Wstęp - czyli po co to w ogóle

Witajcie moi mili. Na wstępie po pierwsze pragnę przeprosić za kilkumiesięczne opóźnienie tego tematu tygodnia. (Nie)stety mam bardzo dużo zajęć i rzetelne przygotowanie materiałów kosztuje bardzo dużo czasu. W dzisiejszym temacie tygodnia nie będziemy jeszcze mówić o samym pobycie w Japonii (no może troszkę) ale bardziej o tym, jak się do takowego pobytu przygotować. Tak więc do dzieła...

P.S. Wszystkie zdjęcia oprócz tych wiosennych są mojego (i mojej dziewczyny) autorstwa, i nie zezwalamy na ich wykorzystywanie bez naszej zgody.

Termin - kiedy najlepiej

"Kiedy najlepiej tam pojechać?" - oto jedno z ważniejszych pytań jakie można sobie postawic (oprócz "Ile mnie to będzie kosztowało?") chcąc jechać do Japonii. Z punktu widzenia typowego turysty, najmniej opłacalna jest zima. Wiadomo - zimno, utrudnienia w transporcie, opady deszcze, śnieg, wiatr - ogólnie niefajnie. Lato z kolei potrafi być naprawdę upalne (do nawet 40 stopni!), w związku z czym ta pora może być uciążliwa jeśli planujemy coś więcej, niż ekstremalny relaks na plażach Okinawy :)

Pozostają nam do wyboru dwie opcje:

  • Sezon wiosenny (marzec-maj)
  • Sezon jesienny (październik-listopad)

Którą z pór wybierzecie, zależeć będzie oczywiście od Was. Ja póki co byłem w Japonii w sezonie jesiennym, dlatego zdecydowanie skupię się na nim (wiosnę zaktualizuje Alextasha która wybiera się tam za kilka tygodni).

Sezon wiosenny (marzec-maj)

Wiosna w Japonii należy do najpiękniejszych na świecie. Kwitnące wiśnie tworzą wspaniały klimat, do tego zaczyna robić się cieplej, wszystko kwitnie i odżywa. Taki czas niewątpliwie sprzyja i zachęca do zwiedzania. Jest to pora najbardziej lubiana przez turystów zza granicy. Zresztą pewnie spotkaliście się z niejednym zdjęciem i niejednym opisem tej właśnie pory roku.

Sezon jesienny (wrzesień-listopad)

Autochtoni kochają tę porę roku. Jesień jest dla nich chwilą relaksu (m. in. ze względu na przypadające wtedy święto pracy). Miły październikowy i listopadowy chłodek (około 10-20C) sprzyja tradycyjnemu rytuałowi podziwiania liści i urządzaniu jesiennych festiwali shinto. Sama czynność kontemplacji liści jesiennych ma nawet swoją własną nazwę: Koyo. Jesień jest w Japonii eksplozją kolorów. Od bardzo jasnego żółtego aż po bardzo ciemny granat i brąz. Widok świątyń, które otoczone są "ogniem" liści dostarcza niezapomnianych przeżyć.

Nam przypadła w udziale właśnie ta pora roku a konretnie - listopad. Oto jak do tego doszło...

Kiedy zacząć planować wyjazd do Japonii?

O ile nie dysponujecie bardzo, bardzo dużymi zasobami pieniędzy, podróż do Japonii lepiej planować z minimum kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Oczywiście można próbować jechać pod wpływem impulsu, jednak trzeba się liczyć z tym, że ceny hosteli czy hoteli będą dużo wyższe (nawet dziesięciokrotnie!) jeśli nie zarezerwujemy ich odpowiednio wcześnie. Tak więc podróż listopadową warto zacząć planować już w sierpniu (albo nawet wcześniej).

Plan wyjazdu - czyli co, gdzie i kiedy

Aby móc zaplanować naszą podróż, warto znać daty przylotu i odlotu, bez tego się nie obejdzie (o tym jak i gdzie kupić bilety będzie poniżej). Znając daty krańcowe, można już sporządzić uogólnioną estymację dotyczącą podróży. Dzięki temu uda nam się otrzymać szerszy obraz tego na co i ile wydamy pieniędzy. Pozwoli nam to też określić w jakich okresach potrzebujemy biletu JR-Pass na koleje Japońskie (o ile planujemy poruszać się poza Tokio). Nasz plan (zaprezentowany poniżej) uwzględniał daty i przybliżone godziny wydarzeń "koniecznych", takich jak przejazdy między miastami czy też godziny przybycia/wyjazdu z danego miejsca. Takie zestawienie pozwoliło nam określić bardzo wiele szczegółów dotyczących podróży. Oczywiście zostawiliśmy sobie kilka pustych miejsc, które uzupełniliśmy już na miejscu w Tokio. Detale zwiedzania w danym mieście/miejscu można już trzymać w osobnym planie (jak go stworzyć omówię przy okazji tematu tygodnia o Tokio). Ten tutaj ma nam służyć tylko jako bardzo ogólna "mapa" całej przygody. Warto taką mapę przekazać także komuś w kraju, ponieważ gdyby coś nam się stało, osoby w Polsce będą mogły dużo łatwiej określić gdzie byliśmy w danym momencie wycieczki. Może to także ewentualnie pomóc japońskim władzom w przypadku (odpukać) poszukiwań.

