Naruto Gaiden 10 – Co widać w tych oczach

Walka z małymi eksperymentami Shina skończyła się szybciej niż się zaczęła. Naruto pokazał też część swojej prawdziwej mocy, strasząc małego oponenta czakrą Kuramy. Miękkie serce Siódmego Hokage sprawiło, że sieroty z Sharinganem w oczach nie zostaną pozostawione same sobie. Przy okazji na kilku ostatnich stronach możemy zobaczyć m.in. Kabuto, Choujiego i Karin, wokół której trochę zrobiło się głośno. Mimo to relacja między Saradą a Sakurą w żaden sposób nie ucierpiała.

To już koniec krótkiego spin-offu. Historia następnego pokolenia Konohy dobiegła końca. Oczywiście na końcu musiały paść magiczne słowa o tym, kto zostanie przyszłym Hokage, bo jakby inaczej ;). Już niedługo na ekrany kin trafi film kinowy poświęcony Boruto (w tej części został wyjątkowo pominięty).

naruto gaiden

Naruto Shippuuden 418 – Dzika Zielona Bestia kontra Madara Sześciu Ścieżek

Żadne ninjutsu nie jest w stanie zadać poważniejszych obrażeń Madarze. Jedynie Senjutsu, ale Naruto leży obok nieprzytomny. Mało komu przychodzi do głowy jeszcze jedno rozwiązanie – skoro na oponenta działają tylko ataki fizyczne, to dlaczego do walki nie wystawić kogoś, kto jest mistrzem w Taijutsu?

Swoje pięć minut będzie miał teraz Maito Gai – Bestia z Konohy, która może choć troszkę przechylić szalę zwycięstwa na stronę aliantów. Przy okazji możemy zobaczyć kilka wspomnień z dzieciństwa nauczyciela Rocka Lee. Jak widać moda na zielony kombinezon trwała już od dawna ;).

naruto shippuuden 418

Naruto Shippuuden 418 – EN Online

Naruto Shippuuden 418 – Napisy PL

Komentarzy: 21 02 Lipiec 2015
  • Eriessette
    Eriessette

    Ale się tutaj żywo dyskutuje widzę o potomkach i talentach poszczególnych bohaterów historii. :D Chętnie dodałbym też swoją cegiełkę, ale tak się składa, że zgadzam się po części z każdym z Was, więc pewnie nie napiszę teraz nic odkrywczego. ^ ^" Ale co mi tam. Nie ma nowego tematu, anime obejrzane to działamy! :p

    Jeśli chodzi o Bolta to z tego co zdążyłem go poznać, póki co okazał się aroganckim i bezczelnym gnojkiem o zawyżonym mniemaniu o sobie. :) To prawda, że w jakiś sposób jego zachowanie jest tutaj uzasadnione (wszak jego tatuś miał podobny start w mandze), niemniej jednak patrząc na ich dwóch tak z całości utworu, dziecinne zachowanie Naruto miało dużo lepszy ,,wstęp'' od jego synalka, który bardziej stara się zwrócić na siebie uwagę ,,bo tak'', w przeciwieństwie do Naruto (brak wychowania od rodziców których nie miał praktycznie od początku, lis, itp.) Dlaczego tak sądzę? Bolt jest ,,inteligentny'', więc powinien więcej rzeczy zrozumieć, niż jego tato te X lat temu dla którego rzeczywiście często pojmowanie podstawowych pojęć sprawiało wyżyny pomyślunku. Wracając: Niby rozumie kim jest Hokage, jakie ma zadanie, niby poznał historię świata shinobi (no chyba, że nie wie, że jego tato ocalił kilka razy wioskę, a raz, czy tam dwa udało mu się cały układ słoneczny. chociaż ja to bym się pochwalił takim czymś w CV i rozmowie z rodziną O_o), a zero szacunku do ojca. Żeby go lał, albo może totalnie olewał, ale nic z tych rzeczy. Ma po prostu trochę mniej czasu z wiadomego powodu. No łał, ciekawe czemu?... -__- Jak patrzę na tą dwójkę to aż mi się przypominają te typowe angielskie filmy o dorastających, zbuntowanych nastolatkach, które mają wszystko, a i tak narzekają, bo się tatuś, czy tam mamusia nie da rady parę razy z nimi pobawić. :p Ta, a ,,pińądze'' to z nieba, albo drzewka Shinju pochodzą, co? No właśnie. ^u^

    Dalej: Gdzieś tam wyżej napisałem ,,inteligentny'' przy Bolcie w cudzysłowie, już wyjaśniam. Otóż jeśli chodzi o mnie to jest normalnym chłopakiem, może ciut bardziej ogarniętym od niektórych (np. wiecznie śpikatego kolegi Konohamaru o wyglądzie średnio rozgarniętego szympansa), ale że to manga to takich ,,normalnie myślących'' robią super mózgowcami. :p To samo Shikamaru, albo jego ojciec. ,,Wybitne umysły'', a jak dla mnie to oni po prostu potrafili radzić sobie w podbramkowych sytuacjach* w których moim zdaniem każdy z tych ludzików, który śmie dzierżyć miano ,,ninja'' powinien to potrafić. :) Nie no, ale serio. Do pewnego momentu budowano całkiem ciekawą hierarchię ludzi na: Super koksów ninja, ninja i plebs, przy czym ci pierwsi to legendy nad legendami potrafiący dosłownie WSZYSTKO i wiedzący dosłownie o WSZYSTKIM. Ci drudzy to typowi ninja, czyli właśnie rozgarnięci, sprytni, ze zmysłem taktycznym, którzy niekoniecznie siłą, co rozumem są w stanie powalić znacznie bardziej niebezpiecznego od nich i rzeczywiście DAŁO SIĘ.* Ostatnia grupka to już ci tacy a 'la ninja. Pozostałe grupy tworzące społeczeństwo, posiadające chakrę no bo gdzieżby nie, ale nic po za tym. Ważni! Ale nie wychylający się na tyle, by mieć grubsze znaczenie w tych wszystkich wątkach. ^^ Tak było do pewnego momentu. Zatem wracając do Bolta: Bardziej traktowałbym go jako w miarę rozgarniętego jak na swój wiek, jednak wciąż dziecinnego pod wieloma względami dzieciaka, który trochę odziedziczył zawalistość po rodzicach/rodzinie, trochę może też wpłynęło na to jego ,,anty anty'' do ojca (wiecie, mógł chcieć nauczyć się tego wszystkiego ze zdwojoną motywacją <chęć przewyższenia ,,lamerskiego hokage'', itp.>. Nie zapominajmy też, że nie miał takich problemów z kontrolą chakry, bo nie ma w sobie lisa, ani innego demona, który kłóciłby się, bądź sukcesywnie utrudniał kontrolę jego wewnętrznej świadomości). Wiadomo, że tak szybko (o ile w ogóle ;)) nie przewyższy swojego ojca, ale z pewnością ma lepszy start do takowych możliwości.
    Nie zmienia o faktu, że dla mnie Bolt jest bardzo niedojrzały emocjonalnie (ale takie wiek, wiem ;)) co przypuszczam kiedyś (a może nawet w najbliższym filmie <myśli>) odbije się na nim i będzie takim zagubionym w własnym ego Sasuke 2.0 Tylko pytanie: Co, lub kto będzie takim cierniem na jego szyi, piaskiem w oku, kulą u nogi jego ,,drogi ninja''? Wszak dla Naruto był to Sasuke i vice versa, a dla Bolta? Sarada? :) Tu właśnie trochę powątpiewać zaczynam od jakiegoś czasu. Przez cały spin off zachowywała się aż nadto rozważnie jak na Uchihopatów, więc niby nadaje się na Naruto 2.0, ale wcześniej tą siłą przeciwstawną były reinkarnacje Asury, które bezwiednie ciągnęła jakaś mistyczna więź z naszymi szaleńcami posiadającymi Indrę. W przypadku Bolta i Sarady tej więzi nie ma i nie będzie, bowiem krąg niekończącej nienawiści Asury i Indry został przerwany przez Naruto i Sasuke. ^^ Zatem w ostateczności albo Studio/Pan Kishimoto/Ktokolwiek pod kogo dziełem autor podpisze się obiema rękami i nogami (Niepotrzebne skreślić ;>) zabierze się za porządny rozwój tego wątku, albo wszystko ładnie pięknie wyjaśni w nadciągającym wielkimi krokami filmie. W obu przypadkach jest to już pewien stopień naciągania, ale lepiej jest tworzyć coś z czego co się jeszcze nie do końca wyjaśniło i wyjaśnić to raz na zawsze, niż tworzyć nowe wątki, rozwiązać je powierzchownie, albo wcale i uznać, że ,,tak miało być, a resztę sobie sami dopowiedzcie'', bo w ten sam sposób DB doczekało się masę dziwnych kontynuacji przez co ciężko jest się połapać w tym co jest kanoniczne, a co nie jeśli nie siedzi się w temacie. ^ ^" Dlatego proszę, niechaj nie idą w przypadku ,,Naruto'' w tym samym kierunku. :)

