Nie od dziś wiadomo, że manga "Naruto" zawdzięcza swój obecny kształt licznym zapożyczeniom z japońskiej kultury, tradycji, czy wierzeń. Z racji tego, że w dniu 4 maja obchodzony był w Japonii Dzień Zieleni, chciałbym w ramach niniejszego Tematu Tygodnia choć powierzchownie odnieść się do jednej z charakterystycznych cech kultury japońskiej, którą to Masashi Kishimoto zaszczepił w swym niezwykłym dziele już od pierwszych jego stronnic. O czym zatem będzie aktualny Temat Tygodnia? Jak pewnie już się domyślasz drogi Czytelniku, wątkiem przewodnim tegoż opracowania jest zagadnienie harmonii i zgodnego współistnienia pomiędzy człowiekiem, a otaczającą go przyrodą. Ponieważ jednak kwestia stosunku, jaki Japończycy żywią do natury jest dość obszerna i dogłębne jej omówienie jest praktycznie niemożliwe, symboliczne ograniczę się jedynie do jednego z jej namacalnych przejawów – ogrodów japońskich.

Tytułem wstępu – Kami, Hirohito, Midori No Hi

Nie jest tajemnicą, że kulturę i architekturę japońską cechuje wyjątkowy szacunek do środowiska naturalnego. Co więcej, podkreśla się, że Japończycy - w przeciwieństwie np. do mieszkańców Europy - nie czują się panami przyrody, a jedynie jej częścią. Skutkuje to m.in. tym, że nie starają się jej zdominować, a wręcz przeciwnie – usiłują ją dopełniać i żyć z nią w harmonii. Podstaw do takiego postrzegania natury upatruje się zasadniczo w tradycji i religii shintoistycznej, która obok buddyzmu, stanowi podstawową religię Japonii. Musisz bowiem mieć na uwadze drogi Czytelniku, że shintoizm zakłada istnienie tzw. kami - bóstw, bądź duchów, które zwykły zamieszkiwać wszelkie obiekty przyrody ożywionej i nieożywionej. Takie właśnie przeświadczenie jest jednym z kluczowych, jakie wzbudzają w Japończykach ogromny szacunek wobec wszystkiego, co ich otacza i staje się powodem, by traktowali oni naturę jako szczególnego mieszkańca Ziemi. Oczywiście trzeba jednocześnie zaakcentować, że w dzisiejszych czasach, głównie w imię swoistej pogoni za dobrobytem, podejście części społeczeństwa w tej materii niestety nieraz zmienia się i w skutek tego poszanowanie natury schodzi czasem na dalszy plan – jako przykład posłużyć tu mogą chociażby japońscy wielorybnicy, którzy "w celach naukowych" masowo zabijają resztki ginących populacji waleni. Mimo wszystko jednak, zharmonizowanie japońskiego społeczeństwa z naturą, czy chociażby codzienne dostrzeganie przez nie piękna przyrody są w Kraju Kwitnącej Wiśni widoczne praktycznie na każdym kroku.

Benzaiten (jedno z kami) Inari (jedno z kami)
Benzaiten (jedno z kami) Inari (jedno z kami)