Bilety lotnicze - czyli jak dostać się do Tokio

Podróż po Japonii można rozpocząć z wielu lotnisk. Najpopularniejszym z nich jest Tokio - Narita. Jeśli chodzi o nasz kraj, wylecieć można z Krakowa, Warszawy oraz Wrocławia. Oczywiście nie obędzie się bez przesiadki a jej miejsce zależy głównie od tego, jakie linie wybierzecie. Aby sprawdzić dokładne plany połączeń warto skorzystać ze strony internetowej Skyscanner. My nie mieliśmy dużych kłopotów ze znalezieniem lotów, ponieważ mieszkamy w Krakowie. Z Krakowa do Tokio można dostać się przez Moskwę, wykupując bilet łączony linii Aeroflot. Dzięki temu możemy zaoszczędzić dużo czasu na dojazdy z i do np. Warszawy. Co poniektórzy mogą się obawiać, bo jak to tak "ruskimi" liniami latać, jednak od razu zdementuję: samoloty sprawne, jedzenie dobre, obsługa miła i dużo nowości filmowych na pokładzie dla każdego.

Jeśli chodzi zaś o ceny, to jest bardzo różnie. Zamawiając odpowiednio wcześnie, można wyhaczyć bilety już od 1600zł w obie strony. My zapłaciliśmy troszkę ponad 2000 zł od osoby w obie strony. Ważne jest też aby odpowiednio wcześnie zadbać o aktualny paszport! Koniecznie przed zakupem biletów sprawdzcie daty ważności paszportów. W razie czego można podać dane ze starego paszportu, wyrobić nowy i zaktualizować informacje telefonicznie, jednak zawsze jest to dodatkowa robota i stres.

Z kwestii samolotowych warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • Paszport - powinniśmy mieć go zawsze pod ręką;
  • Bilety pokładowe (boarding passy) - również dobrze jest mieć je na widoku;
  • W bagażu rejestrowanym nie wolno przewozić baterii ani akumulatorów - takie rzeczy bierzemy do bagażu podręcznego;
  • Jesteśmy pasażerami tranzytowymi, w związku z tym w Moskwie nie wolno nam opuszczać obszaru lotniska i musimy pozostać w strefie oczekiwań na odloty;
  • Z racji tego, że tylko przesiadamy się w Moskwie, nie jest nam potrzebna wiza do Rosji;
  • Dobrze mieć przy sobie ładowarki do telefonu i tabletu - między naszymi przesiadkami może być nawet kilkanaście godzin oczekiwania i można bez "zabawek" umrzeć z nudów;
  • Dobrze mieć ze sobą coś do pisania oraz kilka kartek lub mini-notesik, ponieważ przed lądowaniem w Tokio zostaniemy poproszeni o wypełnienie karty przylotu - dokumentu na podstawie którego pracownicy lotniska będą mogli nam wbić wizę na określony czas pobytu;
  • Nawet herbata potrafi być bardzo droga na lotniskach (do 50zł), w związku z tym dobrze mieć ze sobą chociaż małą wodę;
  • W Moskwie oraz na innych europejskich lotniskach można płacić w euro - nie można za to jenami ani złotówkami. 50 euro tak dla pewności to zawsze dobry pomysł.

Jak poruszać się po Japonii (i Tokio)

Wprawdzie ten temat omówimy szerzej opisując dane miejsca które odwiedziliśmy, jednak nadmienię tutaj, że planując zwiedzenie czegoś więcej niż Tokio w praktyce równa się zakupowi biletu zwanego JR-Pass. Upoważnia nas on do podróżowania liniami szybkich kolei (Shinkansen) oraz liniami podmiejskimi w całej Japonii. Należy pamiętać przy tym, że jest on dostępny tylko poza Japonią i musi być nam dostarczony pocztą! Kupić go można bardzo prosto, poprzez stronę: JRPass. Płatność zrealizowana powinna być za pomocą karty kredytowej a same dokumenty dotrą do nas drogą pocztową z Londynu.

Dlaczego napisałem "dokumenty" a nie "bilety"? Ponieważ to co do nas trafi, to nie są jeszcze nasze bilety. Materiały które otrzymujemy pocztą uprawniają nas do otrzymania biletu JR-Pass już na miejscu w Japonii (jest to tzw. Exchange Order). Warto przy tym pamiętać, że taki bilet, jest biletem okresowym i obowiązuje od dnia dokonania wymiany. Nie musi on się przy tym idealnie pokrywać z okresem jaki podaliśmy podczas zamawiania. Daje nam to pewną elastyczność, dzięki której możemy zmienić plany nawet na miejscu. Korzystanie z JR-Passa wiąże się też z pewnymi ograniczeniami. Nie możemy korzystać z najszybszych Shinkansenów: Nozomi oraz Mizuho, niezależnie od tego czy chcemy skorzystać z przedziałów rezerwowanych czy też nierezerwowanych.