    No i ostatnia sprawa, a mianowicie wyżej w paru miejscach dałem ,,*'', już wyjaśniam. Chętnie podyskutowałbym o logice świata przedstawionego, ponieważ bez względu na universum, zwyczajnie lubię to robić. Niestety seria o młodym blond-ninja doczekała się jedynie świetnego wstępu, fajnego rozwinięcia i... Słabawego zakończenia. Bardzo słabawego. Nie ma tragedii, bo znam wiele serii, które skończyły dużo gorzej, niemniej ,,to już nie to samo''. Przede wszystkim wcześniej wspomniane struktury: Kiedyś były bardziej wyszczególnione niczym misje rangi tam A, B, C, itp. To samo z Geninami, Choninami, itp. Niestety ta wojna sporo zamieszania dała. 98% wojska od starcia z Juubim to randomy w najczystszym tego słowa znaczeniu. Nie dość, że kompletnie nie myślały samodzielnie to botowały na każdym kroku. Dopiero jak wbił Sasuke z Taką, kilku ninja z Konohy, Edo Ex Hokage to zaczęło się coś dziać. Wreszcie można było popatrzeć na ,,utalentowanych ninja w akcji'' a nie te miernotki. ^^ No ale druga sprawa, że sam Juubi również był nie tą ligą, a każdy następny który go oswoił ze swoim wnętrzem był jeszcze większym koksem. Niestety masa nieścisłości też wynikła z tego, że o ile kiedyś posiadanie jednej natury chakry było w porządku, a trzech to już w ogóle ,,Ło matko i córko'' to teraz czy random, czy wybitny przedstawiciel klanu - Wszyscy wszyscy zostali wrzuceni do jednego wora i posiadanie 4-5 elementów to ,,norma''. :) Strasznie wszystko zostało ujednolicone, zatem naprawdę ciężko (przynajmniej mi) jest dyskutować o tym kto z jakiego klanu pochodzi, co potrafi i w ogóle, ponieważ wojna udowodniła, że można w zasadzie każdą rzecz dokonać. Wszyscy mają pro techniki, a nikt z nich prawie nie korzystał, tylko walka ze ,,złymi'' obyła się na zasadzie turowej bitwy. Zero głębi, strategii, hierarchii. No po prostu postacie strasznie zeszły na równą linię (z wyjątkiem rzecz jasna tych najbardziej ,,wpływowych'', a szczytem tego wszystkiego było tak pokombinować z fabułą, by w ostateczności nie tylko wszystkich wrzucić do jednego wora, odebrać indywidualne cechy, style, ALE także wychylić naszą zacną drużynę siódmą do walki ze złem ostatecznym, a pozostałych wsadzić do śpiączki. Ideoliozzo~ ;)). A że byli za słabi na naszego boskiego, króliczego randoma to w ostatniej chwili napakowano ich (czy inteligentnego Kakashiego, czy przeciętną Saukrę, czy umierającego Obito, itp.) prezentami w postaci różnych ułatwiaczy, które jak nazwa wskazuje przyczyniły się do unicestwienia wroga. ^^
    Owszem dyskusja naprawdę zacna i fajnie było znów poczytać o tych sprawach, ale osobiście nie widzę sensu w przekrzykiwaniu się kto ma większą rację, bo moim zdaniem każdy ją ma. Każdy przy takim ujednoliconym, trochę skiepszczonym zakończeniu. :) Geniusze i głupole podali sobie ręce. Umiejętni i słabiaki też. To samo z tymi co ciężko trenowali, pochodzili z zacnych klanów z tymi co mogliby się równie dobrze nadawać do sprzedaży ramenu. ;)
    I żeby nie było: Nie hejcę, tylko piszę jak ja widzę świat przedstawiony, który tym przypadku jest jaki jest, a jest taki, że można w nim dosłownie WSZYSTKO. :)

    I pewnie teraz się okażę, że temat nowy już jest i nikomu nie będzie chciało się przeczytać moich wypocin. :p Ale to nic, bo i tak od dłuższego czasu miałem potrzebę wypowiedzenia się na te tematy i wreszcie to zrobiłem. ^o^ Ciekawe dokąd doprowadzą jeszcze tą fabułę? Niby się skończyła, ale wciąż coś nowego przez co tworzą się wcześniej wspomniane przeze mnie dziury/niedociągnięcia. No ale o tym to już innym razem. ^^ Być może w końcu na tym długo oczekiwanym V.7 ;)

    .

    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • NNinja
    NNinja

    @DarkStella-san czyli czas nauki 0;) albo go wogóle nie liczymy do średniej, tak czy owak Kakashi potrafił Rasengana, a czas nauki na pewno nie działa na moją niekorzyść.

    Murasaki wa itsuwari no iro
  • DarkStella
    DarkStella

    @NNinja: Kakashi nigdy nie uczył się Rasengana jak napisaleś/aś. On sam mówił, że skopiował to jutsu.

  • NNinja
    NNinja

    @Mifune-san ależ zapraszamy;) the more the merrier;)
    Ta "etatowa pierdoła" jako jedyna miała dość odwagi żeby sprzeciwić się rozkazowi blondasa kiedy ten kazał nikomu się nie wtrącać do walki z Painem, przetrwała pierwszy dzień wojny czego nie może o sobie powiedzieć 50% sojuszu, i praktycznie jednym dobrze wyierzony strzałem z liścia w mordę odmieniła losy wojny, nie mówiąc już o tym że jako jedyna nie załamywała się kiedy Tobi próbował psychicznie złamać blondasa, i przzeszła do działania. W mojej ocenie to chyba najtwardsza osoba w mandze, nawet jeśli daleko jej do najsilniejszej, i jakoś nie widzi mi się żeby wymiękła przy jakimś dzieciaku i to własnym.
    Jeśli zaś chodzi o Boruto to Sasuke miał podobnie bo Fugaku bardziej cenił Itachiego, ale Neji i Kakashi mieli raczej problem z ich brakiem, Neji był wściekły bo obwiniał główną rodzinę o śmierć ojca, Kakashi o śmierć ojca obwiniał olewanie reguł. Jesli chodzi o bycie zadufanym w sobie geniuszem, to jeśli chodzi o geniusza to jeszcze zobaczymy, ale na razie sprawia wrażenie jedynie wkurzonego na ojca i skłonnego do bycia rozrabiaką, natomiast chociaż jest pewny siebie nic nie wskazuje by uważał innych za gorszych. Co do dziedziczenia po dziadkach być może masz rację że chłoptaś wrodzi się w dziadków. Ale w tej kwestii zobaczymy.
    PS: Trailerów do nowej kinówki nie widziałem i nie zamierzam, samą kinówkę może obejrzę. Z akcentem na "może"