Grafika, która stanowi wizytówkę niniejszego Tematu Tygodnia – choć nie przedstawia tytułowego "ogrodu japońskiego" - jest symbolicznym przykładem wspomnianej powyżej harmonii pomiędzy człowiekiem, a przyrodą. W błędzie będzie jednak ten, kto pomyśli, że rola tej ilustracji ogranicza się jedynie do zaprezentowania Czytelnikowi wzajemnego przenikania się i współistnienia dzieła natury i człowieka. Szczególnie w minionych dniach, na przełomie kwietnia i maja, budowla, którą można ujrzeć na pierwszym planie tegoż obrazka, nabiera szczególnego znaczenia dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Zorientowani w temacie wiedzą bowiem, że obiekt ten jest niczym innym, jak grobowcem Hirohity – japońskiego cesarza, który przewodził krajowi przez 63 lata. O sylwetce tego władcy padło już na łamach Senpuu.net parę słów (m.in. w rewelacyjnych opracowaniach nt. Tenno Tankobi, czy Golden Week autorstwa Anshin i hanami), dlatego też odniosę się jedynie do podstawowych zagadnień na temat jego życia i rządów. I tak warto wspomnieć, że Hirohito urodził się 29 kwietnia 1901 roku i był uznawany za władcę, który miłował pokój – zaowocowało to określaniem okresu jego panowania jako Showa (czyli "pokój oświecony"), w następstwie czego Hirohito pośmiertnie nazywany był Cesarzem Showa. Co należy jednak w tym momencie zaznaczyć, wspomniane powyżej umiłowanie pokoju przez Hirohito wynikało w znacznej mierze z tego, że władał on Japonią w czasie, gdy przystąpiła ona do wojny. Co prawda po poniesionej przez kraj klęsce, cesarz przyczynił się znacznie do jego odbudowy i sformułowania nowej konstytucji (nastąpiło to w dniu 3 maja 1947 roku), jednakże z perspektywy niniejszego Tematu Tygodnia istotna jest nieco inna sfera działań tego japońskiego władcy. Warto bowiem wiedzieć, że Hirohito był z wykształcenia biologiem i co za tym idzie - wielbicielem natury: promował badania w dziedzinie biologii (w szczególności biologii morskiej), a także napisał kilka książek o roślinach i zwierzętach morskich. Po jego śmierci, gdy rządy w Japonii objął jego syn i Tenno Tankobi (czyli "Urodziny Cesarza") przeniesiono na dzień narodzin nowego władcy, 29 kwietnia obwołany został świętem Midori No Hi – Dniem Zieleni. Był to dowód uznania Japończyków dla zaangażowania, jakie Hirohito poświęcił ekologii i propagowaniu wiedzy na temat środowiska naturalnego. Co prawda w 2007 roku obchody Dnia Zieleni przeniesiono z końca kwietnia na 4 maja (29 kwietnia ustanawiając Dniem Showa), jednak naczelny przekaz i cel tego święta nie zmieniły się – pozostał on swoistym symbolem więzi człowieka z przyrodą i okresem szczególnej wdzięczności społeczeństwa za błogosławieństwa i dary natury. Jak i przed laty, w tym wyjątkowym dniu organizowane są na terenie całej Japonii różne uroczystości (występy, festyny i przedstawienia), które ukazują piękno przyrody, podkreślają wagę natury dla człowieka i pozwalają mu się do niej zbliżyć. Warto wspomnieć, że jedną z charakterystycznych tradycji święta Midori No Hi jest m.in. to, że każda osoba musi w ten dzień zasadzić drzewko. Nie muszę oczywiście nadmieniać, że w czasie tegoż święta więź między Japończykami i naturą jest szczególnie widoczna, gdyż spędzają oni praktycznie każdą wolną chwilę na świeżym powietrzu - parki i ogrody Tokio oraz innych japońskich miast są wtedy pełne ludzi, którzy bawią się na festynach, czy sadzą drzewa...

Cesarz Hirohito (w wieku 34 i 81 lat) Festyn podczas Dnia Zieleni
Cesarz Hirohito (w wieku 34 i 81 lat) Festyn podczas Dnia Zieleni

Ogrody Japońskie i ich krótka historia

Jak zaakcentowano wcześniej, jedną z możliwości kontemplowania przyrody dają Japończykom ich ogrody. Co warto też podkreślić, za popularnością tej formy obcowania z naturą przemawiają zasadniczo dwie przesłanki. Pierwsza z nich to fakt, iż japońskich ogrodów jest w Kraju Kwitnącej Wiśni całe multum i można je spotkać praktycznie na każdym kroku – uformowane przy domostwach, firmach, świątyniach i w publicznych parkach nieustannie pełnią dziś funkcję dekoracyjną, kontemplacyjną, czy też wypoczynkową. Drugą z wspomnianych przesłanek jest zaś kwestia do bólu oczywista - niepowtarzalny urok japońskich kompozycji ogrodowych, które to w sposób zadbany, skrupulatny i symboliczny naśladują pewne fragmenty nienaruszonej przez człowieka przyrody. Jak niejednokrotnie podkreśla się wszak w branżowych pismach, japońskie ogrodnictwo jest szczytowym osiągnięciem w łączeniu sztuki z uwielbieniem natury. Nie będę zatem odkrywczy, jeśli napiszę, iż japoński styl prowadzenia ogródków jest jednym z bardziej rozpoznawalnych i piękniejszych sposobów na zagospodarowanie podwórza. A musisz wiedzieć, drogi Czytelniku, że u podstaw tego piękna leżą od zarania dziejów dwa zasadnicze motta: "ucz się od natury, ale jej nie kopiuj" oraz "mniej znaczy lepiej". Regułki te są oczywiście dość ogólnikowe, jednakże na przestrzeni lat to właśnie w oparciu o nie stworzono szereg zasad i prawideł, którymi kieruje się dzisiejsze japońskie ogrodnictwo. Dlatego też chciałbym teraz pokrótce zarysować przed Tobą, drogi Czytelniku, jak kształtowały się losy tegoż ogrodnictwa w poszczególnych okresach historii Japonii.