Nie ma się też co obawiać o to, że zrobimy coś źle, ponieważ wszystko jest opisane w takiej oto broszurce. Na wielu stacjach są też punkty JR gdzie bardzo miła obsługa zawsze chętnie nam pomoże.

Samo korzystanie z JR-Passów sprowadza się do trzech prostych zasad:

  1. Po samym Tokio także można poruszać się z wykorzystaniem JR-Passa. Można jednak korzystać tylko z linii podmiejskiej metra: Yamanote (za inne trzeba płacić osobno);
  2. Podmiejskimi pociągami (takimi zwykłymi) można podróżować bez rezerwowania biletów - po prostu w bramkach pokazujemy obsłudze nasz JR-Pass (tak samo w pociągu konduktorowi);
  3. Chcąc podróżować shinkansenami, trzeba wcześniej zarezerwować sobie miejsce i dostać oddzielne bilety (zaprezentowane poniżej po prawej stronie).

Dwutygodniowy JR-Pass kosztuje około 340 euro. Warto jednak w niego zainwestować, ponieważ pojedyńcza podróż z Tokio do Kioto kosztuje prawie 400zł w jedną stronę. Podróżując z tym biletem, oszczędzamy bardzo dużo pieniędzy, zwłaszcza jeśli dużo przemieszczamy się między różnymi miastami Nipponu.

Ubezpieczenie

Z ubezpieczeniem to jest tak, że lepiej mieć i nie potrzebować, niż potrzebować a nie mieć. Ubezpieczeń podróżnych jest multum ale warto oprócz ceny kierować się też ich jakością. Ja się pokusiłem o przeczytanie OWU wielu z nich i koniec końców wybrałem trzy tygodniowe ubezpieczenie w mBanku. Koszt takiego ubezpieczenia to niecałe 200zł. Niedużo jak na cenę świętego spokoju.

Co ze sobą zabrać (a czego nie)?

Medykamenty

Zabrać ze sobą można mnóstwo rzeczy, najważniejsze to oczywiście wszelkiej maści medykamenty jakich możemy potrzebować. Dobrze mieć ze sobą m.in:

  • Wszystkie leki związane z naszymi chorobami (alergie i inne problemy);
  • Antybiotyk ogólnego przeznaczenia (np. Dalacin C) - w przypadku poważniejszego przeziębienia, problemów z drogami moczowymi czy też np zapaleniem gardła, antybiotyk też może nam oszczędzić bardzo dużo kłopotów, ponieważ dostanie się do lekarza w Japonii może nas kosztować nie tylko pieniądze ale i cenny czas w podróży;
  • Leki na przeziębienie: aspiryna lub inny podobny;
  • Leki przeciwbiegunkowe/poprawiające trawienie - można dzięki nim przetrwać rewolucje żołądkowe które mogą nas dopaść, kiedy próbujemy różnych dziwnych potraw.

Odzież

Warto również zwrócić uwagę na odzież:

  • Solidne buty trekkingowe - pokonacie w Japonii dziesiątki (jeśli nie setki) kilometrów i dobre rozchodzone buty to podstawa. Sam w swoich chodziłem specjalnie 2 tygodnie przed wyjazdem tak, aby dopasowały się do stopy;
  • Ciepła przeciwdeszczowa kurtka - nie musi być zimowa, jednak jadąc jesienią do Japonii, trzeba liczyć się z temperaturami od 5 do 20 stopni. Przy 5 stopniach i deszczu, potrafi być naprawdę zimno (ze względu na dużą wilgotność);
  • Oddychająca bielizna pomoże wam uniknąć nadmiernego pocenia;
  • Odzież termoaktywna - koszulka i kalesony - nie zajmują dużo miejsca w plecaku a będąc w górach ich ubranie może uchronić nas przed przemarznięciem;
  • Cieńkie rękawiczki ochronią nas przed wiatrem i deszczem;
  • Człowiek bardzo dużo ciepła traci przez głowę - lekka czapka to bardzo dobra inwestycja na wietrzną Japonię;
  • Dobry polar albo i dwa - zawsze można go zdjąć ale kiedy go nie mamy, nie będziemy mieli jak go ubrać.

Mimo wysokich wymagań odzieżowych, nie trzeba brać ich wcale dużo (jakość nie ilość). W każdym hostelu lub hotelu dostępna jest pralnia, gdzie za około 10 zł (300 jenów) możemy wyprać i wysuszyć naszą odzież. W zupełności wystarczy jeśli będziemy mieć 4-5 dniowy zapas koszulek i bielizny. Nie polecam bagatelizowania kwestii ubraniowych - będąc na miejscu możecie mieć kłopot z kupnem odzieży w europejskich rozmiarach, przez co może się okazać, że dużą część podróży poza miasto marzniecie lub jest wam niewygodnie. Lepiej tutaj wydać trochę więcej pieniędzy, niż na miejscu próbować uzupełniać braki.

