z “blokiem zbalansowanej żywności”, cokolwiek to oznacza….

Gorąca zupa prosto z automatu? Dobry pomysł, aczkolwiek ciężko stwierdzić, czym tak naprawdę jest coś zwanego „corn potage”. Na napojach często nie ma anglojęzycznych napisów, dlatego piliśmy rzeczy "w ciemno". Wybór jest na tyle duży, że po pewnym czasie musieliśmy robić zdjęcia tym smakom/rodzajom napojów, które uznaliśmy za niedobre, tak aby nie kupić ich przez przypadek ponownie.

A oto: Herbata zbożowo-owocowa. Gorący napój którego nie dostaniecie nigdzie poza Japonią. Taka lemoniada na ciepło z silną domieszką zbóż. Jak smakowała? Bardzo dziwnie. Jeśli chce się człowiekowi pić albo jest zmarznięty - da się przełknąć, ale zdecydowanie nie są to smaki europejskie.

FamilyMart, SevenEleven i inne skepy spożywcze

Jednym z najlepszych miejsc do stołowania się w Japonii są sieciowe sklepy spożywcze. Nie są to jednak do końca takie spożywczaki jakie znamy w Polsce. Bardzo rzadko dostaniemy w nich chleb (a jeśli już to słodki). Często nie ma też owoców i warzyw. jest za to cała masa gotowych posiłków. Niektóre z nich są do odgrzania, inne je się na zimno. Sklepy takie mogą być (i często są) podzielone na część spożywczą oraz część para-medyczną (leki pierwszej potrzeby).

W części z jedzeniem mamy do czynienia z naprawdę dużym wyborem. Mamy kącik z jedzeniem Wschodu (sushi, curry, oden, soba), oraz z jedzeniem z Zachodu (spaghetti, hamburgery, ziemniaki, jajka i tak dalej). Wszystko świeżutkie, pięknie rozłożone i zapakowane. I po okazyjnych cenach!

Typowe, japońskie posiłki, wymagające jedynie odgrzania.

Jakość jedzenia w Japonii generalnie jest wyższa niż gdzie indziej. Warzywa są świeże, a produkty zachęcają do samodzielnego gotowania. Ostatnio jednak, ze względu na Fukushimę, nawet część Japończyków decyduje się na import żywności zza granicy, bojąc się, że ta miejscowa uległa skażeniu radioaktywnemu.

Dla tych, którzy nie mogą wytrzymać do obiadu, jest piec z ciepłymi daniami. Jedną z najwspanialszych rzeczy dla głodnego turysty są takie oto... pyzy. Jedna kosztuje od 80 do 120 jenów (2.5 - 4zł) i wprawdzie nie sprawi, że przestaniemy być głodni, jednak przytłumi uczucie głodu na minimum 30 minut. Dodatkowo są świeżo gotowane na parze w parowarach które są zaraz przy kasach w dużej ilości sklepów. Mają one przeróżne nadzienia, od fasolowego, przez farsze podobne do naszych pierogów ruskich aż po mięsne. Są naprawdę super i bardzo brakowało mi ich po powrocie do kraju. Jeśli będziecie w Japonii, koniecznie musicie ich spróbować! Niebo w gębie.

Do wyboru, do koloru. Są też przeróżne makarony ryżowe do odgrzania. Nie potrzeba nawet talerza:

A to mus o smaku dyni kabocha. Może nie smakuje tak dyniowato jak by się zakładało, ale na pewno jest smaczny.

W Japonii niemal na każdym kroku trafia się na wypieki zwane bamukuchen. To takie małe ciasteczka z mnóstwem warstw, które sprawiają wrażenie, jakby każda była pieczona oddzielnie.