Jakiś czas temu na portalu Senpuu.net pojawił się arcyciekawy Temat Tygodnia pt. Ninja, przygotowany dla nas przez Bustera. Czy pamiętasz, drogi Czytelniku, jak autor akcentował w nim chińskie początki wojowników shinobi? Jeśli tak, to nie zaskoczy Cię wzmianka, że i japońska sztuka zakładania ogrodów wzorowana była na rozwiązaniach chińskich, które to dotarły do Kraju Kwitnącej Wiśni za pośrednictwem Korei. Warto przy tej sposobności dodać, że najstarsza wzmianka na temat ogrodu japońskiego pochodzi z 612 roku naszej ery - wtedy to pewien koreański imigrant przygotować miał dla japońskiej cesarzowej Suiko ogród ze sztucznie wykonanych gór i chińskiego, kamiennego mostku. Jak się później okazało, powstanie kolejnych tego typu kompozycji ogrodowych na dworach cesarskich i szlacheckich było tylko kwestią czasu. Oto krótki rys historyczny "rozkwitu" ogrodów japońskich:

  • okres Nara (710 - 794) – w oparciu o chińskie wzorce powstają ogrody o charakterze spacerowym, okalające magnackie posiadłości;
  • okres Heian (794 – 1185) – rozwiązania z okresu Nara i zapożyczone z Kraju Środka pozwalając wykreować pierwszy japoński styl ogrodowy (tzw. shindenzukuri z centralnie położonym stawem, rzeczkami i mostkami oraz pagórkami od strony południowej), zaś przy świątyniach zaczynają powstawać odpowiedniki dzisiejszych tsuboniwa, czyli ogródków przydomowych (przy tworzeniu kompozycji zwraca się coraz częściej uwagę na zasady Feng Shui i symbolikę kierunków geograficznych);
  • okres Kamakura (1185 - 1333) – za sprawą buddyzmu zen powstaje karesansui, czyli popularny dziś japoński styl ogrodowy, polegający na uproszczaniu kompozycji celem ułatwienia skupienia się i medytacji (w ogrodach z tego okresu dużą rolę odgrywa symbolika oraz zachowanie perspektywy);
  • okres Muromachi (1333 - 1573) – w przeciwieństwie do okresu Kamakura, kładzie się tu nacisk na medytację poprzez podziwianie piękna naturalnych form, co skutkuje powstaniem dwóch popularnych dziś stylów ogrodniczych: tsukijama (ogrody krajobrazowe pagórkowate z ścieżkami, wyspami i wzgórzami) oraz hiraniwa (ogrody krajobrazowe płaskie z ścieżkami, kamieniami i krzewami);
  • okres Momoyama (1573- 1603) – ceremoniał picia herbaty, propagowany przez mnichów zen i zapoczątkowany jeszcze w okresie Muromachi, przyczynił się do powstania tzw. ogrodów herbacianych (chaniwa) z pawilonami i kamiennymi latarniami oraz źródełkami;
  • okres Edo (1603 – 1868) – kreują się nowe style ogrodów japońskich (ogrody wodne sentei oraz ogrody literackie bunjin), zaś przy rezydencjach magnatów, pałacach i świątyniach zaczynają powstawać rozległe, wieloczęściowe ogrody spacerowe z licznymi pawilonami i elementami architektonicznymi (często ogrody te łączą wcześniejsze style, przy czym za punkt "styku" służyły projektantom rzeczki, jeziorka, czy wzgórza);
  • okres Meiji (1868 – 1912) – otwarcie się Japonii na narody Zachodu sprawiło, że ogrodnictwo japońskie zaczęło czerpać idee i wzorce z kultury europejskiej (głównie z zakresu architektury i materiałoznawstwa), ale choć zainteresowanie to było krótkie i szybko powrócono do rozwiązań tradycyjnych, wiele starych ogrodów podupadło (na mocy prawa wiele kompozycji z okresów Momoyama i Edo przekształconych zostało w parki publiczne);
  • okres Showa (1926 – 1988) – po II Wojnie Światowej ogródkami japońskimi mocniej zaczęli interesować się politycy i biznesmani, dzięki czemu te wyjątkowe kompozycje tłumnie zawitały na podwórzach hoteli, banków, czy instytucji rządowych (ogrody te przestały być zatem domeną domostw prywatnych, czy świątyń);
  • okres Heisei (od roku 1989) – obecnie ogrody japońskie mają nowoczesny charakter: wiele z nich inspirowanych jest wypracowanymi tradycyjnymi modelami, pojawiają się jednak i takie, które zrywają z klasycznymi rozwiązaniami (np. ogrody na stromych zboczach).
Ogród przy Świątyni Byodo-in w Uji (okres Heian) Ogród przy Świątyni Nanzen-ji w Kioto (okres Kamakura) Ogród przy Cesarskiej Willi Shugakuin w Kioto (okres Edo)
Ogród przy Świątyni Byodo-in w Uji (okres Heian) Ogród przy Świątyni Nanzen-ji w Kioto (okres Kamakura) Ogród przy Cesarskiej Willi Shugakuin w Kioto (okres Edo)