Pieniądze - ile tego nam potrzeba

Dobrze mieć przy sobie około 30 000 jenów (1000 zł). Raczej nam ta kwota nie starczy :-) ale nie jest to problem, ponieważ duża część bankomatów akceptuje nasze karty debetowe oraz kredytowe, więc uzyskanie dodatkowych środków nie stanowi problemu. W razie wątpliwości jak korzystać z bankomatu (który może nie mieć nawet angielskiego menu), zawsze możemy poprosić o pomoc dowolnego pracownika banku. Ja tak zrobiłem (bankomat wypluwał mi kartę) i pan kasjer zamknął swoje stanowisko pracy, wyjaśnił mi, że jego bank nie obsługuje takich kart jak moja, po czym... zaprowadził mnie 800 metrów do innego banku i pomógł mi wyjąć taką kwotę jakiej potrzebowałem. Dużo wygodniej jest jednak korzystać z kart kredytowych płacąc za "duże" rzeczy jak noclegi czy też większe zakupy.

Różne inne małe rzeczy

Oprócz medykamentów na pewno nie pożałujecie mając przy sobie:

  • Plastikowy łyżko-widelec;
  • Lekki (nieporcelanowy) termos;
  • Duży plastikowy (ale odporny na wrzątek) kubek;
  • Zestaw plastrów;
  • Krem przeciwsłoneczny (nawet wiosną i jesienią słońce potrafi mocno przypiec);
  • Zapasową kartę kredytową (lepiej dmuchać na zimne);
  • Chustę termoaktywną - w zimne dni idealnie osłoni twarz od wiatru;
  • Śpiwór - jeden na dwie osoby w zupełności wystarczy;
  • Kobiece przybory higieniczne;
  • Tabletki do uzdatniania wody - na wypadek gdybyśmy nocowali gdzieś na końcu świata, gdzie nie ma automatów (koszt to około 30 zł).

Całkowity koszt dodatkowego wyposażenia na podróż wyniósł mnie około 700zł. 300 zł wydałem na buty trekkingowe. Reszta poszła na leki, polar, bieliznę termoaktywną oraz resztę wyposażenia opisanego powyżej. Czy było warto? Zdecydowanie tak (tymbardziej, że te rzeczy zostają nam na dłużej)!

Czego zabierać nie warto

  • Nie warto zabierać książek - w Japonii dzieje się tyle, że nie będziecie mieć w ogóle czasu na czytanie :)
  • Ubrań stricte zimowych - nie jest aż tak zimno;
  • Ubrań stricte letnich (krótkie spodenki, klapki, etc) - poza sezonem letnim nie jest aż tak ciepło;
  • Nadmiaru ubrań - lepiej czasem wyprać niż taszczyć dodatkowe kilogramy;
  • Walizek zamiast plecaków - stracimy dużo na mobilności;
  • Telefonów komórkowych które nie działają w standardzie GSM1900 (bo i tak nie będą działać);
  • Parasoli - są na miejscu i kosztują parę złotych;

Elektronika - brać czy kupować na miejscu?

Potencjalne problemy gwarancyjne

W Japonii elektronika jest tania ale... głównie markowa. Drogie telefony komórkowe, drogie laptopy i aparaty fotograficzne. Takie rzeczy potrafią być tańsze nawet o 1000 zł w porównaniu z tymi u nas, jednak trzeba pamiętać o pewnej bardzo ważnej kwestii: gwarancji. Co nam z tego, że kupimy fajną elektronikę taniej, jeśli nie będziemy mogli jej zareklamować, lub koszt reklamacji wyniesie nas więcej niż potencjalny zysk z zakupów (np. firma Nikon daje gwarancje na Europę dla sprzętu z Europy i osobno na Azję). Oczywiście są firmy które dają gwarancję międzynarodową, jednak nawet wtedy tracimy prawo do tzw. niezgodności towaru z umową. Czy warto ryzykować? Oceńcie sami.

Jeśli zabieramy elektronikę z Polski, to...

Jeśli zdecydujemy się zabrać trochę "prądożerków" z Polski, musimy pamiętać o kilku rzeczach:

  • Napięcie w Japonii wynosi 110 Volt, więc musimy się upewnić, że nasz sprzęt/zasilacze wspierają takie napięcie;
  • Większość nowego sprzętu wspiera 100 Vol, jednak koniecznie upewnijcie się że tak jest. W przeciwnym wypadku możecie zniszczyć sobie sprzęt;
  • Wszelkie akumulatory i ładowarki należy przewozić w bagażu podręcznym;
  • W Japonii jest inny standard gniazdek, więc konieczne jest stosowanie przejściówek (można kupić uniwersalne na cały świat - takie jak zaprezentowano poniżej).