W sklepach można kupić również przeróżne onigiri. To coś jest wszędzie. Dla tych, którzy nie wiedzą: onigiri to kulki z ryżu, ukształtowane w trójkąty, zazwyczaj z nadzieniem, owinięte w wodorosty (nori). Tysiąc i jeden rodzajów nadzienia. Niezależnie od tego gdzie i kiedy kupicie onigiri – zawsze będą pachnieć i smakować świeżo. Prawdopodobnie dlatego, że takie właśnie będą. Na poniższym zdjęciu jest najlepsze onigiri jakie jedliśmy w Japonii. Kupione na małym straganie na targu rybnym w Tokio. Jajko w środku jeszcze było ciepłe, ponieważ byliśmy tam o 4 rano i dopiero je przyrządzono. Oczywiście Mencio jak to Mencio, musiał dopaćkać sobie dość dużą część kurtki :-)

Warto też wspomnieć, że Japończycy dużą wagę przykładają do rozdzielania różnych produktów, więc często trafia się na onigiri pakowane tak, że ryż nie ma kontaktu z wodorostami. Onigiri ze sklepów pakowane jest w takie sztywne folijki lub papier. Sposób pakowania jest dość skomplikowany i na początku można rozpakowując otrzymać osobno ryż i osobno wodorosty. Po pewnym czasie dochodzi się jednak do wprawy. Jeśli chodzi o Onigiri z ulicy, zazwyczaj jest ono zapakowane tylko w folikę spożywczą.

A oto tofu. W tej wersji mamy dodane wodorosty, przyprawionego kurczaka i świeżego ogórka.

Zupa z owoców morza: ikra łososia, ośmiornica i wodorosty, plus mały pojemnik z sosu z rybiej ikry.

Ciasne pakowanie to podstawa.

Kramy, stragany i jeden wielki jarmark

Będąc w kraju Kwitnącej Wiśni, nie sposób nie trafić na przeróżne jarmarki. Szczerze mówiąc, jest to najlepsze miejsce na zapoznanie się z kuchnią Japonii. Robione na szybko, na skwierczącym blacie okonomiyaki zaskakują ilością smaków i aromatów. Okonomiyaki jest to rodzaj placka w sumie to ze wszystkiego. Można w nim znaleźć kapustę, jajka, imbir, mięso i dużo innych składników. Każdy jest inny i niepowtarzalny. Są one przy tym bardzo duże i sycące. Jedyny problem jaki można z nimi mieć, to konieczność jedzenia ich pałeczkami. Potrafią się rozpadać tuż przed włożeniem do buzi :-)

Na straganach można dostać także masę składników do wszelkich dań i potraw jakie tylko chcielibyśmy zrobić:

Nie zabrakło również każdej możliwej przyprawy świata, sprzedawanej na wagę:

Potrzebujecie owoców morza? Rzecz jasna świeżych? Takie rzeczy również dostaniecie na targu. Tutaj dla przykładu tradycyjny targ, który odbywa się co pewien czas w Kioto. Zgiełk, tłumy, przepych i mix zapachów jest wręcz nie do opisania. Zresztą popatrzcie sami, co można tam dostać:

Desery i słodycze

Od czasu do czasu wypadałoby zjeść coś słodkiego. Tutaj jednak czeka na nas duże zaskoczenie, ponieważ tradycyjne japońskie słodycze są dużo mniej słodkie od naszych. Część słodyczy powinno się jeść popijając zieloną herbatą. Dopiero wtedy ich subtelna nuta smakowa daje o sobie znać. Można tego dokonać w bardzo interesujących i zapierających dech w piersiach okolicznościach, np w parku Hama Rikyū, w którym cesarz przyjmował swoich gości na popołudniową herbatę. Przyznam szczerze, że niesamowicie było siedzieć tam, gdzie jeszcze parędziesiąt lat temu wstęp miał tylko cesarz oraz jego goście. Ten sam dom herbaciany, te same ściany, ten sam ogród. Coś niesamowitego! Samo Tokio omówimy sobie w innym Temacie Tygodnia, poniżej tylko próbka tego co na Was czeka:

Wróćmy jednak do tematu słodyczy. Przy świątyniach (tutaj akurat w Nikko), można dostać takie małe kuleczki ze słodkim nadzieniem. Nie wiem co to było, ale bylo wspaniałe. Czuć było, że jest to smakołyk bez ani grama chemii. Słodkości te były sprzedawane na takim oto straganie. Moża było wybierać spośród kilku smaków, wszystko oczywiście opisane tylko w "krzaczkach".

Oprócz tradycyjnych japońskich słodyczy, możemy również dostać takie "mordoklejki" oraz innego rodzaju cukierki. Można je kupić w sklepach tylko ze słodyczami. Niektóre nawet imitują sushi.