    Murasaki wa itsuwari no iro
  • Mifune
    Mifune

    @NNinja
    Pozwolę sobie przyłączyć się do dyskusji na temat talentu Boruto, jak dotąd omawialiśmy tylko i wyłącznie, możliwość odziedziczenia takowego w odległości jednego pokolenia od omawianego podmiotu (czyli Boruto), a co z jego dziadkami? Wiele cech przecież, co udowadniał kolega Mendel dziedziczy się w drugim pokoleniu. Czy słynnemu "Żółtemu Błyskowi" z Konohy, twórcy rasengana, człowiekowi który do perfekcji udoskonalił technikę teleportacji, znał zaawansowane techniki pieczętowania i w dość młodym wieku został Hokage walcząc sam na sam z dziewiecioogoniastym można odmówić talentu? Czy Kushina Uzumaki jedna z niewielu pozostałych członkiń klanu Uzumaki też tego talentu nie miała? już samo to, że zdołała przeżyć ekstrakcje Bijuu świadczy o jej predyspozycjach fizycznych(pokłady czakry) które jak sam przyznałeś odziedziczył Naruto. Taka właściwość bądź co bądź jest już dość wyjątkowym talentem zarezerwowanym dla Klanu Uzumakich. Można też zadać sobie pytanie czy ta osobliwa pomysłowość Naruto do radzenia sobie z przeciwnościami za pomocą cienistych klonów też nie jest jego unikalną cechą dającą mu przewagę nad pozostałymi czyli czymś co można by nazwać talentem.
    Nie mniej jednak należy pamiętać, że talent to tylko część sukcesu reszta zależy warunków do wykorzystania tej szansy. (według niektórych naukowców kształtuje się to w proporcji talent 60% warunki 40%) Wiec myślę ,że Boruto wychowując się w rodzinie Hokage nawet jeśli nie ma olbrzymiego talentu to wciąż ma te 40% które dają mu szanse by resztę wyprzedzić i wywindować samoocenę.
    Co do Sasuke to tym co pozwoliło mu szybko opanować Chidori był Sharingan, który miał przecież być na początku przede wszystkim od kopiowania technik później to się trochę rozmyło. Sasuke ma talent do szybkiego uczenia, Naruto wytrzymałość fizyczną i pokłady czakry, nie chodzi tu o brak talentu u Naruto tylko inną jego naturę.
    Co do dumy z pochodzenia Boruto to zgodzę się ,że napewno nie jest on dumnym reprezentantem swojego klanu, bo przecież jego główną ambicja pokazywaną w zapowiedziach filmu jest zakończenie ery jego "głupiego staruszka" . Ale jeśli spojrzymy na dotychczasowych zadufanych w sobie geniuszy to i Neji i Sasuke i Kakashi mieli problem ze swoją rodziną przede wszystkim ze swoimi ojcami (słynny kompleks Edypa patrz. Evangelion :) ) wiec Boruto po prostu tą tradycje kontynuuje. Co do tolerowania takiego zachowania przez Hinate i Naruto. To z jednej strony mamy wiecznie zapracowanego Hokage co nie ma czasu dla syna, a z drugiej etatową pierdołę która często za cugi swoich dzieci nie szarpie podejrzewam.... ale poczekajmy może się co innego okaże.

  • NNinja
    NNinja

    @CZaras-san jedyną ze wskazanych przez ciebie rzeczy jaka faktycznie wskazuje na talent jest opanowanie rasengana w wyjątkowo krótkim czasie, do reszty przejdę za chwilę, najpierw powiem coś nie coś o tym.
    Zacznijmy od tego że Rasengana w mandze potrafiło dokładnie 5 osób, przy tak małej próbce trudno stwierdzić jaki czas jest dobry, a jaki zły. Z tych 5 osób jedynymi których czas nauki znamy to Naruto i Minato, z tym że Minato nie uczył się tej techniki a tworzył ją od zera, dla tego zajęło mu to wiele czasu, Ile czasu uczyli się tego Jiraya Kakashi i Konohamaru nie wiemy, może to było krócej, może dłużej niż blondas. Co więcej Naruto przez długi czas pracował wyłącznie nad tym, nie majac do roboty nic innego, a na dodatek kiedy założył się z Tsunade że nauczy się w tydzień już był na ostatnim etapie nauki do ktorego nie doszedł w minutę, spędził ten tydzień na intensywnych ćwiczeniach i ledwo się wyrobił, co więcej przez długi czas ze wszystkich osób które potrafiły Rasengana Naruto był jedyną która nie potrafiła tego zrobić jedną ręką, czy nawet dwiema, zawsze potrzebował klona do pomocy. Także w kwestii "szybkiej" nauki rasengana nie zauważyłem nic co by wskazywało na to że nauka rasengana wchodziła mu szczególnie łatwo, a tym jest własnie talent. Dla porównania Kakashi mówiłe że nawet wczesny etap opanowania żywiolu zajmuje srednio 6 miesięcy a cała nauka może trwać latami, Sasuke opnaował raitona do chidori, ćwicząc przy tym szybkość plus potem jeszcze samo chidori i całość łącznie z żywiołem zajęła mu miesiąć, czyli znacznie szybciej niż wspomniana średnia i TO jest talent.
    Wracajac do pozostałych kwestii. Połączenie żywołu z rasenganem to nie była kwestia tego że jako jedyny zdołał to opanować tylko jako jedyny WPADŁ na to jak to zrobić, prosty trik o którym nikt inny nie pomyślał. To nie była kwestia talentu, ani szczególnych umiejętności a zwykłej pomysłowości. Energię natury opanowało do tej pory 5 osób, Jiraya, Minato, Hashirama, Naruto i Kabuto. Predyspozycją do tego była duża ilość chakry, czego nigdy blondasowi nie odmawiałem. Z tych 5 znanych osób tylko Jiraya i Kabuto przechodzili zmiany używając Senjutsu, zatem Blondas należy do 60% pozostałych, czyli do większości. MOżna się jeszcze dokłócać że Juugo też potrafił używać energii natury i też się przy tym zmieniał, ale abstarchując od debilizmu samego faktu, Juugo nie używać jej świadomie, nigdy się tego nie uczył i nigdy nie probował, to było spontaniczne, niezależne od jego woli, dla tego go nie policzyłem. Nawet gdyby to i tak połowa się nie zmienia, zatem nie jest to większość. A do mniejszości kto należy? Jiraya który nie lubił używać Senjutsu i dla tego miał z tym problemy, Kabuto który naumiał się względnie niedawno, będąc samemu pieruńsko niestabilną mieszanką genów i wspomniany Juugo, który jak już mówiłem nad senjutsu wogóle nie umiał panować. Zatem pokusiłbym się o stwierdzenie że to nie bezprzemianowe opanowanie świadczy o wybitnym talencie blondasa raczej jego brak świadczy o braczu czasu/talentu/chęci u pozostałych. Moc Biju można opanować na tyle na ile bestia pozwoli, zmusić Kuramę siłą do posłuszeństwa blondas nawet dsam nie umiał udało mu się to dopiero jak pomogła mu Kushina. Jeśli chodzi o namówienie kuramy do współpracy to to akurat było jego słynne make0friend no jutsu, a nie żaden szczegolny talent ani umiejętność. To samo jeśli chodzi o ujażmienie bestyjek, to była kwestia MFnJ, tylko i wyłącznie. Bunta nie miał wiele do gadania w kwestii tego czy ktoś go przywoła czy nie, mógł najwyżej być chętny lub nie do pomocy jak już się pojawił. Samo przywołanie go to kwestia chakry, którą blondas wcześniej miał dzięki Kuramie, samemu nie dawał rady z przywołaniem. Sklonienie do pomocy... no cóż, za pierwszym razem Bunta dyndał nad przepascią musiał z niej wyskoczyć, a ze blondas był na nim jemu się ocalało przy okazji. ZA drugim razem do współpracy namówił go Gamakichi, nie blondas, za trzecił przyjechał razem z resztą żabiego pakietu i przywołała go z resztą Shima, nie blondas, ciężko też stwierdzić na ile był pomcny na prośbę Fukasaku a na ile na prośbę blondasa. Fillerów nie liczę. Od biedy samo MFjN można uznać za swego rodzaju talent, ale jakoś wątpię by TAKI talent pasował do twojej tezy.
    Jeśli chodzi o przykłady różnic między rodzicami i dziećmi to Przyjrzyjmy się temu bliżej. O Sakumo wiemy tyle że zawalił misję by ratować kumpli, na co wściekli się wszyscy. Kakashi z początku trzymał się sztywno zasad, właśnie dla tego że sprzeciwienie się im zabiło jego ojca, i to go ukształtowało. Z czasem z resztą zaczał prezentować dokłądnie to samo podejcie co jego ojciec, za sprawą obitego. Asuma może i za młodu był buntowniczy, chociaż ja nie przypominam sobie choćby jednej sceny z młodym Asumą, ale z tego co ja widze z wiekiem stał się dość zbliżony do spokojnego, sympatycznego faceta dbającego o rodzinę i podwładnych jakim był Hiruzen. Przykład Konohamaru jest totalnie z d*** wzięty bo jego rodziców wogóle nie znamy, wiec sugestia że był inny to czysta spekulacja. Powołałeś się na przykład dziadka, ale przykład Asumy który był bratem jego ojca przeczy twojej hipotezie, bo Asuma był jak sam stwierdziłeś młodym buntownikiem, mniej więcej tak jak konohamaru, czemu brat Asumy za młodu miałby taki nie być? Jeśli chodzi o Nejiego to to co wiemy o Hizashim praktycznie idealnie pasuje do tego co wiemy o Nejim. Neji bardzo ale to bardzo nie lubił podziału na główną i poboczną rodzinę, a przypomnę scenę z mangi w któryj Hizashi patrzył z niechęcia na członków głównej rodziny i braciszek przysmarzył mu pieczęć żeby przypomnieć mu jego miejsce w szeregu. Później dowiadujemy się ze Hiazshi zginął z własnej woli broniąc kogoś dla tego że był bliskium, nie dla tego że był z głownej rodziny, dokładnie tak samo zginał Neji. Najbliższym sensownego przykładu jest Hinata która od ojca faktycznie się diametralnie różni ale... no właśnie zawsze jest jakieś ale;) Bo w każdym z powyższych przykładów jest spora dziura, mianowicie w żadnym nie znamy MATKI, w każdym znany jest tylko ojciec(oprócz Konohamaru, którego nawet ojca nie znamy), co automatycznie rzuca cień na teorię że dzieci są różne do obojga rodziców, jak byś nie kombinował.
    Nie twierdzę że dziecko jest wymieszaniem cech rodziców, ale trudno mi sobie wyobrazić dziecko które było by absolutnym przeciwieństwem obojga, a to właśnie sugerujesz. Czy ów synalek blondasa mógłby mieć szczególny talent? Jeśli tak to na pewno nie po rodzicach. CZy mógłby być arogancki? Cóż, masz rację twierdząc że wychowanie ze strony rodziców to nie wszystko, ale na pewno ma swój wpływ, i to sądzę że raczej mniejszy niz większy. Pamiętaj że Blondas naprostował już sporo osób, od Nejiego poczynając, a w chłopakiem miałby kontakt od urodzenia, więc gdyby nawet młody wykazywał takie cechy to jestem bardziej niż pewien ze blondas szybko by mu je wybił z głowy. Masz racje że czynniki zewnętrzne również kształtują dziecko, ale takim "zewnętrznym" czynnikiem który twoim zdaniem wykształciłby arogancję jest jego pochodzenie, a trudno mi sobie wyobrazić by dzieciak tak dumny ze swojego pochodzenia że uważa się z jego powodu za lepszego od reszty świata byłby równocześnie na tyle nieposłuszny wobec rodziców którzy są jakby nie patrzeć źródłem tego pochodzenia, a nie widze możliwości żeby Blondas i Hinata takie zachowanie akceptowali.
    PS. Tak marudziłeś wczesniej że Boruto jest klonem blondasa, a praktycznie zasugerowałeś żeby to był klon młodego Nejiego;)
    PPS. Ech... jak ja tęskniłem za takimi starymi dobrymi debatami w komentach na Senpuu;)