Aranżacja Japońskich ogrodów – podstawowe style

Jak widać, ponad tysiącletnia historia japońskich ogrodów zaowocowała powstaniem wielu ich odmian. Pomimo niewątpliwego uroku każdego z tych stylów, po dziś dzień najpopularniejsze i najczęściej spotykane są zasadniczo trzy z nich: tsukiyama, karesansui oraz chaniwa. W związku z tym to właśnie przy nich chciałbym teraz zatrzymać na krótką chwilę.

Tsukiyama powstała w XIV wieku i choć wzorowana była na ogrodach chińskich, dziś uznawana jest za styl, który najbardziej utożsamiany jest ze sformułowaniem "ogród japoński". Cechuje ją to, że pomimo niewielkiego obszaru mieści w sobie rozbudowany i nieraz bardzo malowniczy krajobraz. Mówiąc o tym stylu często podkreśla się bowiem, że jest on swoistą miniaturą rozległych (często rajskich, dzikich) przestrzeni, wykonaną zarówno przy użyciu elementów naturalnych (stawów o nieregularnych kształtach, oczek wodnych, strumyków, skał i kamieni, pagórków, drzew, mchu, krzewów, a sporadycznie - także i kwiatów), jak i elementów tzw. małej architektury (mostki, latarnie). Warto podkreślić, że przy tworzeniu kompozycji w stylu tsukiyama japońscy ogrodnicy odwołują się często do symboliki – w imię wspomnianej wyżej miniaturyzacji, cieki wodne naśladować mają nieraz morza, jeziora, czy rzeki, a wniesienia i pagórki stanowić mają imitację gór (dla ułatwienia, ogrody tego typu tworzy się zasadniczo na terenie lekko pagórkowatym, jeśli taki nie jest jednak dostępny naturalnie – stosuje się sztuczne formowanie rzeźby terenu). Prócz symbolicznych zestawień kompozycyjnych, czy stosowania dużej różnorodności elementów naturalnych, optyczne powiększenie przestrzeni uzyskuje się też nieraz poprzez wkomponowanie tworzonego ogrodu w już istniejący krajobraz (np. projektowanie go z uwypukleniem ładnych widoków sąsiedniego parku i przesłonięciem tych widoków, które uznane są przez projektanta za mniej interesujące). Jak prezentują zamieszczone dla przykładu ilustracje, całość tworzy zazwyczaj bardzo malowniczą kompozycję, stąd też – by ułatwić podziwianie malowniczych widoków ogrodu typu tsukiyama - często wyposaża się go w stanowiska widokowe (jeśli ogród jest niewielki) lub ścieżki wyłożone płaskimi kamieniami (gdy powierzchnia ogrodu jest spora).

Ogród w stylu tsukiyama przy Świątyni Kinkaku-ji w Kioto Ogród w stylu tsukiyama przy Świątyni Ginkaku-ji w Kioto
Ogród w stylu tsukiyama przy Świątyni Kinkaku-ji w Kioto Ogród w stylu tsukiyama przy Świątyni Ginkaku-ji w Kioto