A co z ulubionym przysmakiem pani Mitarashi Anko? Dango dostępne jest przede wszystkim w małych restauracyjkach, które znajdują się na terenie kompleksów świątynnych. Nie ma nic lepszego na drugie śniadanie (zwłaszcza kiedy zwiedza się od samego rana!), niż miska słodkiej zupy, dango oraz czarka delikatnej zielonej herbaty. Baterie naładowane i w drogę!

Kawa-i

Będąc na mieście, czasem trzeba się doładować kawą. Nawet tak prosta czynność potrafi nie być normalna za sprawą kawo-misia czy też ciastka glutka :)

Restauracja i bary szybkiej obsługi

O barach w Japonii napisano już niejedną rozprawkę. Zainteresowanych odsyłam do Google, ponieważ nie ma sensu powielać tego, co napisano już wielokrotnie. Ze swojej strony dodam, że co restauracja to inna jakość jedzenia. Trafiały się takie, gdzie jadło się prawie na siłę, w innych z kolei nie chciało się wychodzić. Opisywanie smaków jest jak opisywanie kolorów komuś, kto ich nie widzi. Dlatego ja po prostu zachęcę Was abyście sami tam pojechali. No i oczywoście: itadakimasu (smacznego)!

Opracował: Mencio
Pomagał: Gomeroth
Źródło kilku zdjęć: QuiteCurious

Komentarzy: 29 03 Marzec 2014
  • Mencio
    Mencio

    @Madaruto niestety już nie pamietam :(

  • Madaruto
    Madaruto

    @Mencio Nie wiesz może jak się nazywają te pyzy? :)

  • Nier
    Nier

    Pozazdrościć Japończykom takiej kuchni. Ale może i my kiedyś się doczekamy lepszych czasów :)

    Zawsze miej kogoś blisko siebie :)
  • sanchi
    sanchi

    @Willi Nawet nie wiesz jak pomogłeś... :3

    Neji, Neji i jeszcze siedem razy Neji. Neji. Neji, Neji, Neji...
  • Drago18
    Drago18

    @Mencio - "spodobał" to mało powiedziane ;) I wybacz takie dopytywanie o to wyliczanie miejsc :P Wiem, że wykonanie tego typu opracowania to niezwykle wymagający projekt, niemniej z racji że to lokacyjne zagadnienie mnie interesuje nie mogłem po prostu się powstrzymać, zwłaszcza czytając zdanie "Samo Tokio omówimy sobie w innym Temacie Tygodnia" :) Oj, już teraz czuję, że będzie się działo ;) A póki co - dzięki za świetny artykuł!

    In each of us there burns a soul of a warrior...
  • hatake_zuza
    hatake_zuza

    @Mencio ;-; nie będę się kłócić

    "Co się stało? Dlaczego się na mnie gapisz? Wkurza cię, że tylko ja mam ciacho?” – Death Note L
  • Mencio
    Mencio

    @Drago18

    A skoro o tych relacjach mowa - rozważałeś może jakieś symboliczne wyszczególnienie godnych obejrzenia japońskich budowli z odwiedzonych podczas podróży lokacji?

    Tak. Pisałem wyżej, że zestawienie miejsc w których byłem pojawi się w osobnych opracowaniach. Na to jednak trzeba czasu bo to nie jest zbyt proste z jednej prostej przyczyny: ogrom miejsc i materiałów :) No i fajnie, że TT się spodobał ^^

    @hatake_zuza Nie przesadzałbym tak z tym misiem uszatkiem.
  • hatake_zuza
    hatake_zuza

    @Mencio

    Te placki to Okonomiyaki i są w artykule.

    zwracam honor :D

    btw. W Japonii najczęściej się ogląda "misia uszatka", a u nas ogląda się anime...true story ;-;
    "Co się stało? Dlaczego się na mnie gapisz? Wkurza cię, że tylko ja mam ciacho?” – Death Note L
  • Drago18
    Drago18

    Długo, nudno, nie nt. "Naruto", z kiepskimi ilustracjami... To pierwsze skojarzenia nt. moim własnych oprcowań, gdy zestawiam je z perełkami tutejszych mistrzów pióra. Jak jakiś czas temu @Kayurka tak teraz i sam @Mencio serwuje tekst, który wbija w i tak już wysłużony fotel... Co do oceny samego materiału nie będę oczywiście odkrywczy - solidnie wykonany tekst, który lekko, przystępnie, bardzo barwnie (także dzięki licznym grafikom) i z rozmachem porusza wątek japońskiej kuchni w wersji publicznej. Aż ślinka cieknie na widok prezentowanych przysmaków oraz kolejnych opracowań bazujących na Twoich @Mencio relacjach z podróży do Japonii.