    Murasaki wa itsuwari no iro
  • CZaras
    CZaras

    @Mifune muszę przyznać, że ciekawą interpretacje dałeś do tego co pokazano nam na temat Boruto. Niestety pokazano nam na tyle mało, że niewiele można powiedzieć na pewno, a dużo pozostaje do kwestii rozważań. Ja osobiście zinterpretowałem dotychczasowe zachowanie młodego Uzumaki w odmienny od Ciebie sposób. Jego występy, wykrzykiwania zrozumiałem w sposób analogiczny do podobnych zachowań Naruto w pierwszych chapterach serii, tj. chęć zwrócenia na siebie uwagi w najgłupszy możliwy sposób. U Naruto wynikało to z posiadania biju i tego, że cała Konoha go unikała, zaś u Boruto z tego, że jego staruszek jest Hokage, przez co jest tak zapracowany, że nie ma dla niego wiele czasu, dlatego chłopak by zwrócić jego uwagę robi mu przeróżne "psikusy".

  • Mifune
    Mifune

    @CZaras jednocześnie się z tobą zgodzę i nie. Po pierwsze masz racje ,że Boruto ma wszelkie predyspozycje by zostać zadufanym w sobie geniuszem, jak i również i w tym ,że kształtowanie charakteru dziecka nie odbywa się w prosty sposób na zasadzie "Rodzice są mili to dzieciak pewnie też" nie tylko ze względu na czynniki zewnętrzne ale także dlatego, że wpływ tego jaki charteru rodzica na charakter dziecka nie jest całkowicie bezpośredni często skutkuje całkiem przeciwnym tworem. Jednak w innej kwestii się z tobą nie zgodzę, Boruto nie tylko ma predyspozycje by stać się zadufanym geniuszem tylko nim jest. Na obecnym etapie fabuły nie mamy tak naprawdę dużo o nim informacji bo w gaidenie był trzecioplanową postacią, chociaż można już stwierdzić ,że nie jest on typem w stylu Nejiego czy Sasuke. Wpływ na to ma pewnie fakt iż brak w jego życiu wstrząsającego doświadczenia które mogło by go tak ukształtować. Niemniej jednak sądząc po jego wybrykach zachowaniu w stosunku do ojca i innych mieszkańców wioski jest on dzieckiem dość egocentrycznym i rozpieszczonym co uwydatnia się w porównaniu z dojrzałą jak na swój wiek Saradą. Ponadto warto zwrócić uwagę na zaprezentowane trailery filmu o Boruto gdzie jego catchphrase jest 負ける気がしねぇ! co można przetłumaczyć jako "nie wydaję mi się żebym miał przegrać!", co pokazuje że jest dzieckiem raczej pewnym swoich możliwości żeby nie powiedzieć aroganckim. Sceny w akademi gdzie chwali się tym jaki numer zrobi też pokazują ,że jest raczej świadom swojej wysokiej pozycji w klasie. Dopinającym całość elementem jest to jakiego mistrza wybrał sobie Boruto czyli Sasuke i to ,że zgodnie z trailerem używa Chidori która jest przecież techniką zarezerwowaną dla linii zadufanych w sobie geniuszy ;) (najpierw Kakashi póżniej Sasuke a teraz Boruto) Sarada natomiast została namaszczona jako spadkobierczyni "Woli Ognia" ze swoim pragnieniem zostania Hokage a także tym ,że to sposób bycia Naruto podziwia bardziej niż Sasuke. Prosty zabieg mistrza Kishimoto ze zamianą ról w następnym pokoleniu, sharingan z rasenganem był by ciekawym połączeniem a może jeszcze chakra ognia chciałbym to zobaczyć :)

  • CZaras
    CZaras

    Ciekawe rzeczy prawisz. Hokage nie posiada talentu? No to ciekawie. Pierwsza osoba, która zdołała połączyć rasengan z naturą chakry, beztalencie. Jeden z nielicznych, którzy potrafili w pełni kontrolować chakre natury (bez przekształceń ciała), beztalencie. Jeden z nielicznych, którzy w pełni opanowali moce ogoniastych bestii, beztalencie. Druga osoba w historii, której wszystkie bestie pozwoliły się ujarzmić (bez przymusu), beztalencie. Ktoś kto opanował rasengana w niemal rekordowo krótkim czasie, beztalencie. Jeden z nielicznych, któremu Gamabunta pozwolił na przywoływanie siebie, beztalencie. Faktycznie wszystkie fakty wskazują, że Naruto nie wykazywał nigdy żadnego talentu do pojmowania wiedzy, kajam się. (P.S ostatnie zdanie jest sarkastyczne).