Nieco inaczej ma się z kolei sprawa z ogrodami w stylu karesansui, czyli tzw. ogrodami suchymi. Jak wspomniałem już wcześniej, powstały one za sprawą nurtu zen i początkowo kreowane były głównie przez buddyjskich mnichów, którzy poszukiwali dogodnego fragmentu podwórza, by móc się wyciszyć lub poddać kontemplacji. Stąd też w przeciwieństwie do przypominających rajskie krainy ogrodów tsukiyama, w ogrodach suchych dominuje prostota i surowość, które pozwalają medytującemu zachować skupienie i osiągnąć wewnętrzną czystość, czy pustkę (czyli idealny spokój duszy, stanowiący istotny element w doktrynie zen). I tak jedną z zauważalnych różnic w stosunku do omawianego wcześniej stylu tsukiyama jest z pewnością oszczędność środków wyrazu w kompozycjach karesansui - by nie rozpraszać umysłu, ich "wystrój" zredukowano do wybranych drzew i roślin zimozielonych, mchu, skał oraz piasku lub drobnego żwiru. Oczywiście, by ułatwić medytację, wszystkie te naturalne elementy skomponowano ze sobą w taki sposób, by przywodziły na myśl buddyjski wszechświat, czy też np. surowe górskie szczyty bądź bezkresne oceany. Żeby uzyskać taki efekt i zapewnić medytującemu klimat ciszy i spokoju, w kompozycji ogrodu zen stosowano przeważnie układy poziome, a zwłaszcza duże płaszczyzny piasku lub żwiru oraz starano się uzyskać iluzję wieczności i nieprzemijalności. Ważne przy tworzeniu ogrodów karesansui było zatem to, by miały one formę prawie niezmienną przez cały rok – wrażenie takie uzyskiwano poprzez odrzucenie z ogrodowej kompozycji roślin kwitnących i przebarwiających się w porze jesieni (sięgano po wspomniane powyżej rośliny zimozielone) oraz odwołanie się do sprawdzonej już symboliki. Oczywiście stosowane w ogrodach suchych symbolizm i miniaturyzacja krajobrazu przejawiały się nieco inaczej niż te, jakie znamy z ogrodów tsukiyama – tam np. staw odgrywał rolę morza, tutaj zaś imitacją wody i jej energii jest zagrabiony w faliste kształty piasek, pionowy głaz pełni rolę wodospadu, drzewo przycięte w monolityczną bryłę udaje porośnięty lasem szczyt, rząd kamieni symbolizuje masyw górski, zaś wolnostojący kamień na żwirze może być zarówno wyspą na oceanie z piasku, wierzchołkiem drzewa we mgle (biały żwirek), jak i myślą ludzką w spokojnym umyśle. Teraz pewnie domyślasz się zatem drogi Czytelniku, skąd wzięła się nazwa "ogrody suche", prawda? Ano stąd, że w kompozycjach karesansui nie występuje woda. Ponieważ jednak jej obecność w ogródku symbolizowana jest poprzez piasek, nie zdziw się proszę, jeśli na zdjęciach suchych ogrodów ujrzysz pojawiające się tu i ówdzie pomosty. Oczywiście należy zauważyć, że w porównaniu z wysoko sklepionymi mostkami z kompozycji tsukiyama, te zastosowane w karesansui mają kształt znacznie łagodniejszy i są bardziej płaskie – pozwala to projektantowi uspokoić ukształtowanie ogrodu i kojąco wpłynąć poprzez to na osoby w nim przebywające (podobnie jest zresztą z kamieniami – zamiast brył kanciastych stosuje się zazwyczaj takie o łagodnych i zaokrąglonych kształtach). Sporadyczna obecność mostków pociąga oczywiście za sobą formowanie symbolicznych ścieżek, nie świadczy to jednak bynajmniej o istnieniu w suchych ogrodach alejek spacerowych – takowe nie występują, gdyż oglądający nie chodzi po ogrodzie, lecz kontempluje go ze specjalnego tarasu. Takie rozwiązanie sprawia, że przyglądanie się kompozycji karesansui przyrównywane jest często do podziwiania obrazu i w konsekwencji niejednokrotnie wymaga podkreślania jej głębi. Co warto podkreślić, pożądany efekt w tym zakresie uzyskuje się zarówno poprzez umieszczenie na dalszym planie wyraźnie mniejszych i ciemniejszych przedmiotów, jak również zwężając położone w oddali ogrodowe ścieżki, poprzez zasadzenie tam karłowatych gatunków drzew, a bliżej widza - roślin o jasnych barwach. Oczywiście prócz poszczególnych planów kompozycji, dla podziwiających obraz istotne jest także jego tło - w przypadku suchych ogrodów są nim zwykle żywopłot lub niski (często biały) mur, za którymi widnieją przeważnie naturalne elementy krajobrazu typu góry, czy drzewa. Jako ciekawostkę, na koniec tego wątku, warto jeszcze dodać, że zasadnicza idea ogrodów karesansui pochodzi podobno od tzw. bonseki - popularnych w Japonii symbolicznych i zminiaturyzowanych ogrodów, usypywanych na ciemnej tacy za pomocą białego piasku i kamyczków.

