Opowieść o Odważnym Ninja - Rozdział 1 - Misja 3

Opowieść o Odważnym Ninja - Spis treści

Aktualnie dostępne w tłumaczeniu części:

Wprowadzenie

Przed Wami drodzy mieszkańcy, kolejna część przygód Naruto. Tym razem, będziemy mieć bardzo dużo dialogów. Niestety bardzo ciężko tłumaczy się tego typu teksty, także w razie jakichkolwiek błędów prosimy o wyrozumiałość i stosowne komentarze pod tekstem.

Wspólny ramen

Tsuyu nie ruszyła swojego ramenu, zamiast tego od dłuższego czasu siedziała z opadającą głową.
- Wcinaj! – zawołał Naruto radośnie, gdy połknął swoją porcję. - W końcu to ja stawiam.
Mimo to, łzy spływające po policzkach Tsuyu nie przestały cieknąć.
- To musi być jakaś pomyłka. – chłopak spróbował ją pocieszyć.
Tsuyu nie odpowiedziała.
- Tak czy owak, jak pójdziemy poszukać tego gnojka Renge, będę musiał pogadać z dziaduniem Trzecim.
- …Naruto…
- Hm?
- Twój ojciec i ojciec Renge walczyli ramię w ramię z czcigodnym Drugim w Pierwszej Wielkiej Wojnie Shinobi, mam rację?
- Taaaa…
- Ale pomimo to, ty i Renge nic, tylko się kłócicie.
- To nie… Przeszłość nie ma tu nic do rzeczy. – Naruto uniósł swoją miskę i wysiorbał resztę ramenu. – To nie tak, że nienawidzę tego dupka, czy coś…
- A jeśli on nienawidzi ciebie?
Naruto zamilkł, wpatrując się w przestrzeń.
- A co, jeśli Renge ci zazdrości?
- Co masz na myśli? – posłał jej skonfundowane spojrzenie.

Co to znaczy być ninja?

- Naruto, co to znaczy być ninja? – zapytała, jakby nie zwróciła uwagi na jego słowa.
- O co ci chodzi, że tak nagle wyskakujesz z takimi pytaniami? – Naruto nic już nie rozumiał.
- Odpowiedz.
- Nie wiem! Tata zawsze powtarzał, że ninja to ktoś, kto potrafi wytrwać, ale brzmi przy tym, jakby pożyczył to od czcigodnego Drugiego.
- Cóż, dla Renge, – Tsuyu w końcu zwróciła na Naruto oczy wypełnione łzami – to coś innego. Stwierdził, że ninja to nic innego jak narzędzia wojny, broń. Może, gdyby jego ojciec zginął w bitwie, tak jak twój, może wówczas czułby coś innego.
- Wiesz, ani ja, ani Renge nigdy nie mieliśmy okazji poznać ojców. Za każdym razem, kiedy pojawiał się temat śmierci taty, musieliśmy słuchać o tym od innych. I, niezależnie od tego, jaka była prawda, sami nigdy nie będziemy mieć pewności.
- Wiesz, kiedy dzisiaj usłyszałam, jak czcigodny Trzeci opowiada tą historię, poczułam, jakbym wreszcie zaczęła rozumieć, co Renge próbował powiedzieć.
- Co takiego próbował powiedzieć?
- Zastanawiam się, czy ojciec Renge nie był częścią tego Projektu Souten.
- I że zabił go czcigodny Drugi? Chyba za dużo myślisz.
- Któregoś dnia rozmawiałam z Renge. – Tsuyu ciągnęła, nie zważając na słowa Naruto. – „Myśl samodzielnie i nie daj z siebie zrobić narzędzia”, powiedział. Ninja może i jest kimś, kto potrafi wytrwać. Ale… Możliwe… Są szanse, że ktoś, żeby nas kontrolować… Może faktycznie są osoby, które starają się z nas zrobić narzędzia, aby wykorzystywać nas do krycia swoich postępków? Nie twierdzę, że Drugi nie dbał o osadę. Ale może były lepsze wyjścia? Może, gdyby tylko nie robił z ninja ludzi, którzy wszystko przetrwają… Spójrz, nawet, gdy wojna się skończyła, posunął się do tego, że przeprowadził egzekucje swoich towarzyszy broni.
- Owszem – odparł Naruto ze złością – tylko weź pod uwagę, że jego obawy najwyraźniej się spełniają.
- O to mi właśnie chodzi. – odparła Tsuyu z pasją. – Popatrz, nawet ten przeklęty Projekt Souten przetrwał.
Na to Naruto nie znalazł odpowiedzi.
- A więc popatrz, za co ostatecznie zmarli ludzie, których egzekucje zarządził Drugi? Za nic. To były bezsensowne śmierci.
Naruto odstawił swoją miskę, a następnie, skrzyżowawszy na piersi ramiona, zagłębił się w rozmyślaniach o wojnie. Jednakże w głowie telepały mu się wyłącznie słowa, jakie wymienił z Renge trzy dni temu.

Lojalność wobec osady...