No ale co warto ze sobą zabrać?

Japonia to nie tylko kraj Kwitnącej Wiśni ale również kraj wszędobylskiego internetu. Z tego względu warto mieć przy sobie kilka urządzeń które nie tylko ułatwią ale wręcz momentami uratują nam życie.

Przede wszystkim warto wziąć ze sobą telefon komórkowy działający w standardzie GSM1900 - dzięki temu nasza Polska karta sim będzie działać. Musimy upewnić się rzecz jasna, że mamy włączoną opcje roamingu poza Europę. Warto też poinformować wszystkich o tym, że lepiej żeby nie dzwonili, ponieważ każda odebrana minuta kosztuje 2.5zł. SMS to koszt 2 zł, zaś połączenie wychodzące to 5zł za minutę. Stawki z kosmosu, zwłaszcza jeśli weźmiemy telefon z Androidem na którym można zainstalować Skype'a i rozmawiać za darmo. Smartfon z Androidem daje nam jeszcze jedną bardzo ale to bardzo przydatną opcję: GPS. Tokio jest gigantyczne i szybko można się w nim zgubić. Mając telefon z nawigacją i wgranymi mapami (o tym jakie mapy i inne aplikacje wgrać, opowiem przy okazji tematu tygodnia o Tokio), odnalezienie się nie powinno być problemem. Łącząc GPS z mapami i aplikacjami turystycznymi, dostajemy najlepszą możliwą mapę z informacjami o danym miejscu Japonii w którym się znajdujemy. Przyznam szczerze, że bez nawigacji, zginęlibyśmy jak ciotka w Czechach.

Telefon który zabierzemy (jeśli oczywiście mamy wybór), powinien mieć kilka cech:

  • Wspomiany wcześniej support dla GSM1900;
  • Brak ograniczenia rozmiaru wgrywanych aplikacji (mapy offline i przewodniki zajmują łącznie około 2GB);
  • Telefon powinien posiadać GPS i kompas;
  • Telefon powinien działać na baterii z włączonym GPSem minimum 1-1.5 dnia, tak abyśmy mogli bez obaw z niego korzystać;
  • Powinnyśmy zaopatrzyć się w zapasową baterię - nie chcecie stracić źródło nawigacji w gąszczu wieżowców w Tokio lub pomiędzy małymi domkami w Kioto;
  • Lepiej wziąć aparat który jest odporny na upadki, wilgoć i tego typu zdarzenia, ponieważ może wam się zdarzyć wędrówka w deszczowy dzień a telefon trzeba wyjąć. Dodatkowo telefony lubią upadać - szkoda byłoby rozwalić sobie np. Samsunga Galaxy S4;
  • Są miejsca gdzie oficjalnie nie można robić zdjęć - czasem przydaje się aparat w telefonie, żeby cyknąć jedną fotkę "ku pamięci" :) Jaki by ten aparat w telefonie nie był, lepiej go mieć.

My wzieliśmy dwa niezniszczalne modele HTC: Desire (zaprezentowanego powyżej) oraz Magic. Nie są to najnowsze telefony jednak uwierzcie mi - są one nie do zniszczenia no i oba z nich spełniają wszystkie powyższe wymagania.

Oprócz telefonu warto mieć przy sobie małego laptopa (netbooka/ultrabooka) lub tablet. O ile laptop to już większa zabawka która swoje waży (nawet ultrabook), o tyle mały 7 calowy tablet nie jest dużym bagażem a pomoże nam kontaktować się ze światem dużo wygodniej. Na niego również można wgrać mapy, Skype'a, Facebooka i wszystkie inne aplikacje z których będziemy chcieli korzystać aby kontaktować się ze światem. Sprawdźcie też czy wasz tablet umożliwia podpięcie pendrive'ów i kart pamięci (z pomocą adaptera i odpowiedniego kabelka - patrz zdjęcia niżej). Dzięki temu, będziecie mogli robić kopie zapasowe zdjęć z kart pamięci wprost do pamięci tableta lub przenosić je z karty pamięci na pedrive'a. Nie chcielibyście przecież stracić ogromnej ilości zdjęć w skutek awarii karty, prawda?

Ostatnią i chyba najważniejszą rzeczą jaką musicie zabrać jest oczywiście aparat i karty pamięci do niego. Jaki aparat to już zależy od Was ale im lepszy tym lepiej. Kolory Japonii są niesamowite. Ich architektura i klimat dadzą się uchwycić nawet komórką, jednak są rzeczy i miejsca których piękno można uchwycić jedynie za pomocą dobrego aparatu. My na nasz wyjazd zabraliśmy dwa:

  • Mały kompakt: Canona SX210 - wszędzie tam gdzie trzeba było zrobić zdjęcie na szybko lub gdzie nie można było używać dużych lustrzanek, ponieważ np. było się przeganianym przez przewodnika - takie maleństwo okazywało się wspaniałą alternatywą. Oczywiście jakość zdjęć nie była najwyższa, jednak w sytuacjach awaryjnych nie zawsze chodzi o najwyższą jakość;
  • Drugim (i jednocześnie najważniejszym) aparatem jaki mieliśmy przy sobie była niezniszczalna i niezastąpiona lustrzankę firmy Nikon: Nikon D7000. Jest to już aparat z górnej półki, jednak naprawdę ciężko byłoby wykonać niektóre zdjęcia które zrobiliśmy czymkolwiek innym (sami oceńcie poniższe zdjęcia).