    Tyle co do braku talentu Naruto. Zaś jeśli chodzi o jego dziecko to nie wiem czy zauważyłeś (Kishimoto tworząc chapter 700 na pewno nie), ale dzieci nie zawsze są lustrzaną kopią rodziców. Często z tego jacy byli ich rodzice szczególnie gdy byli wielkimi wojownikami jakiś cień pada na myślenie ich dziecka. Tutaj w Naruto jest wiele przykładów. Zaczynając od wspomnianego Kakashi'ego, przez Asume, który jak się zdaje był za młodu dość buntowniczy oraz Konohamaru (co prawda nie syn, lecz wnuk, ale w gruncie rzeczy wychowywany przez Sandaime Hokage). Poza tym też Neji oraz Hinata wyrośli, również na osoby zupełnie inne od ich rodziców. Czemu, więc nie miałoby być tak i tym razem. Byłbym w stanie znaleźć kilka powodów, dla których owy Boruto mógłby być zadufany. Wymieńmy kilka:
    - Mój ojciec jest Hokage i bohaterem świata,
    - Mój dziadek był Hokage i bohaterem wioski,
    - Moja matka pochodzi z głównej linii jednej z najpotężniejszych rodzin w wiosce,
    - Moja babcia była potężną shinobi,
    - Z uwagi na to mógłby sobie pomyśleć, że jest to kwestia przeznaczenia, że to dla jego rodziny stołek Hokage i potęga została zwyczajnie przypisana, a jego ojciec z początku był lamusem, bo po prostu przeznaczonym mu było znaleźć swój talent trochę później.

    Generalnie, więc chłopak moim zdaniem miał wszystko, by być zadufanym geniuszem. Za byciem geniuszem świadczą geny, najlepsi nauczyciele oraz motywacja (przedłużenie rodzinnej linii Hokage). Zaś za byciem zadufanym to co wymieniłem. Generalnie, bowiem nie jestem fanem teorii, że dziecko jest dokładnie takie jakim je rodzic wychował. Dochodzą czynniki zewnętrzne, na które dziecko patrzy nie tak jakby rodzic tego chciał, które są przetwarzane na taki sposób jaki tylko owo dziecko tego chce. I tak dzieciak mógłby widzieć inaczej stołek Kage jego przodków, historie rodziców i dziadków. Gdyby było tak jak mówisz, że każde dziecko jest wymieszaniem cech rodziców to w zasadzie wszystkie niegrzeczne dzieci wychodziłyby z patologicznych rodzin, a tak przecież nie jest. Nie byłoby ciekawej przemiany Kakashi'ego, Konohamaru byłby charakterem jak stary zboczony pierd (połączenie Ebisu i Hiruzena), a Asuma za pewne nigdy nie udałby się do klasztoru Ognia.

  • NNinja
    NNinja

    @CZaras-san nie wiem czy pamiętasz ale za starych czasów mieliśmy tu użytkownika nazywanego @Buster, był jaki był, ale mi zapadł w pamięć głównie jako król marudzenia, mam wrażenie że ostatnio brałeś u niego lekcje.
    Twój pomysł na potencjalnego syna Naruto i Hinaty to chyba najgłupszy pomysł o jakim ostatnio słyszałem, a parę dni temu skończyłem Gaidena więc konkurencja duża. Generalnie sugerujesz żeby synalek był dokładnie wszystkim tym czym rodzice nie są, ma mieć taent i być arogancki, bez obrazy ale ani blondas ani Hinata nie przejawiali nigdy ani wybitnego talentu ani zadufania w sobie, Blondas upierdzielił akademię 3 razy chyba, a praktycznie wszystko co umie zawdzięcza albo futrzakowi, albo bonusom od Asury czy tam Indry(nie pamiętam który jest który), albo wybitnie długim treningom pod okiem przekoksa Jirayi, albo innego koksa Kakashiego, jedynym wyjątkiem są kagebunshiny których nauczył się ze zwoju, praktycznie nic nie zawdzięcza własnemu talentowi, a pod zwględem charakteru zaprzyjażnia się ze wszytskim co się da, nawet z czarnym charakterem Nagato. Hinata jest chyba najmilszą osobą w mandze, jak długo nikt nie próbuje skrzywdzić jej bliskich, a pod względem talentu wystarczy przypomnieć sobie jak dostała lanie od Nejiego, który to faktycznie był utalentowany. Po kim niby miałby odziedziczyć ów talent i arogancję? A nawet jakby próbował być zadufany w sobie, to dla czego sądzisz że Hinata z Blondasem nie ustawiliby go do pionu?

    Jeśli chodzi o Gaidena mam wrażenie że miałęś diabelnie wysokie wymagania co do spinoffa na 10 chapterów, czyli mniejszego od średniej kinówki. W tak krótkim czasie nie dało się pokazać wszystkich więc skupili się na Saradzie i moim zdaniem nie był to błąd, bo jako jedyna była w miarę przemyślana. Jeśli chodzi o Orochimaru odniosłem wrażenie że nie siedzi w znanej kryjówce tylko jest w niej trzymany a Tenzou ma na niego oko żeby nic nie kombinował. Dla mnie Blondas podszedł do sprawy w ten sposób: Stary Hebi jest zbyt niebezpieczny żeby go puścić wolno, ale w czasie wojny mam zdrowo pomógł sprowadzając starych Kage, więc może jeszcze coś dobrego z niego wyniknie, więc zostawmy mu pewną swobodę działania, ale mielmy na niego oko w razie jakby znowu coś knuł. W moim mniemaniu podejście względnie rozsądne, i pasujące do miłującego pokój Blondasa. Danie Kabuto na szefa sierocińca to idiotyzm, tu się akurat zgadzam, ale nie sądzę by można go było nazwać zbrodniarzem wojennym, w sytuacji gdy nie wiemy czy świat blondasa wogóle ma jakieś prawo wojenne które można by złamać. Decyzja o wpakowaniu Shinów do sierocińca była wyjaśniona i przedyskutowana, Sasuke spytał czy Kabuto zdoła ich upilnować odpowiedź była twierdząca, co dokładnie z nimi zrobili nie wiadomo, ale resocjalizacja była bardzo w stylu blondasa, niue wiem czy serio liczyłeś że blondas nagle bezwględnie każe wybić bandę dzieciaków za to że miała szurniętego tatusia. Finał wątku Sarady nie jest głupszy niż sam fakt jej istnienia, to że debil Suigetsu pomylił probki można uznać za pójście po najmniejszej linii oporu, ale mimo wszystko jakiś plan w tym był i nie uważam że był wybitnie zły. To że Sasuke jest z Sakurą to większy debilizm ale to akurat nie jest wina Gaidena.
    Jeśli chodzi o poAizenowe wątki wybielacza, nie wiem, nie oglądam, nie czytam, nie ocenię.

    Murasaki wa itsuwari no iro
  • CZaras
    CZaras

    Cóż koniec Gaidena, czas na podsumowanie tego co zostało w nim narysowane i napisane.

    Generalnie w mojej ocenie połącze ten gaiden z ostatnim chapterem Naruto, czyli po prostu wszystkim co działo się w przyszłości.