- Naruto, wiedziałeś, że świat można narysować jako okrąg? – Renge zaczął rozmowę. – Istnienie rozpływa się w nicości, tak samo, jak nicość rozpływa się w istnieniu.
Dla Naruto brzmiało to jak coś bardzo, bardzo… nudnego, więc wzruszył ramionami. – O czym ty u diabła gadasz? Weź, nie wyskakuj z tekstem, którego normalny człowiek za nic nie zrozumie.
- To oznacza naprawdę wiele spraw w twoim wypadku. – Renge uśmiechnął się złośliwie. – A pamiętasz, jak się pierwszy raz spotkaliśmy? Ty, ja i Tsuyu? Tuż po zdaniu Akademii, czyli mieliśmy po ile… po 6 lat?
- Z tobą coś nie tak jest? – Naruto popatrzył na rozmówcę z pełnym niezrozumienia wyrazem twarzy.
- Pamiętasz? Wtedy, gdy pierwszy raz walczyliśmy na poważnie?
- A tak. – Naruto wybuchnął śmiechem. – Wtedy wydawało się nam, że nie ma odwrotu dla naszej trójki, posunęliśmy się nawet do przywołań. – chłopak uśmiechnął się do wspomnień. – W wiosce wszyscy oszaleli, a mistrz Shuu uziemił nas wtedy na dobre.
- Taaa… Ktokolwiek krzywo spojrzy na Tsuyu, a ty już zaczynasz szaleć.
- Jesteś zbyt oschły w stosunku do niej. W sumie, to w stosunku do wszystkich… Ale dla niej jesteś wyjątkowo wredny. Szczególnie, że wiesz, jak się czuje.
- Cóż, przynajmniej trenowanie z mistrzem Shuu było zabawne. – Renge zmienił temat.
- Owszem. To dopiero był mistrz. Najlepszy mistrz świata!
- Najlepszy. – Renge zamyślił się. – Wiesz, zawsze sporo o tobie rozmyślałem.
- Eeee… Co? – Naruto zrobił zdziwioną minę.
- Widzisz, obaj straciliśmy rodziny na wojnie… Czemu więc wciąż jesteś tak lojalny względem osady?
- To chyba oczywiste, że jestem, nie? To w końcu mój dom.
- Osada jest dla ciebie wszystkim?
- A dla ciebie nie?
- To właśnie jest różnica między tobą i mną. – odparł kwaśno Renge.
Naruto zamilkł, powoli przetrawiając słowa, które właśnie usłyszał.
- Gdyby tak pomyśleć o domu… Cóż, odnoszę wrażenie, że osada Shuku zaczyna za bardzo się rozrastać.
- Renge…
- Naruto, pamiętaj, wszystko…
- Wszystko zamyka się w kręgu, tak? – zapytał Naruto z niezwykłą dla siebie przenikliwością.
- Otóż to, Naruto. – Renge pokiwał głową. – Otóż to… Wszystko zamyka się w kręgu, niczym wąż pożerający własny ogon…
- Ta, jasne. – Naruto potrząsnął głową. – To co duże, stanie się małe, to co małe stanie się duże. Powtarzasz to cały czas.
- Prędzej czy później twoja lojalność zostanie przetestowana. – Renge patrzył w przestrzeń. – Gdy dobro stanie się złem, a zło dobrem.

Prawdziwa przyjaźń

Co u diabła działo się z Renge? Naruto nie miał pojęcia.
Wpatrując się w miskę ramenu, chłopak widział Renge, jak ten odchodził w noc. Długie włosy, klanowy mon stonogi na plecach kinagashi – i wówczas całym sobą poczuł smutek Tsuyu.
- Nie martw się, Tsuyu.
Dziewczyna odwróciła głowę.
- Może nie jestem zbyt bystry i nie potrafię myśleć o zbyt wielu rzeczach na raz. –kontynuował – Jak na przykład, co to znaczy być ninja. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zawsze wychodziłem z założenia, że jeśli wykonamy swoje misje dobrze, to wszyscy będą zadowoleni.
- Naruto…
- Ale Renge to nasz przyjaciel. – Naruto uśmiechnął się szeroko do Tsuyu. – A jeśli Trzeci stwierdzi coś innego, to możesz być pewna, że będę go bronić.
Tsuyu poczuła, że po policzkach płyną jej łzy.

Ciąg dalszy nastąpi...

 

Zabrania się kopiowania powyższej treści bez zgody autorów. Tłumaczenie powstało na wyłączny użytek portalu Senpuu.net.

Przetłumaczył: Gomeroth

Komentarzy: 8 14 Lipiec 2014
  • Mencio
    Mencio

    @miuna-kokoro Wkrótce wrócimy do tłumaczeń!

  • miuna-kokoro
    miuna-kokoro

    Świetne bede czekań :D

  • NatsuDragonSlayer
    NatsuDragonSlayer

    10/10 czekam na następne ^^

    Zaczynamy od zera i dążymy do bohatera
  • Kabuto
    Kabuto

    Poprostu boskie to jest , czekam na ciąg dalszy opowieści ;)

    Ayamatte aratamaru-ni habakaru nakare – Nigdy nie zawahaj się przyznać do błędu i przeproś.
  • Itama
    Itama

    Naprawdę ciekawie się robi :3 Nie mogę doczekać się reszty :3

    "Tak długo jak mam piasek, mogę robić wszystko”- Gaara
  • Yuli-Senju
    Yuli-Senju

    Czekam na więcej ! Extra

    Szukam świata, w którym człowiek człowiekowi człowiekiem
  • Wolfy
    Wolfy

    Super popieram przedmówcę, coraz ciekawiej 10/10

    Wiara, nadzieja i miłość nad wszystko. Reszta to proch pył i nicość. Wolisz egoizm życia bez granic? Wygra w tobie ten wilk, którego nakarmisz
  • boski2
    boski2

    cha! Coraz ciekawiej się robi!

    "Jestem, więc myślę"...więc mnie nie ma...