Niezależnie od tego z jakim sprzętem pojedziemy, polecam kilka tygodni przed wyjazdem zapoznać się z jego możliwościami. Robienie zdjęć na automacie często nie kończy się najlepiej, zwłaszcza przy słabym oświetleniu lub nocą.

Ostatnią rzeczą powiązaną z elektroniką jest temat kart pamięci i innych nośników danych. Ile tego zabrać? Jak najwięcej! My mieliśmy około 32GB kart pamięci i udało nam się zapełnić je wszystkie :-) Pewnie gdybyśmy mieli ich więcej, kręcilibyśmy więcej filmów w HD i robili jeszcze więcej zdjęć. Warto zaopatrzyć się w kilka kart 4-8GB, tak żeby nie trzymać połowy wycieczki na jednej karcie. Dodatkowo, my codziennie zgrywaliśmy dane z kart pamięci z wykorzystaniem tabletu. Zdjęcia i filmy przenosiliśmy na zabrane przez nas pendrive'y (8GB i 16GB) - dzięki czemu mieliśmy kopie zapasowe większości zebranych materiałów. Gorąco zachęcam do takiego podejścia. Lepiej wieczorem w hotelu zapuścić przegrywanie które potrwa kilkanaście minut, niż stracić piękną pamiątkę z takiej podróży.

Jak to wszystko zapakować?

Odpowiedź jest bardzo prosta: w plecak turystyczny. Walizki i torby są bardzo ale to bardzo niepraktyczne. Dobry plecak turystyczny nie jest tani, jednak warto wybrać taki który ma dużą pojemność oraz dodatkowe powierzchnie do których można przymocować np. parasol czy też śpiwór. Pamiętajcie też aby kupić/pożyczyć/zabrać plecak wyposażony w tak zwany stelaż. Wprawdzie stracimy przez to troszkę kilogramów (bo jest ciężki), jednak dzięki niemu nasze plecy będą w stanie przetrwać dużo więcej.

Gdzie spać - hotele, hostele, couch surfing?

W czasie naszej podróży spaliśmy zarówno w małych hotelach, hostelach jak i w 5cio gwiazdkowych hotelach Intercontinental. Co ciekawe, wszystkie te miejsca kosztowały nas podobne pieniądze. Uśredniając cały nasz pobyt, jedna osobo-noc kosztowała nas 120 zł.

Jeśli chodzi o rezerwacje, to polecamy niezawodną i najlepszą stronę jaka jest w internecie: Booking.com. Rezerwując noclegi tam zyskujemy dostęp do kilku pożytecznych rzeczy:

  • Nie płacimy przedpłaty - podajemy kartę kredytową jako zabezpieczenie ale nic nie jest pobierane z konta do momentu zameldowania w hotelu;
  • W większości hoteli mamy prawo za darmo zrezygnować do 7 dni przed przyjazdem. Dzięki temu możemy porezerwować różne hotele na długo przed przyjazdem i 2-3 tygodnie przed wylotem do Japonii wybieramy te które nam najbardziej odpowiadają;
  • Booking.com jest poniekąd gwarancją tego, że zastaniemy na miejscu hotel - dzięki temu nie będziemy oszukani;
  • Booking,com ma własny system zabezpieczeń, dzięki czemu rezerwując hotel za ich pośrednictwem jesteśmy nim objęci;
  • Booking.com ma często lepsze ceny niż na stronach hoteli i super promocje (sprawdzone w praktyce) - 5cio gwiazdkowy Intercontinental za 280 zł w 38 metrowym pokoju z przeszkloną ścianą z widokiem na port.

Zarezerwowaliśmy za ich pośrednictwem wszystkie nasze hostele i hotele (omówimy je dokładniej w tematach tygodnia dla poszczególnych miejsc w Japonii) i jesteśmy bardzo zadowoleni. Dodatkowo rezerwując tam możemy spodziewać się anglojęzycznej obsługi. W przypadku części hoteli - nawet ich strony nie były przetłumaczone na angielski - takie rezerwacje są zdecydowanie bardziej ryzykowne.

Jeśli chodzi zaś o couch surfing to my nie korzystaliśmy. Jadąc w minimum dwie osoby, można się już pokusić o hostele i święty spokój :-) Warto też pomieszkać w ryokanie - klasycznym japońskim hostelu z matami tatami. Ale o tym w temacie tygodnia o Kioto.