    A skoro o tych relacjach mowa - rozważałeś może jakieś symboliczne wyszczególnienie godnych obejrzenia japońskich budowli z odwiedzonych podczas podróży lokacji? Pytam, bo już przy temacie ogrodów japońskich rozważałem przygotowanie czegoś nt. japońskiej architektury, uwzględniającego wykazanie pewnych przykładowych obiektów architektonicznych - jeśli więc coś takiego pojawiłoby się w przyszłości gdzieś u Ciebie w materiałach, dobrze byłoby się w tej materii jakoś zgadać, by nie powielać pewnych przykładów...

    In each of us there burns a soul of a warrior...
  • Willi
    Willi

    @sanchi Jeżeli korzystasz z Firefoxa, wejdź w Narzędzia->Opcje->Zaawansowane->Sprawdzaj pisownie podczas wprowadzania tekstu.

  • sanchi
    sanchi

    @Mencio Taki słownik mam i wiem że robię dużo błędów. Dlatego m. in. szukam korektora do fanficików ;3

    Neji, Neji i jeszcze siedem razy Neji. Neji. Neji, Neji, Neji...
  • Mencio
    Mencio

    @sanchi Fajnie, że podobał Ci się TT. Co do marzeń, to w Twoim przypadku polecam pomarzyć o słowniku ortograficznym, ponieważ ilość błędów w Twojej wypowiedzi jest zatrważająca.

  • sanchi
    sanchi

    @Mencio TT superancki jak zawsze. Mnie też się marzy podróż do Japoni. Na marginesie: Calorie mate wg. pana Marcina Bruczkowskiego oznacza przyjaciela kalorii. Polecam również książkę tego autora Bezsenność w Tokio.

    Neji, Neji i jeszcze siedem razy Neji. Neji. Neji, Neji, Neji...
  • Miyuki
    Miyuki

    Super artykuł, jak ja wam zazdroszczę tej wycieczki do Japonii, te całe żarcie mmmm...apetyt zrobiliście :p moje marzenie to spróbować wreszcie słynnego sushi albo samych kuleczek ryżowych :p

    Nigdy nie zapominaj by chronić to co najważniejsze.
  • justyna-chan
    justyna-chan

    Świetny temat tygodnia :) z resztą jak zawsze.

    ''Mówisz, że ludzie się zmieniają,...i oto zmieniam się.''
  • aRo93
    aRo93

    Polecam też obejrzeć filmy Gonciarza, który właśnie jest w Japonii i pokazuje na YT przeróżne "smakołyki" :)

  • Mencio
    Mencio

    @RiinUchiha Na tydzień nie warto bo bilet kosztuje około 2k. Do tego zależy czy chcesz być w Tokio czy też pojeździć po Japonii (tak jak my). Można uśrednić i liczyć około 3k złotych za kazdy tydzień, przy czym tydzień w samym Tokio, to koszt około 4k z biletem, transportami i jedzeniem.

  • RiinUchiha
    RiinUchiha

    Ile mniej więcej kosztuje taki tygodniowy jednoosobowy wypadł do Japoni, będę zbierać :P Fajowy artykuł.

    Są rzeczy jakie mnie drażnią, i są rzeczy jakie mnie drażnią na tyle, że aż podniecają i stają się nałogiem. Wiesz o czym mówię?
  • Mencio
    Mencio

    @hatake_zuza

    Noriaki

    Noriaki to jest skoczek moja droga. Te placki to Okonomiyaki i są w artykule.
  • hatake_zuza
    hatake_zuza

    A gdzie placki Noriaki? ;-;

    "Co się stało? Dlaczego się na mnie gapisz? Wkurza cię, że tylko ja mam ciacho?” – Death Note L