Ogród w stylu karesansui przy Świątyni Ryōan-ji w Kioto Ogród w stylu karesansui przy Świątyni Nanzen-ji w Kioto
Ogród w stylu karesansui przy Świątyni Ryōan-ji w Kioto Ogród w stylu karesansui przy Świątyni Nanzen-ji w Kioto

Trzecią z podstawowych odmian ogrodów japońskich jest chaniwa, której powstanie datuje się na okres Monoyama. Styl ten, podobnie jak karesansui, wypracowany został przez mnichów zen i - jak wspomniałem wcześniej - powstał w głównej mierze z myślą o rytuale herbacianym. Co warto w tym miejscu zaakcentować, buddyjscy mnisi, którzy propagowali ceremonię picia tego napoju i rozsławili go na całą Japonię, zażywali parzoną przez siebie herbatę, by przygotować się do medytacji. Ponieważ zaś rytuał przyrządzania herbaty wymagał zarówno właściwej oprawy, jak i stosownego wyposażenia, dla jego przeprowadzania postanowiono zaadaptować fragment przyświątynnego podwórza. Nic zatem dziwnego, że pierwotnie ogrody chaniwa powstawały przy obiektach klasztornych, a dopiero później pojawiały się w otoczeniu pałaców możnowładców, czy – jak jest współcześnie - prywatnych domostwach. Niezależnie jednak od statusu społecznego właściciela budynku, otaczające go ogródki herbaciane miały podobną strukturę i składały się zasadniczo z dwóch części: zewnętrznej i wewnętrznej. Pierwsza z nich znajdowała się w pobliżu wejścia do ogrodu i była miejscem, gdzie goście oczekiwali na gospodarza, który zaprosił ich na ceremonię picia herbaty – dla ich wygody przygotowywano tu zazwyczaj niewielki placyk z ławeczkami i pawilon wypoczynkowy. Dopiero po powitaniu gospodarza oraz obmyciu dłoni i wypłukaniu ust w wolnostojącym kamiennym zbiorniczku na wodę (tzw. tsukubai), goście udawali się do wewnętrznej części ogrodu. Co warto zaznaczyć, prowadziła ich tam kręta, kamienna ścieżka klucząca wzdłuż stawów oraz kompozycji z kamieni i roślinności. Jak łatwo się domyślić, taki krótki spacer wśród malowniczych scenerii ogrodu pozwalał wprawić gości gospodarza w pogodny nastrój i przygotować ich wewnętrznie na czekający ich za chwilę herbaciany rytuał. Przechadzka ogrodową ścieżką ma zatem tutaj dwojakie znaczenie: z jednej strony stanowi swoistą fazę wstępną, poprzedzającą wyczekiwaną ceremonię, a z drugiej pozwala dostać się z zewnętrznej części podwórza do kluczowego elementu ogrodu chaniwa - pawilonu, w którym parzy się herbatę i dokonuje ceremonii jej wypicia. Na uwagę zasługuje tu fakt, iż wzdłuż alejki rozlokowane są dodatkowe źródełka tsukubai i kamienne latarnie (ułatwiające poruszanie sie w ogrodzie po zmroku), a przed samym pawilonem herbacianym znajdują się specjalne półki, na których goście winni pozostawić wszelką broń i pieniądze.

Ogród herbaciany Urakuen w Inuyama Ogród Ritsurin w Takamatsu (posiada elementy ogrodu herbacianego)
Ogród herbaciany Urakuen w Inuyama Ogród Ritsurin w Takamatsu (posiada elementy ogrodu herbacianego)

Tak, jak obiecałem wcześniej, pomimo iż odmian ogrodów japońskich jest sporo, na tym chciałbym zakończyć ich omawianie i przejść do nieco innego zagadnienia - wszak efektem wielu wieków japońskiego ogrodnictwa są nie tylko style podwórzowych kompozycji, ale także i pewne zasady ich tworzenia.

Ale o tym już w przyszłym tygodniu!

~ Drago18

Komentarzy: 19 05 Maj 2013
  • Linyu
    Linyu

    Hmm.. Jak będę dobrze zarabiał to z pewnością w swoim ogródku stworzę japoński akcent. Czemu? To chyba jasne dla wszystkich :) Francuska i angielska aranżacja ogrodów jest przestarzała i baardzo brzydka, a w japońskich można odnaleźć coś nadnaturalnego? :)

    Something else..
  • szymonM
    szymonM

    Kiedyś pięknego dnia polecę do Japoni XD

    KameHameHa XD
  • Gomeroth
    Gomeroth

    @Drago18: rozumiem aż za dobrze co masz na myśli, mówiąc o wrażeniu że w tekście czegoś brakuje. Sam mam takie wrażenie, które pogłębia się tym bardziej, im więcej czasu mija od momentu wysłania go do szanownej Redakcji.
    L5K... Cóż, ten temat miał pojawić się tuż po artykule o samurajach, który napisał @Buster - teraz może sprawiać wrażenie trochę oderwanego od tematyki Senpuu. Ale mam nadzieję, że i tak przypadnie wam do gustu.