    Najpierw jak to sobie wyobrażałem. Ja sądziłem, że te dzieciaki i parki będą kwestią jakichś przemyślanych decyzji. Znaczy, że będzie coś takiego jak u Kakashi'ego. Jego ojciec był taki, poniósł klęskę, więc on sam z początku szedł drogą zupełnie odmienną, by nie powtórzyć "błędu" swego ojca. Tymczasem odniosłem wrażenie, że w większości dzieci bohaterów są kopiami ich z przed lat z lekko zmienionymi imieniem i wyglądem. Największe nadzieje wiązałem z owocem miłości Naruto i Hinaty. Liczyłem, że Kishi wykombinuje coś ciekawego, że będzie to w odróżnieniu od ojca za młodych lat będzie geniuszem z byakuganem, który z racji na pochodzenie od przywódcy wioski oraz swój niewątpliwy talent będzie zadufany w sobie. Coś w tę stronę miałem nadzieje, że to pójdzie. Co do samego gaidena i jego fabuły to liczyłem, że będzie to powrót do starych dobrych czasów z początku serii. Stwierdziłem, bowiem że im większe koksy tym bardziej Kishimoto się gubił w swoim świecie, więc może gdy wróci do raczej małego rozmiaru siły to manga na chwile znów zyska swój blask. Wreszcie liczyłem na jakiegoś ciekawego przeciwnika o oryginalnej mocy, o powrót dreszczyka emocji.

    Co natomiast dostałem?

    No cóż zacznijmy od rzeczy, które mi się nie podobały:
    - Dzieci. Kishimoto w gaidenie nie pokazał nic ciekawego o nowej generacji shinobi poza Saradą i Chouchou. Sarada wydała się całkiem ciekawą postacią, zaś Chouchou wkurzała mnie niemożliwie,
    - Przekokszenie nowej generacji. Już raz mieliśmy w Naruto starcia starszego pokolenia z młodszym (podczas wojny) i działo się bardzo źle. Starsze pokolenie zostało ukazane jako straszne patałachy, które mimo nieśmiertelności zapewnianej przez edo tensei nie potrafiło zabić choćby 5 przeciwników posiadających imię (nie wliczając Madary, bo z nim to bardziej skomplikowane). Drugi raz dochodzi do możliwości porównania generacji i znowu to samo. Kishimoto nie uczy się na błędach. Najpierw bubun baika no jutsu Chouchou, która nie była nawet geninem, zaś wykonywała technikę, którą Chouji pokazał dopiero po egzaminie na chuunina, a nawet z tego co pamiętam to po zażyciu pierwszej pigułki. To jeszcze nic w porównaniu z występem Sarady z bodajże 9 chaptera kiedy zaprezentowała siłę uderzenia myślę, że porównywalną z tą Sakury z okresu starcia z Sasorim. Do tego posiada już sharingan, myślę więc że nim została geninem spoko mogłaby zdać egzamin na chuunina :)
    - Starzy znajomi. Orochimaru, geniusz, badacz, myśliciel, wybitny umysł analityczny, a nadal siedzi w tej samej kryjówce, której położenie wie, iż jest doskonale znane w Konoha po zbrataniu się na powrót wioski z Sasuke. Czy, więc kryjówka, której główny wróg zna położenie nadal jest kryjówką? I czy taki geniusz jak Orochimaru nie powinien wpaść na zmianę lokum? Kabuto - jeden z największych zbrodniarzy wojny, przyczynił się do śmierci setek, a może nawet tysięcy członków armii sprzymierzonych, został dyrektorem sierocińca... czy tu trzeba coś dodawać? Chyba tylko słowo "żenada". Rozczarowaniem był dla mnie też sam Naruto, którego decyzje wydały mi się niezrozumiałe. Wie gdzie znajduje się jeden z największych zbrodniarzy jego czasów, ma wystarczającą moc, by go wreszcie usunąć i nic? Jedynie co to każe go pilnować? O decyzji mianowania Kabuto dyrektorem sierocińca już nie wspomnę. Władowanie małej armii gości z MS do sierocińca tuż po tym gdy zamierzali Cię zabić. To wszystko zakrawa na dramat i z gaidena myślę, że należy wyciągnąć wnioski, iż w przyszłości 7 Hokage zostanie zapamiętany jako ten najbardziej nieudolny,
    - Wątek Chouchou. Był głupawy jak na mój gust, postać nie zabawna tylko śmieszna, generalnie nie mój gust,
    - Głowny przeciwnik. Znowu sharingan!? Czy Kishimoto nie ma już innych pomysłów na moce silnych przeciwników niż ładowanie w nich oczków Uchihów? Autentycznie zdziwiłem się, gdy okazało się, iż w te sprawę z Shinami nie były zawiązane geny Hashiramy. No i oczywiście kolejna już cholera wie, która moc sharingana. O czasy gdy w Naruto klany posiadały swoje wady i zalety, a Hyuuga byli silni wróćcie.
    - Fabuła. Tak jak już mówiłem liczyłem na coś innego, na więcej dzieciaków mniej kolejnych super badassów, susanów, amaterasów i innych kyuubi modów.
    - Finał wątku rodziców Sarady. W zasadzie to od pewnego czasu czekałem tylko na ten finał, by dowiedzieć się w jaki sposób to wytłumaczy Kishimoto tak, żeby nie zrobić z Sasuke takiej gnidy. Niestety mangaka postanowił zrobić skok w tył, wycofać się ze wszystkich wcześniejszych dowodów i wyprowadzić część żenującego happy endu.
    - Mega ultra ultimate Happy End. Wszystko znowu skończyło się pięknie tak, że wszyscy są radośni. Mordercy dostają drugą szansę i będą niańczeni przez innego morderce, zaś córcia, jednak zna swoich rodziców. Z całej tej fabuły nie wynikło nic poza śmiercią jakiegoś etapowego czarnego charakteru, czyli tego Shina seniora.
    - Pewnie coś mi jeszcze się przypomni, ale już tam walić to, jestem wystarczająco zażenowany.

    Co mi się podobało:
    - Cóż do końca 9 chaptera podobał mi się wątek Sarady, ale z uwagi na jego rozczarowujący finał muszę powiedzieć, że... nic. Biorę pełną odpowiedzialność za swoje słowa i mówię, że w Naruto Gaidenie nie podobało mi się do końca absolutnie nic.

    Ocena Gaidena 0/10 Stracony czas, jeszcze gorsza głupota niż arce Bleacha po zapieczętowaniu Aizena.

    Jako, że to za pewne już koniec mangi Naruto to chciałem napisać jeszcze ogólną refleksję taką, ale to jutro, bo kurde zmęczony jestem, a wystarczająco przykrych słów wylałem już dzisiaj. Mam nadzieje, że choć jedna osoba przeczyta moją opinie nim weźmie się za Gaidena i zamiast tego poświęci czas na coś bardziej twórczego. Do widzenia.

  • FinnMacCoool
    FinnMacCoool

    Ch*j, dupa i kamieni kupa, czyli w wolnym tłumaczeniu na japoński: Naruto Gaiden...
    Rozczarowanie maksymalne, nawet jak na króciutki spin off.

  • Szach
    Szach

    było ciepłe lato choć czasem padało
    za dużo wina się piło
    i nie wiadomo z kim się spało...

    po olaniu sakury przez saska tak wyobrażam sobie poczęcie sarady

  • Yuli-Senju
    Yuli-Senju

    "Never Ending Story" Czyżby? Gaiden jako całość, no nieźle bym powiedziała . Sarada jest ciekawą osobą, cały spin-off skupiał się na niej i jej problemach rodzinnych (Trudne Sprawy) Zakończenie bardzo dobre ale jeszcze nie cudne. Tak jak wspomniała @Miitsuki czuję niedosyt również. A jeśli chodzi o SasuSaku tak z niczego powstało coś. W całym Shipp i zwykłym Naruto nie było żadnej sceny SasuSaku, sceny, w której to nie Sakura mówiła (jak zawsze zresztą) ,,Sasuke! Zostań ze mna.." itd. ale tez choć odrobinkę, okruszek czułości do niej od Sasuke. Kompletne null :C Więc oceniam solidne 8/10 . PS. Dobrych wakacji, urlopu wszystkim! :)

    Szukam świata, w którym człowiek człowiekowi człowiekiem
  • Eriessette
    Eriessette

    Ohayo minna! o(〃^▽^〃)o

    Dzisiaj zacznę od anime. Być może po raz ostatni w tym składzie (anime/manga), ale kto wie kto wie...