Zasadniczo w doborze miejsc noclegowych kierujcie się zasadą: im wcześniej tym lepiej, ponieważ w sezonie turystycznym w przypadku np. Kioto, bardzo trudno jest zarezerwować znośnej jakości nocleg już na miesiąc przed wylotem!

Jeszcze jedna uwaga - rezerwując wszystkie hostele czy inne rzeczy starajcie się płacić kartą kredytową (nie debetową!) ponieważ w razie problemów możecie zrobić tzw. charge-back i odzyskać pieniądze - np. w przypadku gdyby okazało się, że hotel przez was zarezerwowany nie istnieje.

Zakończenie - czyli ile to wszystko może kosztować

Tak naprawdę nie da się jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Wszystko zależy nie tylko od planu ale i od tego co będziemy chcieli robić. Koszt całkowity 3 tygodni (zakładając 2osobowy wyjazd) to około 8.5 tysiąca złotych na osobę. Na pewno można i taniej i drożej przy czym takiej ceny można się spodziewać jeśli chce się mieszkać i żyć w miarę normalnych warunkach (2osobowe pokoje, normalne jedzenie, metro, autobusy, wejściówki, itd). Szczególowe zestawienia będziemy podawać w następnych artykułach, ponieważ ceny i koszta różnią się zależnie od miast. Uogólniając, całkowity kosz zamyka się w 350-450 zł dziennie. Czy warto? Zdecydowanie tak!

Komentarzy: 16 17 Marzec 2014
  • Jolek73
    Jolek73

    Witam
    Wybieram się do Japoni z dwójką dzieci 13 I 8, prosze o rade gdzie jechać, could zobaczyć? Planuje jechac na 10 dni, kwiecień-maj.
    Bardzo dziękuje
    Jola

  • Mencio
    Mencio

    @Tartinka Nie lepiej - bo za 3 tygodnie w japonii na osobe wyjdzie 8 tysiecy a za wycieczke 2 tygodnie wyjdzie 16 ;) poza tym to już nie to samo. A i wbrew pozorom mówią tylko trzeba sie przestawic na ich angielski - byłe, widziałem, mówiłem - wracam za 4 miesiace

  • Tartinka
    Tartinka

    A nie lepiej na taką wyprawę jechać z biurem, takim jak to? Bo wiecie ja rozumiem jak ktoś zna japoński, ale słyszeliście kiedyś jak japończycy mówią po angielsku? No właśnie nie mówią...

  • sanchi
    sanchi

    @Mencio Oczekwałem czegoś z efektem "łał". A to było z efektem "szczęka opada". Świetnie opisanr szczegóły. @Alextasha Życzę udanego wyjazdu ;D

    Neji, Neji i jeszcze siedem razy Neji. Neji. Neji, Neji, Neji...
  • shizune_kunoichi
    shizune_kunoichi

    Jeszcze tylko 4 może 5 lat i planuję wyjazd do Japonii i na pewno z tego skorzystam

    Krew na twoich rękach, Falka, krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za swe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce!
  • Alextasha
    Alextasha

    @Drago18 @RiinUchiha - wylatuję 24 kwietnia i wracam 11 maja także zahaczę o Golden Week na pewno ;) Zobaczymy jak to będzie, nie jadę sama a z grupą znajomych :) W planach mamy m.in. Sensōji, Akihabarę, muzeum Ghibli, ogólnie Osakę, Hiroshimę, Nara, Kobe, Kioto. Najbardziej nie mogę doczekać się Inari Taisha ^^

    @Mencio - no nie mówiłam, że to tajne, ale mogło być jako niespodzianka a tak to zepsułeś xD

    Gdyby w kobiecie nie panował anioł razem z diabłem, nie byłaby interesująca.
  • RiinUchiha
    RiinUchiha

    @Alextasha czekam na twój powrót i recenzje :D Życze udanego wyjazdu.
    @Mencio dzięki za ten temat tygodnia, właśnie na coś takiego czekałam - masa przydatnych informacji które pomogą mi i kuzynom się zorganizować :P Arigato.

    Są rzeczy jakie mnie drażnią, i są rzeczy jakie mnie drażnią na tyle, że aż podniecają i stają się nałogiem. Wiesz o czym mówię?
  • Mencio
    Mencio

    @Drago18 Ciesze sie, ze TT się podoba :) Uwagi stylistyczne możesz punktować i je poprawię. Nie jestem najlepszy pisarzem w redakcji ^^

    Co do TT o Tokio i innych miejscach, to jak się obronię napiszę pewnie ten o Tokio. Fotki są różnej jakości bo i różna pogoda była i warunki ale zasadniczo jest dobrze :-)