    Możesz się ze mną zgadzać lub nie. Ale nie próbuj mówić mi, co mam myśleć.
  • _tsu_
    _tsu_

    @Drago18 nawet o tym nie myśl :D artykuł powinien być taki, byś przede wszystkim Ty był zadowolony :) i głuptasie za co przepraszasz, że wstawiłam świetny tekst? ;) bardzo lubię, gdy teksty są urozmaicone pasującymi grafikami, bardzo lubię, gdy teksty są dobre, dlatego nalegam, żebyś się uspokoił ;)

  • Drago18
    Drago18

    Mamy niedzielny poranek, stąd też powyższy - jeszcze aktualny - Temat Tygodnia przechodzi powoli go historii i niebawem zastąpiony zostanie nowym opracowaniem. Myślę zatem, że już teraz mogę podziękować wszystkim, którzy poświęcili swój czas na przeczytanie tegoż tekstu oraz za wszystkie miłe komentarze, jakie w związku z nim tutaj się pojawiły - @_tsu_, @Mencio, @Rycerz, @Mer, @Mayo, @Gomeroth, @julka22 dziękuję za Wasze pochwały. To spory zaszczyt móc choć trochę przyczynić się do funkcjonowania portalu i zauważyć przy tym, że spotyka się to z uznaniem Redakcji i mieszkańców naszej "wirtualnej" wioski. Dziękuję za tak ciepłe przyjęcie moich opracowań (zwłaszcza, że muszę przyznać, iż niejednokrotnie sam nie do końca jestem z nich zadowolony i nieustannie mam wrażenie, że czegoś jeszcze w nich brakuje i coś można by jeszcze poprawić w ich ostatecznej wersji)...
    Oczywiście przy tej sposobności raz jeszcze dziękuję wszystkim tym, którzy przyczynili się do opublikowania niniejszego Tematu Tygodnia (przepraszam, że słów tych nie kieruję do konkretnych jednostek, jednakże po ostatniej "wpadce" z pominięciem w pierwotnych podziękowaniach @_tsu_ , wolę unikać tego typu indywidualnych zwrotów do poszczególnych członków Redakcji)...

    @_tsu_ - najmocniej przepraszam Cię, że miałaś przeze mnie tyle pracy przy okazji tematu Tygodnia o Muzeum Ninja - rzeczywiście trochę przesadziłam z ilością grafik w tym materiale :( A wszystko przez to, że wyszedłem wtedy z założenia, że czasem - dla ułatwienia odbioru opracowania - lepiej w artykule więcej pokazać Czytelnikowi poprzez grafiki i filmiki niż jedynie ograniczyć się do samego opisania w nim danego zagadnienia. Następnym razem (a muszę przyznać, że mam jeszcze parę pomysłów do opracowania) postaram się ograniczyć, co do liczby proponowanych ilustracji, by nie sprawiać więcej kłopotów...

    @Rycerz - fajny avatar :) Ładnie wpisuje się w kontekst niniejszego opracowania (gdzie parę słów padło na temat cesarza Hirohito), gdyż zdaje się przedstawia nic innego, jak złocistą chryzantemę - herb japońskich cesarzy, widniejący m.in. na ich urzędowej pieczęci.

    @Gomeroth - z niecierpliwością czekam na Twój artykuł o L5K! Z pewnością będzie tak samo dobry, jak Twoje opracowanie na temat ninjutsu (link).

    Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli!

    In each of us there burns a soul of a warrior...
  • julka22
    julka22

    Super ciekawy artykuł;)

    Sometimes solutions aren't so simple sometimes goodbye's the only way
  • Gomeroth
    Gomeroth

    @Drago18: nie sposób się nie zgodzić z @_tsu_: piszesz naprawdę dobrze. Słowa uznania.
    @Mencio: jeżeli chodzi o TT nie powiązane z Naruto, poczekaj aż nadejdzie kolej mojego artykułu o L5K :D

    Możesz się ze mną zgadzać lub nie. Ale nie próbuj mówić mi, co mam myśleć.
  • _tsu_
    _tsu_

    @Mencio no nie, jakoś zniosę ;)

  • Mencio
    Mencio

    @_tsu_: słowo się rzekło - następny TT wstawiasz Ty a nie ja :P skoro prosisz hehehe ;)