    ANIME:
    Przy Sasuke ciężko rannym pewna postać stoi,
    a tej Karin od złych myśli aż się w głowie roi.
    Ku zdziwieniu całej Taki i Orochimaru,
    tą postacią się okazał człowiek złego zamiaru.
    Strachu nie ma moi drodzy, on się zajmie ranami,
    a to dzięki Itachiemu i jego Izanami!

    W innej części pola bitwy nie uchwytny wielki wróg,
    gdy techniki nie wystarczą, potrzeba przekroczyć próg.
    On niedoceniony w świecie ninja od małego,
    wciąż gardzony, popychany, choć nie zrobił nic złego.
    Teraz szanse ma pokazać swemu ojcu w niebie,
    że ta dzika bestia młodości wciąż głęboko w nim drzemie.


    Autorzy trochę nie przemyśleli moim zdaniem, by dawać te retrosy o Kakashim/Obio/Rin tuż przed retrosami o Guy'u/Kakashim/ojcu Guy'a, bo raz, że mogą bardziej nużyć niż cieszyć (wszak znowu retrosy), a dwa, że najpierw pokazali akcje z wydarzeń po samobójstwie ojca Kakashiego, a tutaj znowu cofamy się do momentu PRZED. :) No ale chronologia w tej serii od zawsze leży i prosi o dobicie. :p Wracając do samej akcji. Musiałem się wspomóż soundtrackami z kinówek (polecam zwłaszcza z Movie 03 i Movie 04. Tam epic leży na epicu i podpiera się epickiem :p), ALE dałem radę i bawiłem się nawet dobrze. ^u^
    Trochę walki, trochę retrosów. Część tych retrosów było zapchanych ,,bonusami'' od studia, ale chyba z dwojga złego wolę coś takiego niż 20 minut fillera, 3 minuty mangi i bezczelnie nazywać odcinek ,,zgodny z mangą''. ;) Fajny wstęp z Kabuto. Znowu scena jak wsysnął swojego pytona w Sasuke skojarzyła mi się z czymś bardzo niegrzecznym, ale nie ma się czego uczepić. To akurat jest kanon. ^ ^"
    No cóż Sasek w stanie agonalnym, Naruciak też... ALE co to? Przejdźmy dalej! Co my tu widzimy? Próbka walki w stylu dragonballowym - No, to wciąż daleko jeśli chodzi o konkret, ale są pewne postępy. ;) Za tydzień kolejny etap z życia młodego Kulfona Guy'a, ale akurat jest to niezbyt znana część Wielkich Zbiorowych Flashbcków Konohy, więc z chęcią się w nie wgłębię w wersji anime. ;) Niech robią sobie dobre wejście, ale pod warunkiem, że następne wydarzenia (które są BARDZO ważne) pokażą w jak najlepszej jakości. ^^ Inaczej Eriessette będzie pogniewany...
    PODSUMOWUJĄC: Godzina Wielkiego Wpi*****u zbliża się równie wielkimi krokami. Zapraszamy wszystkich na scenę, show nadal trwa! ^.^ Tymczasem żeby nie było tak ekscytująco co jakiś czas będzie ona przerywana pewnymi innymi nadchodzącymi wątkami, ale to nic. :) Ja już od dawna nie patrzę na Naruto jako jakiś sztywny analizator logiki oceniając z perspektywy dawnego klimatu i sposobu budowania świata przedstawionego. Ja przez tą jedną godzinę znów chcę być dzieckiem dla którego przede wszystkim liczy się świetna walka oprawiona w dobrej grafice i muzyce. Jeśli te 3 warunki będą na zadowalającym poziomie to nawet SPOILER! Kaguya Arc ocenię na mocną dziewiątkę. ;)
    Co do nowego endingu to wygląda jakby był małym żartem od twórców. Wątek faceta od ramen do prawdopodobnie ostatniego ED serii, serio? :p Muzyka miłą dla ucha. Niebyt jakaś wybitna, ale przynajmniej żadne smęty. Ale już z tym ramenem to pojechali po bandzie. Śmiechłem jak to zobaczyłem. :D

    OCENA KOŃCOWA ODCINKA 417 : 8/10
    OCENA KOŃCOWA NOWEGO ENDINGU: 7/10

    Ahh te soundtracki Pana Takanashiego. Przy nich nawet obrady sejmowe powodowałyby ciary na dziarach. \m/

    Przejdźmy dalej. ^_^"

    MANGA:
    Tutaj się rozpiszę trochę bardziej. A co mi tam. To prawdopodobnie ostatni raz, by opisywać to wszystko przy combo anime x manga. :D Nawet jeśli manga to w sumie dodatek. No właśnie, ale czy aby na pewno?
    W zasadzie początkowe chaptery sugerowały, że tak, ale czym dalej w las tym więcej ,,części drugiej'' (dla niewtajemniczonych to wydarzenia po powrocie Naruto do wnioski liścia w mniej klaunowatym wdzianku i z Jirayą u boku w anime znanym pod szyldem ,,Shippuuden'' ;>), ale potem to się szykowało coś grubszego. A tak przynajmniej od ch.4 do 6-7, bo potem znowu akcja zwolniła się. Wiele wyjaśnionego zostało już u Orochimaru na działce. Aż w końcu 3 ostatnie chaptery to generalnie rozwiązywanie wszystkiego po najmniejszej linii oporu. Wiecie: Tobi to Obito, Kisame to ryba, a Orochimaru to Krzysztof Ibisz. ;)
    Czy jestem zawiedziony takim obrotem spraw? Po części tak, ale nie na tyle, by nazwać to gniotem, czy Bóg wie jakimi epitetami. Powiedziałbym bardziej, że (tak jak już tu dyskutowałem min. z @NNinja-san) zostały ukazane dwa wątki: Rodzinnych rozterek Sarady, oraz nikczemnego Shina. Sądząc po tematyce dwóch poprzednich części, myślę, że każdy z nas przed rozpoczęciem rozdziału 1 był niemalże pewien, że bardziej skupimy się na jakichś bitwach, nowych przygodach nowego pokolenia, itp. A ewentualne ,,trudne sprawy'' będą jedynie tłem. Tu proszę, myk Pan Trollshimoto na pierwszy plan dał sprawy sercowe klanu Uchiha, a jakiegoś tam Shina jak szybko pokazał w mroku tytułującego go przyszłym następcą Madary, tak szybko okazał się nieudanym eksperymentem Orochirelli, dziwakiem i kompletnie nie przygotowanym choćby do bitwy z grupką ninja na wyższym poziomie niż Genin, by ktokolwiek mógł go brać na poważnie jako ,,grubszą rybę'' tej mangi. :)
    Co mi się nie podobało:
    - Wątek Shina. Wiele sprawdziło się z tego co po cichu obstawiałem, niemniej to były raczej obawy, niż oczekiwania. Niestety po drodze ten wątek się gdzieś rozsypał, a najlepiej ukazują to chaptery 9 i 10. ^^
    - Olanie wątków, które miały dobry początek, średnie rozwinięcie, ale dalej można było z tego zrobić podstawy do nowej serii, tudzież nawiązanie do nowego filmu,
    - No właśnie brak jakiegokolwiek nawiązania do filmu. Liczyłem tutaj na to, że nie wiem, może ten boss okaże się pionkiem w grze kogoś kto okaże się bossem w nowym filmie o Bolcie. A tutaj no... Nie do końca. :)
    - Zrób Zbiorową Orgię Konohy, daj 10 dzieciaków w tym samym, bądź zbliżonym wieku, ogłoś dodatek o nowym pokoleniu, zrób wątek wykorzystując tylko jednego z nich,
    - Kilka nieścisłości, ale do tego jestem w sumie przyzwyczajony w tej mandze.
    Co było dla mnie neutralne:
    - Wątki humorystyczne tj, rozwalenie własnego domku przez Sakurę, czy Chouchou (choć wiem, że wielu denerwowała jej obecność w Gaidenie, to mnie ani nie parzyła, ani nie ziębiła),
    - Mało Bolta (On ma swój film, więc dobrze że nie wszędzie Bolt, a też trochę czasu antenowego dla Sarady. Z drugiej strony jakby było go trochę więcej to nic by się nie stało ^^)
    Co mi się podobało:
    - Z pewnością cały ten wątek Sarady. Nie wszystko może przeszło tak jakbym tego chciał, ale to nie jest koncert życzeń. Autor skupił się na Saradzie i dociągnął jej wątek do końca, a chapter 10 jest świetnym tego przykładem. ^^
    - Stare dobre podtrzymywanie widza/czytelnika w niepewności. Choć chwilowej, to jednak zawsze to coś. Było o czym dyskutować, a to najważniejsze. ;)
    - Nie wymyślanie na poczekaniu mutantów z którymi nie daliby sobie rady sami ,,Bogowie ninja'' Naruto i Sasuke, ich dojrzałość itp.
    - Całość klimatu utrzymywała się co prawda z kilku absurdów, ale ogółem bliżej gaidenowi wątkom po arcu Peina, ale przed wojną, niż absurdom do kwadratu z czasów Kaguyi/Toneriego,
    - Ciekawe ocieplenie wizerunku niektórych postaci. Co prawda wciąż nie mam pojęcia co zbrodniarze wojenni robią na wolności, ale designy prawie każdego z nich mnie pozytywnie zaskoczyły. ^^ (prawie, bo Orochimaru...)
    - Całokształt. :)
    PODSUMOWUJĄC: Są elementy na których jestem zawiedziony, jak choćby pierwszy z brzegu wątek Mini-Juubiego. Ani nie wiadomo co to w ogóle jest, ani nic. Sarada zgniotła go jak małego robaczka i po zawodach. Niemniej jednak dobrze się to wszystko czytało. Ważne że wywarło dyskusje, a rozwiązania nie były tak z kosmosu jak choćby ostatnie 100 chaptrów mangi i te nieszczęsne 2 ,,kanoniczne'' filmy. ^ ^" Coś czuję generalnie, że nie bez powodu autor zakończył wszystko w Gaidenie jakby chciał kiedyś do niego wrócić. Może jak skończy się ten cały szał ciał na Ootsutsukich i w końcu doczekamy się wymarcia OSTATNIEGO członka tego ,,wymarłego'' klanu to spotka nas jakaś miłą niespodzianka? :) Poczekamy, zobaczymy i na pewno ocenimy. ^^ Jeśli coś takiego się szykuje to wiadomo, że teraz jest za wczas by o tym dyskutować. Dopiero lipiec, a film ma wyjść w sierpniu, z kolei wg. moich obliczeń anime będzie robione do listopada, zatem jeśli autorzy zaraz potem będą chcieli stworzyć jakieś ,,Naruto Gt'' z nowym pokoleniem to pierwsze ogłoszenia o tym projekcie dostaniemy nie wcześniej jak na wrzesień. ^u^