  • Drago18
    Drago18

    Wszystko ma swój czas, @Mencio :) Zresztą - doskonałości się nie popędza :) Cieszę się więc niezmiernie, że tak wyczekiwany wątek, jak japońska przygoda naszego portalowego Admina-Podróżnika, znów zawitał na łamach Senpuu.net...
    I cóż, oczywiście można się tu czepiać jakichś tam literówek, czy interpunkcji, ale to chyba jedynie na siłę (zwłaszcza jeśli samemu strzela się gafy językowe) - w przypadku tak ciekawych tekstów bynajmniej one nie przeszkadzają. Świetnie, że poświęciłeś czas, by wyliczyć dla nas wszystkie istotne uwagi i spostrzeżenia dot. przygotowania samego wyjazdu - oczywiście niektóre kwestie uchodzą za stosunkowo intuicyjne (np. medykamenty, odzież), ale i tak warto o nich wspomnieć, bo w przygotowawczym rozgardiaszu nieraz zapomina się o rzeczach pozornie oczywistych. Tym bardziej na wagę złota są natomiast uwagi dot. stricte Japonii - tamtejszego transportu, noclegów, zabierania sprzętu elektronicznego... A w kontekście tego ostatniego - po wzmiance o zapełnienie tych około 32 GB nie mogę się doczekać samych relacji z wyjazdu, okraszonych fotkami malowniczych zakątków Kraju Kwitnącej Wiśni. Te już pokazane (m.in. z osławionym Złotym Pawilonem i, zdaje się, świątynią Kiyomizu) zapierają dech w piersiach na tyle, że aż boję się pomyśleć, co będzie dalej :)

    @Alextasha - ależ to wcale nie musi być "coś" tak dużego j.w. - każdy Twój tekst zrobi z pewnością furorę, jak pamiętna Kronika Redakcyjna :) I trochę dobrze, że @Mencio niechcący się wygadał ( :P ) - teraz nie tylko niektórzy będą trzymać kciuki za Twoją bezpieczną podróż, życzyć udanego pobytu, no i nie tylko niektórzy będą chociażby... tęsknić ;)

    In each of us there burns a soul of a warrior...
  • Oventaros
    Oventaros

    Lecę !:) zbieram kasę :)

    LoLWoW4Love
  • Mencio
    Mencio

    @Alextasha Nie mówiłaś, że to tajne :P

  • Lady-Piret
    Lady-Piret

    @Alextasha musisz się przyzwyczaić w końcu, że w dzisiejszych czasach nie ma tajemnic xD

    "The village does have its dark side and its inconsistencies, but I'm still Konoha's Itachi Uchiha."
  • Alextasha
    Alextasha

    @Lady-Piret - no tak, @Mencio teraz mnie wkopał i będę musiała pewnie coś stworzyć... a mój wyjazd miał pozostać do informacji tylko niektórych osób xD

    Gdyby w kobiecie nie panował anioł razem z diabłem, nie byłaby interesująca.
  • Lady-Piret
    Lady-Piret

    Przyznam, że czekałam na ten temat tygodnia już od dawna :) i cieszę się, że pomimo braku czasu udało Wam się go jednak opublikować! I zazdroszczę jak diabli podróży życia :) @Alextasha też szasta dolarami i sobie jeździ kurcze po świecie :D :D czekam i na Twoją recenzję z pobytu w Japonii :)
    Bardzo dużo przydatnych informacji, szczególnie jeśli chodzi o sezon, w którym warto się wybrać, jak i gdzie zakupić bilet JR-Pass i co warto/czego nie warto ze sobą zabrać. Mam gdzieś tam w planach i swoją własną japońską przygodę, ale co sprawdzam bilety lotnicze, to posiadam możliwość przesiadki tylko w Seulu, przez co jest drogo jak cholera. No i jeszcze kwestia urlopu, który najpierw muszę sobie "zarobić" :P także kiedyś, na emeryturze zafunduję sobie wyjazd :D
    Ogólnie podsumowując, bardzo dobrze wszystko opisaliście, szczególnie dla nowicjuszy, którzy jeszcze nie mieli okazji nigdzie podróżować (ubezpieczenie - rzecz najważniejsza, jego brak, a raczej biedna wersja doświadczona na własnej skórze - niefajne doświadczenie; kwestia wyeliminowania nadbagażu, ważny paszport, przygotowany wcześniej plan podróży). I zdjęcia niesamowite, te kolory są wręcz nieprawdopodobne :)

    "The village does have its dark side and its inconsistencies, but I'm still Konoha's Itachi Uchiha."
  • kenki
    kenki

    Bomba Bomba Bomba. Kolejny ciekawy temat tygodnia. Lubię podróżować, ale w tym przypadku fajnie było i poczytać o podróży. Masa przydatnych informacji do zorganizowania włąsnego wyjazdu co jest bardzo na plus. :)

    @Mencio ps. mały błąd w czego nie warto zabierać "Telefonów komórkowych które niedziałających w standardzie GSM1900 "
    // Poprawione /Mencio

  • hatake_zuza
    hatake_zuza

    Chustę termoaktywna - w zimne dni idealnie osłoni twarz od wiatru;

    literówka - powinno być "ą"
    "Co się stało? Dlaczego się na mnie gapisz? Wkurza cię, że tylko ja mam ciacho?” – Death Note L