  • _tsu_
    _tsu_

    @Drago18 bardzo lubię Twoje teksty - ten bardziej od ostatniego, bo nie ja wstawiałam :D a tak na serio, zawsze dobrze opracowane, ciekawie dobrane grafiki, co umila czytanie, język, który nie męczy, taki... lekki :) Za takie teksty jestem w stanie wybaczyć, że przez CIEBIE musiałam wstawiać 42 grafiki ;) Jeżeli masz pisać TAKIE teksty, w TAKIM stylu to chętnie będę wstawiać TYLE grafik, i jeszcze więcej :)

  • Mencio
    Mencio

    @Gomeroth: czasem fajnie odejść od świata Naruto w tematach tygodnia ;) też się duużo dowiedziałem.

  • Gomeroth
    Gomeroth

    Nooo, nieźle, nieźle, miło dowiedzieć się czegoś nowego... Oby tak dalej. Czekam na kontynuację w przyszłym tygodniu.

    Możesz się ze mną zgadzać lub nie. Ale nie próbuj mówić mi, co mam myśleć.
  • Mayo
    Mayo

    Kocham przyrodę i ogrody. Dla mnie to jeden z lepszych Tematów Tygodnia :). Wolę przesiadywać na dworze niż w domu :)
    Po za tym, świetny artykuł :] Widać staranność z jaką został napisany. Gratuluję :)

    `Podróżuj bez bagażu, ponieważ cokolwiek ze sobą przyniesiesz, stanie się częścią krajobrazu ~ Anne Bishop, "Sebastian"
  • Mer
    Mer

    @Mencio - całkowicie się z Tobą zgadzam:) Senpuu.net trzyma niezwykły poziom pod względem jakości dzieł, a zwłaszcza Tematów Tygodnia.

    "Ci którzy zeszli z drogi sprawiedliwości, nie mają odwagi, jednak pod skrzydłami silnego lidera, tchórzostwo nie ma prawa przetrwać." Senju Hashirama
  • Mencio
    Mencio

    @Mer: idziemy do przodu i staram się działać :) jak zawsze co tydzień temat tygodnia i jak zawsze dobry hehehe. Swoją drogą te tematy tygodnia to była jedna z najlepszych rzeczy wprowadzonych na v5

  • Mer
    Mer

    Bardzo frapujący, rzetelnie napisany artykuł. Miło było poszerzyć swoją wiedzę z zakresu japońskich ogrodów. Oby było więcej takich tekstów:)

    "Ci którzy zeszli z drogi sprawiedliwości, nie mają odwagi, jednak pod skrzydłami silnego lidera, tchórzostwo nie ma prawa przetrwać." Senju Hashirama
  • Rycerz
    Rycerz

    No, tak jest tak mało, komentarzy. To też się przyczynie, by było ich wiecej. Nawiązując do całegro artykułu, jest b ciekawy. Najbardziej zaciekawiło mnie, pod tytuł "Ogrody Japońskie i ich krótka historia". Nic, tylko czekać na więcej, takich artykułów i zdobywać nowych utalentowanych ludzi, jak autor tego tekstu (:

    Per aspera, ad astra
  • Drago18
    Drago18

    Dzięki za miłe słowa, @Mencio. Też (może trochę nazbyt optymistycznie) zakładam, że znacznie więcej osób czyta tekst, niż go komentuje; niemniej mam też świadomość, że akurat zagadnienie ogrodnictwa (nawet tego japońskiego) nie jest tak ekscytujące i zajmujące, jak np. wątek shinobi, samurajów, czy gier video o tematyce "Naruto", więc zakładam, że i stąd takie nikłe zainteresowanie moim opracowaniem. Albo po prostu ludzie wolą nie pisać nić, niźli krytykować... Tak, czy owak - dziękuję, że Redakcja pochyliła się nad moim tekstem i zechciała go opublikować oraz - tradycyjnie - dziękuję tym wszystkim, którzy do tejże publikacji się przyczynili.
    Jeśli chodzi o zmianę proponowanych przeze mnie zdjęć głównych - nie masz za co przepraszać, @Mencio; to ja zaproponowałem obrazki o zbyt małych wymiarach. Przepraszam...

    In each of us there burns a soul of a warrior...
  • Mencio
    Mencio

    Nikt sie nie wypowiada ale dużo osób czyta. No nic - to ja pogratuluję artykułu. Rzetelna świetna robota - na miarę Senpuu ^^ do tego mega zdjęcia. Ps @Drago18: to ja dodawałem art - sorry, że zmieniłem 3 główne zdjęcia ale system nie puszczał bo były ciutkę za małe.