    OCENA KOŃCOWA PODROZDZIAŁU 10 (710) : 9/10 (Najbardziej za obiadek u państwa Uchihowskich i próbę edukowania Shinów w kościele św. Kabusława :p)
    OCENA KOŃCOWA GAIDENA : 7/10

    Dzięki Dragon Ball dowiedziałem się, co to anime (choć nie do końca, bo wcześniej był Slayer, detektyw Conan :D). Dzięki Umineko no Naku Koro ni wreszcie wiem, że nie tylko ja jestem zdrowo stuknięty ^o^ A dzięki Naruto...tu wypowiem się na koniec ;)
  • Miitsuki
    Miitsuki

    Gaiden był przyjemny i również czuję niedosyt, chciałabym coś więcej ale nie wiem dokładnie co, trzeba tylko czekać na kinówke :)
    A co z tym, że Shin na początku tak bardzo chciał pomścić Itachiego? Kisiel wprowadził wątek Itachiego chyba tylko dlatego żebyśmy snuli kim była tajemnicza zakapturzona postać..
    Nie sądziłam, że sprawa z pępowiną się pojawi, moim zdaniem średnio pasuje do świata Naruto.


    "Gorzki lek najlepiej leczy"
  • Himawari
    Himawari

    Podobało mi się zakończenie i uważam, że cały Gaiden też był fajny :)

    "Głupiec jest głupcem, ale oni są kompletnymi debilami!".
  • kuszumai
    kuszumai

    Uczucia Sakury i Sasuke wyrażone w scenie przy wspólnym posiłku... Brak słów. Jakby mieli zaraz zwymiotować.
    Po minie Sakury na odchodne Saskacz chyba załatwił jej zajęcie za kolejne 9 miesięcy.
    Gaiden jest tak dziwny, że nadal nie mogę się pozbierać.

    Edit: nie, jednak NNinja i hajelon mają racje, jak oni poczęli Saradę, skoro Saskacz częściej dotyka córki niż żony i nawet nie dotknął jej swoim palcem w łeb na pożegnanie?

    "Chciałabym zamieniać ludzi w bociany i żaby. Pierwsze pożarłyby drugie, a drugie stanęłyby w gardle pierwszym. Sprawiedliwości stałoby się zadość".
  • Mifune
    Mifune

    Chciałem być pierwszym który powie "a nie mówiłem", ale dziękuje @NNinja za gratulacje ;)
    Rozdział niezwykle mi się podobał jako, że byłem ogromnych fanem Sasusaku od samego początku ale jednak oceniam go jako 2/3, bo zawierał tylko 2 z 3 elementów jakich oczekiwałem po całej serii Gaiden.
    1. Rodzinny obrazek nowego klanu Uchiha przy wspólnym posiłku - jest
    2. Sasuke przytula swoje jedyne dziecko - jest
    3. Sasuke okazuje uczucia Sakurze w oczywisty sposób - brak
    i tu pojawia się kolejna tajemnica dużo większa niż była ta kto jest matką Sarady i taka która prawdopodobnie nigdy przez Kishimoto nie zostanie wyjawiona: skoro Sasuke ma tak duże problemy by dać swojej żonie pożegnalnego całusa raz na kilkanaście lat to co musiała zrobić Sakura by to dziecko zostało poczęte ?? Tu pojawia się również mój wniosek by Sasusaku nazywać Sakusasu jako, że w oczywisty sposób to Sakura jest tu stroną dominującą która ciągnie ten związek do przodu.

  • hajelon
    hajelon

    spin off 10

    Nie wiem co o tym myśleć...Czuje bardzo duży niedosyt, liczyłem na trzydziestostronowy rozdział, z paroma kolorowymi stronami, wprowadzeniem do nowego filmu, że pojawią sie kinowi antagoniści, a tu nic, jakoś tak pozostała pustka. Najgorsze w tym rozdziale było pojawienie sie Kabuto...zbrodniarz wojenny który został opiekunem w sierocińcu? seriously?! Do tego przyjął pod swój dach stado Shinów z kalejdoskopowymi sharinganami, już sobie wyobrażam jak urządzają swoją rewolucje w sierocińcu, masakra, to mi sie bardzo nie podoba, jego wygląd też odstraszający troche, ale nie mówie że źle wygląda. Wyjaśnia sie kwestia kto jest matką Sałąty, jednak Sakura, ciesze sie z tego. Sceny z SasuSaku ogląda sie serio dziwnie, jeszcze jak ją na koncu olał; i nie pocołował, to było dobre akurat. No w sumie rozdział średni jak na finał, zabrakło oryginalnego Shina. Ogólnie gaiden było o Saradzie, wiec to chyba jest na plus że od początku do końca został przedstawiony jej wątek

    ogólnie cały gaiden nie był jakoś mega specjalnie fajny, ale czytałem go z przyjemnoscią, pare kwestii sie wyjaśniło, szczególnie losy antagonistów, raczej byłych antagonistów, i to chyba miał również na celu ten spin off. Tak bardzo mi brakowało rasengana u Naruto :(

    "Jeśli się wyróżniasz, jesteś znienawidzony przez innych."